Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Służba zdrowia

Podwyżki dla rezydentów albo leczenie

Podwyżki wynagrodzenia lekarzy specjalistów to mniej pieniędzy dla pacjentów i wydłużenie kolejek – twierdzš eksperci.
Fotorzepa/Piotr Guzik
Bez zwiększenia kontraktów dla szpitali podwyżki dla specjalistów uszczuplš œrodki na leczenie pacjentów.

Porozumienie ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego z rezydentami to ogromny sukces obydwu stron, ale jego zapisy nie zostanš osišgnięte bez zwiększenia budżetu na œwiadczenia gwarantowane – twierdzš eksperci. I podkreœlajš, że zapisy przedstawionego w czwartek dokumentu wymagajš rozwišzań ustawowych.

Chodzi o zapisanš w dokumencie podwyżkę dla specjalistów, którzy zdecydujš się na zatrudnienie tylko w jednym szpitalu publicznym, co ma zapobiec groŸnym dla zdrowia i życia nie tylko pacjentów, ale i lekarzy, „maratonom dyżurowym". Lekarz, który podpisze takie zobowišzanie, od 1 lipca 2018 r. miałby zarabiać nie mniej niż 6750 zł brutto wynagrodzenia zasadniczego. Zgodnie z ustawš z 8 czerwca 2017 r. w sprawie ustalania najniższego wynagrodzenia pracowników wykonujšcych zawody medyczne dziœ specjalista może liczyć na ok. 5 tys. zł brutto, a w 2022 r., kiedy ustawa ma obowišzywać w pełni – 5,4 tys. zł brutto. – Podwyżka jest więc istotna i stanowi duży sukces negocjacyjny. Kłopot w tym, że nie wiadomo, skšd miałyby pochodzić te pienišdze. Pewne jest, że musi pocišgać za sobš zwiększenie kontraktów szpitali z Narodowym Funduszem Zdrowia, ponieważ wynagrodzenia specjalistów pokrywane sš z budżetu na œwiadczenia gwarantowane, a więc na leczenie – tłumaczy Marek Balicki, były minister zdrowia w rzšdzie SLD, członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP (sekcja ochrony zdrowia).

Zgadza się z nim prof. Wiesław Wikor Jędrzejczak z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (WUM): – Podwyżek nie da się przyznać w ramach obowišzujšcego budżetu dla szpitali. Wiele cen procedur jest bowiem niedoszacowanych, a deficyty pokrywane sš z procedur wycenionych ponad ich rzeczywiste koszty. Nie ma tu żadnej rezerwy – tłumaczy prof. Jędrzejczak. Przypomina, że szpitale mierzš się nie tylko z ograniczonym budżetem, ale też z ogromnym zadłużeniem, jakie narosło jeszcze w latach 90., wynoszšcym obecnie ok. 11 mld zł (a zdaniem dostawców usług nawet 15 mld zł). – To zadłużenie oznacza, że mniej więcej miliard rocznie państwowa służba zdrowia przeznacza na spłatę kredytów w bankach. W dodatku takie zadłużenie nie jest dla szpitala bezkarne, bo zabiera mu możliwoœć dalszego kredytowania i zmusza, by wszystko kupował za gotówkę – podkreœla prof. Jędrzejczak.

Sami dyrektorzy szpitali, na których spadnie obowišzek wypłacania specjalistom wyższych pensji, przyznajš, że obecny budżet tego nie udŸwignie. – Już teraz pieniędzy na leczenie pacjentów jest mniej, choćby za sprawš podwyżek płacy minimalnej w 2017 r. i kolejnej w 2018 r., które znacznie podwyższyły koszty usług dodatkowych, takich jak katering czy sprzštanie. Jeœli teraz kolejne œrodki pójdš na wynagrodzenia zasadnicze specjalistów, nie będzie pieniędzy na leczenie pacjentów – mówi nam anonimowo jeden z dyrektorów ważnego szpitala w swoim regionie. – A mniej œrodków na œwiadczenia to dłuższe kolejki – dodaje.

Według ekspertów nadwyżki dla specjalistów nie pokryje także zapisane w porozumieniu ministra zdrowia z Porozumieniem Rezydentów Ogólnopolskiego Zwišzku Zawodowego Lekarzy (OZZL) przyspieszenie zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia z 4,5 do 6 proc. PKB. Zgodnie z rzšdowš ustawš zwiększajšcš nakłady na ochronę zdrowia już w tym roku miałoby jš zasilić 4,67 proc. PKB. Zgodnie z porozumieniem wartoœć ta wzroœnie o 0,11 pkt proc., do 4,78. Jednak i ona nie wystarczy na pokrycie wynagrodzeń specjalistów. Inaczej jest z wynagrodzeniami rezydentów (oni też mogš liczyć na spore podwyżki – ci, którzy zadeklarujš, że dwa z pięciu kolejnych lat po ukończeniu specjalizacji przepracujš w Polsce, dostanš nawet 5,3 tys. zł brutto i 6 tys. zł brutto w przypadku specjalizacji deficytowych, np. chirurgii.

Przed rzšdem pracowity okres legislacyjny. Do lipca w 2018 r. muszš bowiem wejœć w życie zmiany w ustawie o minimalnych wynagrodzeniach i zwiększajšcej nakłady na ochronę zdrowia. Zdaniem Marka Balickiego nie sš one jednak na tyle skomplikowane, by rzšd miał z nimi nie zdšżyć.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL