Dlaczego jesteśmy bezradni wobec parkinsona

aktualizacja: 23.08.2016, 22:05
Foto: materiały prasowe

- Nawet gdybyśmy wiedzieli na 100 proc., że rzeczywiście zachorujemy na Parkinsona, to niewiele moglibyśmy zmienić - mówi Sebastian Łukasiewicz, prezes Fundacji Żyć z chorobą Parkinsona.

REDAKCJA POLECA
23.08.2016
Polak pracuje nad lekarstwem na parkinsona
03.05.2016
„Ostatnia gospoda": Noblista czeka na śmierć
29.02.2016
Nanocząsteczki z lekami wprost do mózgu
Kariera.pl
Menedżer nie musi być wiecznie lojalny wobec dawnej firmy
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!

Rzeczpospolita: Zastrzyki DNA wprost do mózgu mogą pomóc w leczeniu choroby Parkinsona. W jaki sposób atakuje ta choroba?

Sebastian Łukasiewicz: Pierwsze objawy są różne. Może to być spowolnienie ruchowe, ale także bóle nerwowe, które na początku mogą być na przykład diagnozowane jako problemy z kręgosłupem. Czasem zwiastunem są przewlekłe zaparcia albo zanik powonienia. Jest to tak specyficzna choroba, że jej przebieg jest bardzo indywidualny, a co za tym idzie – także dolegliwości przez nią wywołane mogą być różne. To schorzenie trudne do prowadzenia przez lekarzy, dlatego tak ważne jest doświadczenie neurologów oraz możliwie jak najszersza gama dostępnych leków i metod leczenia.

Leki są skuteczne?

Nowe generacje leków wydatnie poprawiają komfort życia w pierwszym okresie choroby. Można wtedy normalnie pracować, w miarę normalnie żyć. Ten okres nazywa się często miodowym miesiącem, choć trwa on zazwyczaj kilka lat.

A co potem?

Odpowiedź na leki się pogarsza, jak to fachowo określają lekarze. Organizm po prostu przyzwyczaja się do farmaceutyków. Pojawiają się znaczne problemy ruchowe, a także skutki uboczne leków, jak mimowolne drgawki, zaparcia, pobudzenie nerwowe. Leki i postęp choroby wpływają też na pracę mózgu, pojawiają się więc zaniki pamięci krótkotrwałej i zmiany w postrzeganiu świata. A także bóle, na które nie pomagają leki przeciwbólowe. Często chorym trudno jest pogodzić się z chorobą. Brakuje własnej akceptacji, ale też akceptacji chorego przez jego najbliższe otoczenie.

Z czego to wynika?

Czasem trudno zrozumieć jego wahania nastrojów, stany depresyjne i to, jak chory odnosi się do otoczenia. Trzeba pamiętać, że jest on często na tyle zmęczony, że trudno mu zachować optymizm i pozytywne relacje z bliskimi.

To choroba genetyczna?

Jeszcze dziesięć lat temu twierdzono, że nie, ale dziś już wiemy, że geny mają tu duże znaczenie. Medycyna nie rozwinęła jeszcze wczesnej diagnostyki choroby Parkinsona. Są jednak dostępne badania genetyczne, którym można się poddać na własny koszt. W rodzinach, w których choroba była już wcześniej diagnozowana, często potwierdza się uszkodzenie genu, które może ją powodować. Może, ale nie musi. Wciąż nie potrafimy ocenić tego ryzyka. Ale nawet gdybyśmy wiedzieli na 100 proc., że rzeczywiście zachorujemy, to niewiele moglibyśmy zmienić. Nie bylibyśmy w stanie się przed tym ustrzec, gdyż na rozwój choroby Parkinsona ma wpływ splot wielu czynników, który nie został jeszcze rozwikłany.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE