Reklama

Polscy lekarze zarobią więcej

Resort zdrowia chce lepiej płacić tym lekarzom, którzy obiecają, że przez dwa lata będą pracować w kraju.

Aktualizacja: 09.02.2018 06:23 Publikacja: 08.02.2018 18:41

Minister zdrowia Łukasz Szumowski (pierwszy z lewej) i przedstawiciele rezydentów razem ogłosili zak

Minister zdrowia Łukasz Szumowski (pierwszy z lewej) i przedstawiciele rezydentów razem ogłosili zakończenie sporu.

Foto: Reporter/ Andrzej Hulimka

Nowy minister zdrowia załatwił w miesiąc to, z czym Konstanty Radziwiłł nie radził sobie od dwóch lat. Obiecując szybsze zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia i podwyżki dla lekarzy, uspokoił największy kryzys kadrowy ostatnich miesięcy.

Rezydentom udało się wywalczyć zwiększenie środków publicznych na ochronę zdrowia z obecnych 4,5 do 6 proc. PKB już 2024 r., a także podwyższenie od lipca tego roku pensji części rezydentów od 5,1 tys. do 6 tys. brutto. Lekarz specjalista pracujący tylko w jednym szpitalu zarobi miesięcznie 6750 zł brutto.

– Minister Łukasz Szumowski przedstawił konkretne propozycje, które przekładają się na bezpieczeństwo pacjentów – komentuje Michał Bulsa, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (PR OZZL). Nowy szef resortu zdrowia zrobił wszystko, by powstrzymać akcję wypowiadania klauzuli opt-out, pozwalającej lekarzom pracować powyżej dozwolonych w prawie 48 godz. tygodniowo. Z danych resortu zdrowia wynika, że do końca 2017 r. klauzulę wypowiedziało 3528 lekarzy, w tym 1877 rezydentów.

Zgodnie z ogłoszonym w czwartek porozumieniem 6 proc. PKB na zdrowie ma zostać osiągnięte do 1 stycznia 2024 r. Z tym że w latach 2018–2023 wysokość nakładów na ochronę zdrowia ma się stale zwiększać. I tak w 2018 r. nie może być niższe niż 4,78 proc. PKB, w 2019 r. – 4,86 proc. PKB, w 2020 r. – 5,03 proc. PKB, w 2021 r. – 5,3 proc. PKB, w 2022 r. – 5,55 proc. PKB, a w 2023 r. – 5,8 proc. PKB.

Środki te mają zasilić budżety, którymi dysponuje Ministerstwo Zdrowia, NFZ, ale też wydatki związane z realizacją staży podyplomowych oraz specjalizacji lekarzy, pielęgniarek i położnych. Młodzi lekarze sprawdzą, czy wszystko odbywa się zgodnie z planem – na styczeń 2020 r. wyznaczono ocenę realizacji porozumienia.

Reklama
Reklama

Największe emocje budzą jednak podwyżki dla rezydentów. Żeby zachęcić lekarzy do pracy w publicznym sektorze zdrowia, minister Szumowski zobowiązał się najpóźniej od 1 lipca 2018 r. podwyższyć wynagrodzenie zasadnicze brutto lekarzy w trakcie specjalizacji do 4 tys. zł dla szkolących się w dziedzinach zwykłych (np. dermatologia, urologia) i do 4,7 tys. zł w dziedzinach priorytetowych (np. anestezjologia, chirurgia), a od trzeciego roku specjalizacji o kolejne 500 zł brutto (do 4,5 tys. zł) dla zwykłych i 600 zł (do 5,3 tys. zł) dla priorytetowych. Jeszcze więcej miałby dostać rezydent, który zobowiąże się do przepracowania w Polsce dwóch lat po zakończeniu specjalizacji (w ostatnich latach specjalizacji odpowiednio 5,1 tys. zł i 6 tys. zł).

Podczas wykonywania pracy lekarz ma mieć status funkcjonariusza publicznego. Oprócz tego rezydentom udało się wynegocjować zapis, że lekarz nie będzie musiał wpisywać zakresu refundacji na recepcie – być może zrobi to sekretarka medyczna, której wprowadzenie zapowiada Szumowski. Młodzi lekarze zobowiązali też resort, by do końca roku podjął rozmowy o poprawie warunków pracy innych grup medycznych.

– To trudny kompromis, ale także zaledwie pewien etap w dalszym procesie zmian polskiego systemu ochrony zdrowia i walki o jak najlepsze warunki leczenia polskich pacjentów – mówi Bulsa.

Zdaniem prof. Tomasza Grodzkiego, senatora PO i znanego transplantologa, najważniejsze jest podanie źródeł finansowania zmian. – Papier przyjmie wszystko, ale ja oczekuję, że teraz nastąpi nowelizacja budżetu, dowiemy się, skąd mają pochodzić pieniądze na podwyżki dla rezydentów, które wypłaca resort zdrowia, a skąd na pensje specjalistów, które idą z puli NFZ – zastrzega lekarz.

Na wieść o porozumieniu z lekarzami o swoich postulatach przypomniały też pozostałe grupy zawodów medycznych. – Domagamy się podwyżek dla pracowników służby zdrowia, którzy zostali pominięci w zeszłorocznej ustawie podwyżkowej. Strona rządowa zobowiązała się do 15 stycznia przedstawić propozycję nowelizacji. Jeżeli za tydzień jej nie dostaniemy, będziemy rozważać protest – mówi Maria Ochman z NSZZ Solidarność.

Ochrona zdrowia
Trzy szpitale na Podkarpaciu mają setki milionów długów. Czy da się je uratować?
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Ochrona zdrowia
Od kilku do 80 pacjentów na godzinę. „Rzeczpospolita” ustaliła, jak obciążone są SOR-y
Ochrona zdrowia
Leczenie bólu w szpitalach. NFZ wykrywa nieprawidłowości. W tle pieniądze
Ochrona zdrowia
Więcej pacjentów z szansą na odszkodowanie z pominięciem sądu. Zapowiedź zmian
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama