Sporty motorowe

Rajd Desafio Ruta 40: Sonik ucieka rywalom

materiały prasowe
Po pierwszym etapie w Argentynie polski kierowca zajmuje drugie miejsce. Walka o Puchar Świata w quadach robi się coraz ciekawsza.

Pierwszy pełny dzień rywalizacji dał się uczestnikom mocno we znaki. Największe straty ponieśli najgroźniejsi przeciwnicy Rafała Sonika.

Holender Kees Koolen potrzebował pomocy dwóch innych zawodników, żeby wyciągnąć z rzeki swój quad, ale jakimś cudem dojechał do mety. Etapu nie ukończył Peruwiańczyk Alexis Hernandez. Awaria prawdopodobnie przekreśliła jego szanse na wygraną w Desafio Ruta 40, a ogromna kara czasowa będzie pewnie oznaczać utratę pozycji lidera klasyfikacji generalnej cyklu.

Przygód na trasie nie uniknął także Sonik. – Zazwyczaj przeprawiając się przez rzekę, wyjeżdżam kawałek w górę nurtu i jadę z prądem w dół. Tym razem zrobiłem inaczej. Wpadłem po pas do wody, która jest o tej porze roku lodowata, bo zasilana topniejącym śniegiem z andyjskich szczytów. Na szczęście quad nie zgasł, a woda nie dostała się do silnika. Nie mogłem jednak wyjechać i ciągnąc to w przód, to w tył, własnymi rękami wytaszczyłem pojazd na brzeg. Zmarzłem i straciłem etapowe zwycięstwo, ale to i tak był najmniejszy wymiar kary – opowiadał Polak.

Cieszy fakt, że w zdecydowanie lepszym stanie jest kontuzjowane kolano Sonika. – Mimo że teren jest mocno zerodowany, ból na wybojach doskwiera mniej niż w Chile, a przede wszystkim staw już nie puchnie po wysiłku. Jestem więc gotowy do walki na poniedziałkowym etapie z Villa Union do Tinogasty. Mam nadzieję, że będzie to kolejny, równie porządny, dakarowy odcinek – mówi obrońca Pucharu Świata.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL