Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sport

Szczepłek: Lech się nie męczy

Fotorzepa, Waldemar Kompała
Patrzę na Lecha, zastanawiajšc się, kto go powstrzyma.

Wiosnš nie ma lepszej drużyny. Czy występuje w Poznaniu, czy w goœciach – jest jednakowo skuteczna. W dodatku gra ładnie dla oka, a to nie jest połšczenie częste. W porównaniu z poprzednim sezonem zmieniła się niemal cała linia obrony. Marcin Wasielewski, Lasse Nielsen, Wołodymyr Kostewycz sš w Poznaniu od niedawna, a Maciej Wilusz do tej pory wchodził na ogół z ławki rezerwowych. W meczu z Arkš tworzyli niezły mur, przez który tylko raz przeleciała piłka. Nawiasem mówišc, to była pierwsza bramka stracona przez Lecha wiosnš. A w lidze, w pięciu kolejnych tegorocznych zwycięstwach, strzelił już czternaœcie. Szóste zwycięstwo odniósł nad Pogoniš w rozgrywkach o Puchar Polski.

Te wyniki robiš wielkie wrażenie i nie tyle czekam na kryzys, ile zastanawiam się, czy i kiedy może do niego dojœć. Zupełnie niespodziewanie Lech stał się nagle jedynš drużynš, która ma realne szanse na zdobycie podwójnej korony. Skoro w półfinale Pucharu Polski pokonała Pogoń 3:0, to raczej finał ma w kieszeni (rewanż 5 kwietnia w Szczecinie). W tym finale spotka się niemal na sto procent z Arkš (wygrała w Suwałkach 3:0). Jak 2 maja na Stadionie Narodowym może wyglšdać finał Lech – Arka? Po sobotnim zwycięstwie 4:1 poznaniacy będš mieli przewagę psychologicznš. Ale to jeszcze nie gwarantuje sukcesu. Jakkolwiek by było – będzie ciekawie.

Lech utrzymuje równy wysoki poziom i ma powody do satysfakcji, Lechia – wprost przeciwnie. Po rozpoczynajšcym sezon efektownym zwycięstwie nad Jagielloniš w Gdańsku chyba nieco za szybko uznano, że pokonujšc lidera, Lechia sama stała się głównym kandydatem do tytułu mistrza Polski. Tydzień póŸniej, po remisie w Niecieczy, ta wiara nieco w Gdańsku osłabła, potem, po bardzo dobrym spotkaniu i zwycięstwie nad Cracoviš, wróciła. Można przegrać z Lechem, ale trzeba umieć trzymać nerwy na wodzy. W Poznaniu lechiœci dostali trzy czerwone kartki, co było rodzajem samobójstwa. W sobotę, bez Sławomira Peszki i Grzegorza Kuœwika, przegrali w Chorzowie.

Oglšdajšc mecz, miałem wrażenie, że wróciła Lechia sprzed kilku miesięcy. Taka, w której sš dobrzy piłkarze, ale nie ma dobrej drużyny, bo każdy gra tam dla siebie i trudno się w tej grze doszukać jakiejœ myœli taktycznej. Mimo to Lechia cały czas pozostaje jednym z czterech kandydatów do tytułu.

O ile Lechię po pierwszym meczu widziano w roli mistrza, o tyle wielu obserwatorów przekreœliło szanse Jagiellonii. Za szybko. Jeœli drużyna wygrywa 5:0 (z Łęcznš), dwa razy po 4:1 (ze Œlšskiem i Koronš), to nie można jej lekceważyć. Warto też zwrócić uwagę na Ruch, który wydostał się ze strefy spadkowej. W czterech ostatnich meczach chorzowianie odnieœli trzy zwycięstwa, a raz zremisowali. Dobrš passę rozpoczęli na Łazienkowskiej.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL