Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Służby mundurowe

Były komendant Zbigniew M. oskarżony o ujawnienie informacji ws. Kajetana P.

Zbigniew M. komendantem głównym policji był dwa miesišce
PAP/ Jakub Kamiński
Koledzy byłego szefa policji z CBA mieli mu ujawnić, co szykujš na niego œledczy. Dowodami sš m.in. podsłuchy.

W spektakularny sposób w œrodę o godz. 6 rano CBA zatrzymało w Kaliszu Zbigniewa M. – byłego komendanta głównego policji Z kolei w Kielcach i Poznaniu zatrzymano Jacka L. i Krzysztof A. – byłych dyrektorów delegatur CBA za czasów Pawła Wojtunika.

„Zatrzymanym zostanš przedstawione zarzuty dotyczšce m.in. ujawniania informacji z prowadzonych postępowań karnych oraz na temat planowanych dopiero czynnoœci operacyjno-rozpoznawczych, co naraziło na szkodę interes publiczny oraz interes prowadzonych postępowań karnych" – poinformowała w suchym komunikacie Prokuratura Krajowa.

Kajetan P. w tle œledztwa przeciwko byłemu komendantowi

"Były Komendant Główny Policji Zbigniew M. usłyszał łšcznie 10 zarzutów, które obejmujš okres od 1 stycznia do 10 lutego 2016 roku, a więc czas, gdy podejrzany sprawował funkcję Komendanta" - poinformowała w œrodę wieczorem Prokuratura Krajowa.


Zbigniewowi M. zarzuca się, że ujawnił trzem nieuprawionym osobom informacje dotyczšce zrealizowanych i planowanych do wykonania czynnoœci, które zmierzały do ustalenia okolicznoœci popełnionych przestępstw. Według prokuratury, ujawniajšc te informacje były komendant "działał na szkodę interesu publicznego i narażał na szkodę interes prowadzonych postępowań". Chodzi o œledztwa przeciwko osobom oskarżonym o zabójstwo - Kajetanowi P. (głoœne na całš Polskę zabójstwo 30-letniej nauczycielki języka włoskiego) oraz Luzie K. (20-latka, która w Podebłociu miała zabić 62-letniego mieszkańca tej samej miejscowoœci).


"Zbigniewowi M. zarzuca się również nakłanianie byłych dyrektorów delegatur CBA do przekroczenia uprawnień służbowych i ujawnienia informacji niejawnych zwišzanych z prowadzonymi czynnoœciami operacyjnyno-rozpoznawczymi" - czytamy w komunikacie Prokuratury Krajowej.


Podejrzany nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył wyjaœnienia. Prokurator podjšł decyzję o zastosowaniu wobec niego œrodka zapobiegawczego w postaci poręczenia majštkowego w kwocie 3 tys. zł. oraz zakazu opuszczania kraju

Billingi i podsłuchy

Zarzuty brzmiš poważnie, ale według ustaleń „Rzeczpospolitej" sprawa wyglšda na „strzelanie z armaty do wróbla". Co kryje się w jej tle?

Chodzi o to, że M., tuż przed rezygnacjš ze stanowiska komendanta głównego – co stało się 11 lutego 2016 r. – próbował swoimi kanałami dowiedzieć się, dlaczego został zmuszony do dymisji po zaledwie dwóch miesišcach urzędowania. Mógł o to pytać policjantów, których znał z dawnych czasów. Cała trójka – M., L. oraz A. – to bliscy znajomi, w przeszłoœci pracowali w policyjnym Centralnym Biurze Œledczym (L. i A. przeszli póŸniej do CBA). Jacek L. odszedł z CBA w grudniu 2015 r., z kolei Krzysztof A. – w lutym 2016 r.

Teraz obaj byli funkcjonariusze CBA majš usłyszeć zarzuty ujawniania informacji niejawnych Zbigniewowi M., z kolei on – zarzuty przekroczenia uprawnień, bo pozyskał wiedzę, której mieć nie powinien.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że dowody przeciwko całej trójce sš oparte na „analizie billingów i protokołach z podsłuchów" – tak podano w decyzji o zatrzymaniu.

– Materiały z czynnoœci operacyjno-rozpoznawczych CBA sš częœciš bogatego materiału – przyznaje Rafał Teluk, szef Podkarpackiego Wydziału Prokuratury Krajowej ds. Przestępczoœci Zorganizowanej i Korupcji, która prowadzi œledztwo. Nie chce jednak zdradzić, czego dotyczy całe œledztwo. – Na tym etapie mogłoby to zaszkodzić postępowaniu – zaznacza.

Prokuratorzy sceptyczni

Œledztwo, do którego został zatrzymany były szef polskiej policji, poczštkowo prowadził wielkopolski wydział ds. PZ Prokuratury Krajowej. W listopadzie 2017 r. decyzjš Prokuratury Krajowej postępowanie przejšł wydział w Rzeszowie.

Dlaczego zmieniono œledczych? – Otrzymaliœmy polecenie z Prokuratury Krajowej, by sprawę przekazać do Rzeszowa. Prokuratura jest instytucjš hierarchicznego podporzšdkowania, jeżeli jest polecenie, to się je wykonuje – mówi nam Roch Waszak, naczelnik wielkopolskiego wydziału ds. PZ. – Na naszym etapie było to postępowanie prowadzone w sprawie, nikt nie miał zarzutów – dodaje prok. Waszak.

Z nieoficjalnych informacji „Rzeczpospolitej" wynika, że poznańscy œledczy byli sceptyczni co do stawiania M. zarzutów. Czy to był powód przeniesienia œledztwa? Nie udało nam się w œrodę uzyskać komentarza Prokuratury Krajowej.

Przewijał się w sprawie

Ze stanowiska komendanta głównego policji Zbigniew M. odszedł po zaledwie dwóch miesišcach. „Padłem ofiarš prowokacji" – twierdził wówczas. Powodem miało być œledztwo dotyczšce kaliskich samorzšdowców, w którym „pojawiało" się jego nazwisko.

Co ciekawe, przed nominacjš resort sprawdzał M. we wszystkich kryminalnych bazach (KRS, ABW, CBA) – był czysty, w żadnej się nie pojawiał. Nagle, tuż po nominacji, „wyskoczył" w rejestrze œledztw z doniesienia łódzkiego CBA – dotyczyło właœnie kaliskich samorzšdowców.

Co ciekawe, w styczniu 2016 r. do œledztwa, w którym miał „przewijać" się M., dołšczono doniesienie policyjnego Biura Spraw Wewnętrznych o rzekomym zdarzeniu sprzed 13 lat, przeciwko M. Doniesienie BSW wzięło się z anonimu, w którym nieznana osoba napisała, że były szef policji 13 lat temu pożyczył 10 tys. zł i wzišł jako łapówkę pięć butelek wódki. Po anonimie œledztwo w Łodzi nadal toczyło się „w sprawie".

Zbigniew M.nie był zaskoczony zatrzymaniem. „Coœ na mnie szykujš" – mówił znajomym w ostatnich tygodniach.

Ostatnio w wywiadzie dla lokalnej gazety M. ogłosił, że chce wystartować w wyborach samorzšdowych na prezydenta Kalisza. – To nie przypadek, że teraz został zatrzymany – mówiła mediom zebranym przed domem żona M.

Zatrzymani przez CBA to doœwiadczeni policjanci. Jacek L. w przeszłoœci był w kadrze kierowniczej CBŒ, wœród nadzorujšcych funkcjonariuszy, którzy rozpracowywali tzw. aferę starachowickš. W listopadzie ub. roku postawiono mu jednak zarzuty składania fałszywych zeznań w œledztwie dotyczšcym m.in. fałszowania dokumentów wytwarzanych przez CBA w Lublinie.

Krzysztof A., też z CBŒ, rozbijał gangi narkotykowe. Zbigniew M., zanim został komendantem głównym, był wiceszefem CBŒ.

Zarzuty, jakie usłyszy M., to tzw. przestępstwa urzędnicze, zagrożone niskš karš – do trzech lat więzienia. Do zdarzenia, za jakie dostanie zarzut, miało dojœć w 2016 r. – Sprawa jest „historyczna", a zatrzymano ich z hukiem, jak za handel broniš – komentuje jeden z naszych rozmówców z wymiaru sprawiedliwoœci.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL