Polska tworzy gwardię narodową

aktualizacja: 15.01.2016, 12:52
Wzorem dla Wojsk Obrony Terytorialnej mogą być amerykańscy gwardziści,...
Wzorem dla Wojsk Obrony Terytorialnej mogą być amerykańscy gwardziści, którzy są wyposażeni w ciężki sprzęt, m.in. transportery, samoloty i śmigłowce
Foto: AFP

MON zmienia pomysł na obronę terytorialną. Teraz ma ona być rodzajem wojsk. Najpierw powstaną trzy brygady przy granicy z Rosją.

REDAKCJA POLECA

MON oraz Sztab Generalny przygotowują nową koncepcję Wojsk Obrony Terytorialnej. Znacznie różni się ona od tych, które mieliśmy okazję poznać kilka miesięcy temu, w końcówce rządów PO–PSL. Obrona terytorialna nie będzie oparta tylko na ochotnikach i organizacjach proobronnych czy przedsiębiorstwach, jej szkielet będzie tworzyła zawodowa armia. Być może część jednostek zostanie wyposażona w ciężki sprzęt, jak amerykańska Gwardia Narodowa.

Ze wstępnych założeń przygotowanych przez płk. dr. Krzysztofa Gaja, szefa Zarządu Organizacji i Uzupełnień Sztabu Generalnego, wynika, że w czasie pokoju armia ma utrzymywać szkielet OT składający się z kilkunastu tysięcy żołnierzy zawodowych. W skład tych jednostek wchodziliby rezerwiści wzywani na krótkie ćwiczenia na jeden weekend w miesiącu. W czasie wojny jednostki OT mają liczyć ok. 40 tys. osób.

– Koncepcja powołania obrony terytorialnej powinna być gotowa już w marcu – mówi nam płk rez. dr Grzegorz Kwaśniak, pełnomocnik ministra obrony do tworzenia OT. Do końca kwietnia zaakceptowałby ją szef resortu Antoni Macierewicz. Do końca roku zaś ma być gotowy pakiet zmian w ustawach powołujący nowy rodzaj wojsk.

Nabór do tych jednostek ruszyłby wiosną przyszłego roku. Dowództwo Ochotniczej Armii Krajowej (takiej nazwy używa się roboczo) powołano by jeszcze w tym roku.

MON ogłosi także stworzenie trzech brygad OT. – Będą usytuowane na północnym wschodzie, być może w miastach wojewódzkich lub w ich pobliżu – dodaje płk Kwaśniak. Wojskowi przed podjęciem ostatecznej decyzji co do ich lokalizacji muszą sprawdzić np., czy są tam koszary.

– Obrona terytorialna ma się składać z dwóch filarów – sił pozostających na miejscu i sił zdolnych do przerzutu (nazywanych krajowymi – red.) – opisuje płk Gaj. Te pierwsze – powiatowe – w czasie pokoju mają wspierać samorząd np. przy likwidacji skutków klęsk żywiołowych, a w czasie wojny osłaniać obiekty o znaczeniu strategicznym, np. elektrownie.

Z pisma MON do sejmowej Komisji Obrony Narodowej wynika, że docelowo ma powstać ok. 380 kompanii OT (tyle jest w Polsce powiatów i miast na prawach powiatu). – W ich skład być może będą wchodziły plutony składające się z organizacji proobronnych – dodaje płk Kwaśniak.

Dodatkowo mają powstać jednostki OT, które będą wspierały wojska operacyjne (składające się z żołnierzy zawodowych). Np. brygada górska byłaby zlokalizowana na południu kraju, a obrony wybrzeża na Pomorzu.

– Siły zdolne do przerzutu mogą być wzorowane na Gwardii Narodowej. Ich organizacja i wyposażenie powinny być zbliżone do wojsk operacyjnych – dodaje płk Gaj.

W skład amerykańskiej Gwardii wchodzą m.in. jednostki inżynieryjne, niektóre oddziały wyposażone są w śmigłowce, artylerię, a nawet samoloty F-16.

Zdaniem płk. Gaja żołnierze jednostek krajowych OT oprócz broni strzeleckiej, przeciwpancernej i przeciwlotniczej mogliby dysponować np. transporterami opancerzonymi, a niektóre pododdziały nawet czołgami.

Czy tak się stanie? Krytycznie wobec tworzenia takich pododdziałów nastawieni są członkowie organizacji proobronnych. – To byłoby tworzenie NSR-bis – uważa Grzegorz Matyasik, szef Stowarzyszenia Obrona Narodowa, nawiązując do krytykowanych Narodowych Sił Rezerwowych. Obawia się, że do nowych jednostek mógłby trafić najgorszy sprzęt.

Płk Kwaśniak zastrzega, że koncepcja OT dopiero powstaje. Jego zdaniem nowe jednostki powinny być raczej wyposażone w broń lekką, np. przenośne zestawy przeciwpancerne czy przeciwlotnicze, a w czasie wojny używać ciężarówek, nie zaś transporterów. Broń strzelecka miałaby być przechowywana w jednostkach policji. Wzmocnienie armii jest niezbędne. Antoni Macierewicz w wywiadzie dla „Polski Zbrojnej" stwierdził, że w wojsku służy nie – tak jak dotychczas wszyscy byli przekonani – 120 tys., ale 80 tys. żołnierzy (pozostałe osoby to administracja wojskowa). – Naszym celem jest budowa armii 150-tysięcznej – deklaruje płk Gaj.

Kiedy to się stanie? – To nie zależy tylko od wojskowych i ministra obrony. Przypomnę, że sprawa obronności państwa spoczywa na wszystkich obywatelach, w tym wszystkich ministerstwach oraz całym parlamencie bez względu na opcję polityczną. Jeżeli wszyscy stanęliby na wysokości zadania, moglibyśmy wykonać ten plan w ciągu trzech–pięciu lat – mówi oficer.

Zobacz także:

Afera podsłuchowa: Inwigilowały dwie grupy

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE