Reklama

Mobbing w Ministerstwie Zdrowia?

Ministerstwo Zdrowia nie rozlicza nadgodzin – ustaliła NIK. A byli pracownicy mówią o mobbingu.

Aktualizacja: 08.08.2017 12:00 Publikacja: 07.08.2017 20:25

Zdaniem byłych pracowników, nadgodziny od lat są normą w niektórych departamentach Ministerstwa Zdro

Zdaniem byłych pracowników, nadgodziny od lat są normą w niektórych departamentach Ministerstwa Zdrowia.

Foto: Rzeczpospolita, Adam Jagielak

W resorcie zdrowia pracuje około 650 osób. W 2016 roku 323 z nich wypracowało łącznie 12,4 tys. godzin nadliczbowych. Najciężej pracowało się w Departamencie Analiz i Strategii. Tam każda z 35 osób wypracowała średnio 119 nadgodzin rocznie. Takie dane znalazły się w analizie Najwyższej Izby Kontroli.

NIK co roku bada wykonanie wszystkich tzw. części budżetu państwa. W analizie wydatków na zdrowie izba zrezygnowała z oceny pozytywnej, zastępując ją opisową. Jednym z powodów były właśnie problemy w zatrudnieniu.

Nie chodzi tylko o to, że pracownicy zostawali po godzinach. Głównym problemem było to, że resort w 2016 roku nie rozliczył aż 6,8 tys. nadgodzin. Oznacza to, że pracownicy nie odebrali czasu wolnego przysługującego im na podstawie ustawy o służbie cywilnej. W dodatku w przypadku 16 osób przekroczono limit 150 nadgodzin rocznie.

Zastrzeżeń NIK w tym obszarze jest więcej. Od kilku lat krytykuje zawieranie w resorcie umów cywilnoprawnych na realizację zadań, które powinny być wykonywane w ramach umów o pracę. W 2015 roku zawarto 63 takie umowy na łączną kwotę 336,3 tys. zł. W 2016 roku podobne przypadki miały miejsce w Krajowym Biurze ds. Przeciwdziałania Narkomanii.

„Zawieranie umów cywilnoprawnych wynika z konieczności terminowej realizacji zadań nałożonych na poszczególne komórki organizacyjne, a wsparcie zleceniobiorców pozwala na szybką i skuteczną ich realizację" – informuje resort. Dodaje, że stara się ograniczać liczbę umów, a dyrektor generalny wydał nawet zarządzenie w tej sprawie.

Reklama
Reklama

Ministerstwo dodaje, że stara się też uregulować problem zostawania pracowników po godzinach. „Obecnie liczba godzin pracy świadczona w nadgodzinach znacząco zmniejszyła się w porównaniu do pierwszej połowy 2016 r. Jednocześnie pracownikom posiadającym nierozliczone godziny nadliczbowe sukcesywnie udzielny jest czas wolny" – informuje.

W dobrą wolę kierownictwa ministerstwa nie wierzy Maria Ochman, szefowa sekretariatu służby zdrowia NSZZ Solidarność. – Doniesienia NIK są potwierdzeniem naszych obserwacji – ubolewa. – Źle w resorcie zaczęło się dziać za czasów ministra Bartosza Arłukowicza, a pracownicy wiązali ogromne nadzieje ze zmianą kierownictwa. Okazało się jednak, że nie tylko nie dokonało potrzebnych zmian, ale wręcz umocniło patologiczne relacje i zachowania wobec pracowników.

Ekspert w dziedzinie ochrony zdrowia związany kiedyś z resortem twierdzi, że nadgodziny zawsze były normą przy Miodowej. – Szczególnie w Departamencie Analiz i Strategii czy Departamencie Polityki Lekowej i Farmacji, gdzie pracuje się pod presją czasu – mówi.

W dodatku to nie pierwsze sygnały o złym traktowania pracowników ministerstwa. W maju 2015 roku warszawska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie mobbingu pracowników, m.in. zatrudnionych w Departamencie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Zgodnie z relacją byłych już pracownic dyrektorzy i naczelnicy znęcali się głównie psychicznie, ale dochodziło też do rękoczynów. Jeden z zatrudnionych miał zostać spoliczkowany za błąd w dokumentach.

Urzędnicy mieli być zmuszani do pracy w weekendy i przetrzymywani w pracy do późnych godzin pod pozorem „pilnej rozmowy z przełożoną", do której nigdy nie dochodziło. Normą miały być „seanse gorącego krzesła". Polegały na wezwaniu do gabinetu w celu wmawianiu pracownikowi, że jest niekompetentny.

W 2014 roku jedna z pracownic złożyła pozew o mobbing. Miesiąc później dostała wypowiedzenie. Ówczesny dyrektor generalny najpierw został zawieszony, a ze stanowiska odszedł w 2017 roku po kontroli KPRM. Stanowisko straciła też wiceszefowa departamentu oskarżana o znęcanie się nad pracownikami.

Reklama
Reklama

Mimo to w maju prokuratura umorzyła śledztwo. – Dziwi mnie ta decyzja. Dokumenty dotyczące relacji wysokich urzędników wobec podległych im pracowników są zatrważające – mówi Maria Ochman. – Mieliśmy do czynienia z klasycznym mobbingiem, o którym informowany był minister Konstanty Radziwiłł.

Jej zdaniem umorzenie śledztwa może odbić się negatywnie na pracownikach. Resort twierdzi, że zrobiono wiele, by takie przypadki nie miały już miejsca. Informuje, że w 2015 roku zmieniono wewnętrzną politykę antymobbingową w celu usprawnienia pracy specjalnej komisji powoływanej przy naruszeniach. „W Ministerstwie Zdrowia pracownicy corocznie szkoleni są z problematyki przeciwdziałania mobbingowi" – dodaje resort.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorów: k.kowalska@rp.pl, w.ferfecki@rp.pl

Ochrona zdrowia
Trzy szpitale na Podkarpaciu mają setki milionów długów. Czy da się je uratować?
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Ochrona zdrowia
Od kilku do 80 pacjentów na godzinę. „Rzeczpospolita” ustaliła, jak obciążone są SOR-y
Ochrona zdrowia
Leczenie bólu w szpitalach. NFZ wykrywa nieprawidłowości. W tle pieniądze
Ochrona zdrowia
Więcej pacjentów z szansą na odszkodowanie z pominięciem sądu. Zapowiedź zmian
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama