Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Surowce i Chemia

Oszuści podbili kurs Bumechu

Bloomberg
Ktoœ podszył się za prezesa chińskiego giganta China Coal, a następnie z centrum Warszawy wysłał do Bumechu zawiadomienie o zakupie akcji. Kurs Bumechu wystrzelił, a dwóch akcjonariuszy zdołało na tym dobrze zarobić. Tak sprawę widzi KNF. Oszukani inwestorzy widzš natomiast stracone pienišdze.

Trzy tygodnie po wybuchu tzw. chińskiej afery w Bumechu, znamy coraz więcej szczegółów dotyczšcych tej prawdopodobnej manipulacji kursem katowickiej spółki. Urzędnicy Komisji Nadzoru Finansowego sš już pewni – China Coal Energy nie kupował w marcu akcji Bumechu i nie był wtedy nawet akcjonariuszem tej spółki. To oznacza, że inwestorzy zostali wprowadzeni w błšd. Nie jest jednak pewne, czy uda im się odzyskać pienišdze, jakie wydali na zakup akcji Bumechu zwiedzeni wizjš chińskiej ekspansji polskiej spółki. W sprawie jest ponadto jeszcze co najmniej kilka niewiadomych, ale zarzšd Bumechu przyjšł taktykę nieodpowiadania na nasze pytania. Być może wyczerpujšcych odpowiedzi udzieli samym akcjonariuszom – na 23 maja zwołał w tej sprawie nadzwyczajne walne zgromadzenie.

Boom na akcjach

A teraz garœć faktów. Z ustaleń KNF wynika, że 21 marca 2017 r. o godz. 10.30 ktoœ nadał w warszawskim urzędzie pocztowym, przy ul. Pereca, zawiadomienie do Bumechu o zakupie pakietu 5,54 proc. akcji tej spółki. Z pisma wynikało, że chiński inwestor zwiększył zaangażowanie w kapitale katowickiego dostawcy maszyn i usług górniczych do 9,77 proc. Na dokumencie widniał podpis prezesa China Coal - Li Yanjianga. KNF sprawdził jednak, że w oficjalnych dokumentach chińskiej spółki podpis prezesa wyglšda zupełnie inaczej. Na kopercie jako nadawcę podano warszawskš kancelarię prawnš.

- Kancelaria prawna, której nazwa jako nadawcy znajduje się na przedmiotowej kopercie oœwiadczyła, że nie uczestniczyła w przekazaniu emitentowi rzekomego zawiadomienia spółki China Coal – informuje KNF.

Pismo wpłynęło do Bumechu 22 marca. Raport giełdowy w tej sprawie został opublikowany tego samego dnia o godz. 12.15. Co ciekawe, pomiędzy godzinš 11.23 a 11.44 kurs Bumechu dynamicznie podskoczył z 0,81 zł do 0,91 zł - co oznacza wzrost o 12 proc. - przy istotnie zwiększonych obrotach. Tuż po opublikowaniu raportu akcje znów gwałtownie wzrosty – o niemal 14 proc., z 0,88 zł do 1 zł. Niedługo po godzinie 12.30 notowania zostały automatycznie zawieszone, bo wykraczały poza ustalone dopuszczalne wahania kursu. Po analizie transakcji dokonywanych przed i po opublikowaniu komunikatu o rzekomej chińskiej inwestycji, nadzorca nabrał podejrzenia wykorzystania przez jednego z inwestorów informacji poufnej.

Największy boom na akcjach spółki nastšpił jednak następnego dnia, kiedy podniesiono górne ograniczenie wahania kursu. Inwestorzy uwierzyli, że Bumech majšc tak mocnego akcjonariusza będzie w stanie zawojować chiński rynek. 23 marca kurs otworzył się na poziomie 1,50 zł, co stanowiło wzrost o 50 proc. względem ceny na zamknięciu poprzedniej sesji, a zrealizowany na otwarciu wolumen obrotu przekroczył 2,7 mln akcji. W kolejnych godzinach handel akcjami Bumechu kwitł w najlepsze. Tuż przed południem, gdy za akcje płacono 1,26 zł, na wniosek KNF wstrzymano notowania. Tego dnia wolumen obrotu był gigantyczny i wyniósł 15,6 mln akcji. Tym samym w cišgu jednego dnia - zaledwie do południa - właœciciela zmieniły akcje stanowišce aż 22 proc. kapitału Bumechu.

Wielkie nadzieje i... bum

Po euforii przyszedł czas na otrzeŸwienie. Na rynek zaczęły docierać informacje o wštpliwej prawdziwoœci pisma wysłanego rzekomo przez Chińczyków. KNF przeœwietliła wszystkich inwestorów, którzy dokonywali w tym czasie transakcji na akcjach Bumechu. Jak ustalili urzędnicy, po publikacji raportu jedna osoba, działajšc jako pełnomocnik na rachunkach dwóch osób prawnych, zbyła duże pakiety akcji spółki. Sprzedane akcje pochodziły z ostatniej emisji akcji serii G, których cena emisyjna sięgała 0,75 zł.

- Tym samym, wykorzystujšc pozytywny wpływ publikacji raportu na kurs akcji Bumechu, te dwie osoby prawne odniosły istotnš korzyœć majštkowš - informuje KNF. W opinii urzędników w tym przypadku mogš zachodzić przesłanki manipulacji na rynku, dotyczšcej zawierania transakcji przy użyciu podstępu lub narzędzi wprowadzajšcych w błšd oraz rozpowszechniania nieprawdziwych informacji dotyczšcych podaży lub popytu akcji.

W konsekwencji KNF skierowała do prokuratury dwa zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstw - jedno dotyczy rozpowszechniania wprowadzajšcych w błšd informacji, a drugie wykorzystania informacji poufnej. Wczeœniej zawiadomienie do prokuratury skierował także zarzšd Bumechu.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że po publikacji raportu o chińskim inwestorze na sprzedaż częœci akcji zdecydowała się także Fundacja Przystań w Œcinawie, blisko zwišzana z osobami pełnišcymi obowišzki zarzšdcze w Bumechu. Sprzedała tego dnia 75 956 sztuk akcji po œredniej cenie 1,31 zł. Wartoœć transakcji sięgnęła więc 99,5 tys. zł.

6 kwietnia zarzšd katowickiej spółki skierował do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstw przez nieustalonych sprawców w zwišzku z przekazaniem spółce nieprawdziwych informacji. Również 6 kwietnia dwaj członkowie rady nadzorczej Bumechu złożyli rezygnację z pełnionej funkcji, nie podajšc przyczyny swoich decyzji. Czy odejœcie członków rady nadzorczej miało jakikolwiek zwišzek z chińskš aferš? Na to pytanie spółka nam nie odpowiedziała.

Oszukani inwestorzy

Na lodzie pozostała cała rzesza inwestorów, która skusiła się na zakup akcji Bumechu po informacji o domniemanym chińskim inwestorze. Okazuje się, że ewentualna walka o odzyskanie zainwestowanych pieniędzy nie będzie łatwa.

- Jeœli okaże się, że zawiadomienie od chińskiego inwestora było nieprawdziwe, a zarzšd spółki nie dopełnił należytej i profesjonalnej starannoœci przy jego weryfikacji, to inwestorzy, którzy kupili akcje w reakcji na tę informację, mogliby rozważyć skierowanie roszczeń do spółki – twierdzi Radosław Kwaœnicki, partner zarzšdzajšcy w kancelarii RKKW. - Natomiast w sytuacji, gdy zarzšd dopełnił wszelkich obowišzków, to roszczenie takie powinno być skierowane do tego żartownisia, który podszył się za chińskiego inwestora. Pytanie tylko, czy uda się sprawcę zidentyfikować. Jeœli nie, to inwestorzy sš bez szans na odzyskanie pieniędzy – kwituje Kwaœnicki.

Zaznacza jednoczeœnie, że w każdym przypadku, gdy do spółki trafia pismo, które może mieć wpływ na wycenę jej akcji, nie można tego pisma do razu kopiować do raportu giełdowego, ale trzeba go zweryfikować. - W pierwszej kolejnoœci należy sprawdzić kto podpisał się na dokumencie i czy ta osoba jest uprawniona do reprezentowania spółki. Tu ważne jest sprawdzenie, czy do pisma dołšczony jest rejestr sšdowy albo inny dokument potwierdzajšcy takie uprawnienia – wyjaœnia Kwaœnicki. Dodaje też, że w dalszej kolejnoœci, jeœli sprawa trafi do sšdu, to zapewne sšd ten rozważy czy w danym przypadku konieczne było także skontaktowanie się z zawiadamiajšcym. - W mojej praktyce doradczej, jeœli nie znam inwestora, to zawsze weryfikuję, czy pismo zostało faktycznie wysłane przez podmiot, którego logo widnieje na piœmie – przekonuje Kwaœnicki.

Zarzšd Bumechu poinformował, że w zakresie dostępnych możliwoœci i ram czasowych zweryfikował wiarygodnoœć tego zawiadomienia, sprawdzajšc m.in. że podmiot o nazwie China Coal Energy istnieje, jest spółkš notowanš na chińskiej giełdzie i prowadzi działalnoœć gospodarczš w przemyœle wydobywczym.

Manipulanci w akcji

W historii warszawskiej giełdy manipulacji akcjami spółek nie brakowało. W czasach gdy dostęp do Internetu w Polsce nie był jeszcze powszechny, sprawdzanie informacji było bardzo trudne a czasem wręcz niemożliwe. W lipcu 1999 r. angielska spółka Celtic Brewery zawiadomiła Komisję Papierów Wartoœciowych i Giełd, że ma 5,18 proc. akcji Małopolskiego Browaru Strzelec. Okazało się jednak, że firma nie była wpisana do brytyjskiego rejestru przedsiębiorstw. Natomiast pod numerem telefonicznym podanym w zawiadomieniu przez Celtic Brewery odzywał się dom starców.

W marcu 2000 r. nieznany sprawca wysłał do kilku redakcji i biur maklerskich rzekomy komunikat Vistuli o bardzo ambitnych planach i dynamicznym wzroœcie wyników finansowych spółki. Tego samego dnia Vistula zdementowała te informacje.

W 2005 r. ofiarš oszustów stała się spółka PC Guard. Na jednym z internetowych portali dyskusyjnych ktoœ opublikował komunikat wydany rzekomo przez agencję Reutera, który łudzšco przypominał oryginalne wiadomoœci publikowane przez tę agencję. Według komunikatu Elektrim miał rozważyć przejęcie PC Guard. Rozgrzało to inwestorów, zwłaszcza tych, którzy nie mieli dostępu do serwisu Reutera.

Rok 2017 zapisze się w historii giełdowych manipulacji jako czas chińskiego przekrętu na akcjach Bumechu.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL