Spór o Trybunał Konstytucyjny

Wojna o Trybunał Konstytucyjny może się skończyć katastrofą

PAP/Rafał Guz
Kompromis w sprawie Trybunału jest niezbędny. Grożą nam fatalne skutki prawne i polityczne.

Trybunał Konstytucyjny zakwestionował w środę kluczowe zmiany wprowadzone przez PiS w ustawie o TK – m.in. rozpoznawanie spraw według kolejności wpływu, orzekanie większością dwóch trzecich głosów czy określenie, że pełny skład TK to 13 sędziów. Rząd zapowiedział, że nie opublikuje tego wyroku, bo został wydany w trybie sprzecznym z obowiązującą ustawą (czyli badaną teraz nowelizacją autorstwa PiS).

Nic nie wskazuje więc na to, aby spór o Trybunał miał szanse na wygaszenie. Tymczasem brak kompromisu w tej sprawie może spowodować katastrofalne skutki. Także dla rządzących. Dotychczasowy klincz może bowiem urosnąć do problemu dotyczącego tysięcy Polaków. Prześledźmy, co może się wydarzyć.

Zakwestionowanie noweli PiS oznacza, że Trybunał będzie orzekał w starym trybie – na podstawie przepisów sprzed zmiany. A jest o czym orzekać, bo na rozpoznanie czeka masa spraw istotnych dla rzeszy ludzi – m.in. dotyczących czasu pracy, zatrzymywania prawa jazdy, książeczek mieszkaniowych, imprez masowych, inwigilacji, służby cywilnej, VAT, gruntów warszawskich czy eksmisji na bruk. Długo by wymieniać.

Zakładając dotychczasowe stanowisko rządu – te wyroki nie będą publikowane.

Wyrok Trybunału, który nie został opublikowany, nie obowiązuje. Nie oznacza to jednak, że nie będzie stosowany i że żaden sąd się na niego nie powoła przy wydawaniu wyroków.

Jeśli bowiem Trybunał orzeka, że dany przepis jest niekonstytucyjny, to przyjmuje się, że traci on tzw. domniemanie konstytucyjności. Krótko mówiąc – wiadomo, że jest wadliwy, i nie zmienia tego fakt, iż wyrok TK nie został jeszcze opublikowany.

Czy taki przepis należy więc stosować czy nie? Będzie to zależało od każdego sądu czy organu, np. urzędu. Prawdopodobnie jedni nie będą takiego wadliwego przepisu stosować, ale inni – jak najbardziej. Spowoduje to nieprawdopodobny bałagan prawny i społeczny. Strony, których będzie dotyczyło orzeczenie TK, będą przecież działać w swoim dobrze pojętym interesie. Tak więc ci, którym wyrok będzie na rękę, powiedzą, że wadliwego przepisu nie należy stosować. A ci, dla których wyrok TK nie będzie korzystny, będą argumentować, że skoro nie został opublikowany, to nie obowiązuje.

Może się więc okazać, że kryzys rozleje się na cały kraj, dotykając tysięcy indywidualnych spraw. Część z nich skończy pewnie w Europejskim Trybunale Praw Człowieka, gdzie skarżący powołają się choćby na naruszenie prawa do sądu. Skutki wojny o TK mogą się okazać dla Polaków katastrofalne. Do tego dochodzą niszczenie autorytetu rządu i instytucji państwa oraz reperkusje międzynarodowe.

Źródło: Rzeczpospolita
UKRYJ KOMENTARZE KOMENTARZE RP.PL KOMENTARZE FACEBOOK

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL