Sędziowie i sądy

Łukasz Piebiak o reformie sądownictwa: To nie czystka, uzupełniamy wakaty

Łukasz Piebiak
tv.rp.pl
- Z przeglądem kadr zdążymy – mówi Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości.

Rz: Szczecin, Warszawa, Przemyśl... Mamy pierwszych nowych prezesów sądów powołanych na nowych zasadach i pierwsze odwołania wiceprezesów. Na forach sędziowskich rozpętała się burza. To już czystka?

Łukasz Piebiak: Nie. Żadna czystka. Tak naprawdę nie odwołaliśmy do tej pory żadnego z prezesów. Jesteśmy na etapie uzupełniania wakatów. A to oznacza, że obsadzamy stanowiska prezesów, które były wolne.

Kilku wiceprezesów straciło jednak funkcje...

To inna sprawa. Minister sprawiedliwości powołuje prezesa sądu. A jeśli ten woli współpracować z kim innym niż dotychczasowi wiceprezesi – osobami, którym ufa i wierzy, że pomogą mu w zarządzaniu sądem, to może oczekiwać, że minister mu to umożliwi. W takiej sytuacji zachodzi konieczność odwołania „starych" wiceprezesów, by umożliwić prezesowi złożenie wniosku o powołanie trojga „nowych". Oczywiście można, jak to się niestety dzieje w niektórych mediach, snuć spiskowe teorie, tyle że sprawa jest banalnie prosta: prezes bierze odpowiedzialność za sąd i jego działanie, a minister powinien mu dać do tego narzędzia.

Sędzia Maciej Strączyński, wieloletni prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustita, został pierwszym prezesem wybranym na nowych zasadach. Przecież od lat raczej walczył z Ministerstwem Sprawiedliwości, niż chciał współpracować?

W sprawie powołań na funkcje prezesów czy wiceprezesów nie ma przypadków. Sędzia Strączyński to człowiek wojujący o dobro wymiaru sprawiedliwości. My w resorcie też tak postrzegamy swoją rolę. Jest więc szansa na sukces, skoro mamy wspólny cel. Taki właśnie sprawdzony w różnych bojach wojownik jest predestynowany do tego, żeby w swoim środowisku mógł się wykazać, biorąc odpowiedzialność za średni co do wielkości, ale trudny okręg szczeciński. Skoro przez lata z sukcesem prowadził kilkutysięczne Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia to z dużo mniejszym okręgiem, w którym zna wszystko i wszystkich, sobie z pewnością poradzi.

Skoro machina kadrowa ruszyła, to który sąd będzie następny?

Trudno powiedzieć. Sąd Apelacyjny w Gdańsku i Sąd Okręgowy w Rzeszowie mają wakaty.

A który prezes zostanie odwołany jako pierwszy?

To będzie decyzja ministra Ziobry. Mogę tylko powiedzieć, że najpierw obsadzamy wakujące stanowiska. Na pełny przegląd kadr ustawodawca dał nam pół roku. Zdążymy.

Nowela ustawy – prawo o ustroju sądów powszechnych weszła w życie 12 sierpnia. Pierwsze efekty widać dopiero po miesiącu. Dlaczego ministerstwo tak zwlekało ze sprawami personalnymi?

Duża część kadry była na urlopie. Stąd wrzesień jest oczywisty.

Środowisko sędziowskie jest bardzo ciekawe, co teraz szykuje dla nich Ministerstwo Sprawiedliwości.

Reformę. Zależy w dużej mierze od tego, co pokaże prezydent. Jeżeli chodzi o ustrój sądów, to będziemy formułować konkretne propozycje, gdy zobaczymy, co się znajdzie w tych projektach.

To może wykorzystać teraz czas na ujawnienie projektów zmian procedur postępowania. Sędziowie na nie czekają, zaległości też...

Projekt dużych zmian w procedurze cywilnej jest prawie gotowy, ale jest tak obszerny i ma tak nowatorskie rozwiązania (np. nadużycie prawa procesowego), że wciąż trwa analizowanie uwag z konsultacji wewnętrznych w Ministerstwie Sprawiedliwości. Mam nadzieję, że jeszcze we wrześniu projekt trafi do konsultacji zewnętrznych.

Nowela prawa o ustroju sądów powszechnych wzbudzała ogromne emocje. O kadrach już rozmawialiśmy. A co z przepisami, które miały usprawnić pracę? Co z losowaniem?

Maszyna do losowania jest. 16 października chcemy zaprezentować, jak wygląda i działa. Wtedy też ruszą testy w sądach, a następnie wdrażanie ostatecznej wersji w całym kraju. Chcemy by 1 stycznia 2018 r. system ruszył we wszystkich polskich sądach.

Ta nowela de facto weszła w życie a sędziowie nadal nie są losowani. Prezesi pytają więc, czy skoro dziś przy wyborze korzystają jedynie z listy sędziów, nie oznacza to łamania prawa. Konsekwencje niewłaściwego wyłaniania składów mogą być przecież poważne...

Losowy przydział spraw teoretycznie obowiązuje od jakiegoś czasu. Teraz też przecież przydział spraw powinien odbywać się losowo – tyle że bez pomocy narzędzi informatycznych. Bez tych narzędzi jednak system można dość łatwo obejść. Zresztą tak było m.in. w Warszawie. Takie manipulacje zwłaszcza po dłuższym czasie trudno wykryć, a jeszcze trudniej udowodnić celowe działanie i wyciągnąć konsekwencje personalne. Po wprowadzeniu systemu informatycznego wszystko stanie się dużo bardziej przejrzyste i nikomu nawet do głowy nie przyjdzie, by obchodzić zasady.

Podobno to losowanie ma też wady...

To trochę wyolbrzymiana kwestia. W sądach mamy trzy różne systemy informatyczne, jeden z nich w kilkuset bodajże wersjach. Nie należą ani do MS, ani do sądów, ale do prywatnych przedsiębiorców. To uniemożliwiło uzupełnienie systemów jednolitą w skali całego kraju funkcją losowego przydziału spraw. Aplikacja do losowego przydziału jest więc niezależna, co oznacza, że trzeba do niej wprowadzić dane dotyczące sprawy. Nie jest jednak tak, że wprowadzać się będzie po raz drugi wszystkie dane w rodzaju imion, nazwisk, adresów i innych danych identyfikujących strony, ich pełnomocników i przedmiotu sprawy, ale wyłącznie sygnaturę akt i rodzaj sprawy. Jeżeli uda się te dwa systemy (dotychczasowy i losujący) połączyć, by nowy, losujący, pobierał dane z dotychczasowego, to dodatkowe obciążenie sądów będzie minimalne. Będziemy do tego zachęcać i sądy, i producentów systemów i wspomożemy takie prace, ale nie możemy tego centralnie wprowadzić, bo to kwestia związana z relacją umowną sąd – dostawca oprogramowania.

—rozmawiała Agata Łukaszewicz

 

Zobacz inne teksty z dodatku Sądy i prokuratura

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL