Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sędziowie i sšdy

Kogo zdradziła prezes Gersdorf - komentuje Tomasz Pietryga

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Miałem nadzieję, że obecnoœć pierwszej prezes Sšdu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf na uroczystoœci wręczenia przez prezydenta nominacji Justynowi Piskorskiemu, nowemu sędziemu TK, zapowiada powrót normalnoœci w relacjach między władzš politycznš a sšdowniczš.

Że emocje, oskarżenia i publicystyczny język, którym sformułowano m.in. zwrot o „sędziach dublerach", czynišc z niego wręcz wiecowy dogmat, schodzš na dalszy plan. I że po politycznych nawałnicach, gdy tylko prezydent przystopował wetem radykalne reformy, wraca, przynajmniej w Pałacu, coœ, o czym już zapomniano: współdziałanie władz. Konstytucyjny obowišzek. Przez krótkš chwilę myœlałem, że obecnoœć prof. Gersdorf to znak, że w przeddzień ogłoszenia przez Andrzeja Dudę projektów reformy SN i KRS tworzy się dobry klimat dla porozumienia i kompromisu.

Jakież było moje rozczarowanie, gdy już we wtorek rano przeczytałem oœwiadczenie rzecznika prasowego SN Michała Laskowskiego, który tłumaczył obecnoœć pierwszej prezes SN u prezydenta tak: „W trudnym okresie stresów i przepracowania każdemu z nas zdarzajš się kroki podjęte bezrefleksyjnie". Jego oœwiadczenie jest kuriozalne z kilku powodów. Rzecznik całkowicie abstrahuje w nim od tego, czym jest Sšd Najwyższy. A nie jest to przecież prywatne przedsięwzięcie, ale instytucja, której współdziałanie z innymi władzami wyznaczajš nie tylko przepisy prawa i procedury, ale wprost konstytucja. Jej pierwszy prezes nie rzšdzi bankiem zbożowym w jakimœ mieœcie powiatowym, gdzie podwładni mogš tłumaczyć zachowanie szefa stanem ducha, ale stoi na czele najważniejszego sšdu w Polsce. Czyżby rzecznik nie rozumiał konstytucyjnych reguł współdziałania władz? Bo że zachował się wobec swojej szefowej mało elegancko, sugerujšc, że jej postępowanie motywowane jest stanem emocjonalnym, to pewne.

Wszyscy chcemy mieć przecież niezmšconš pewnoœć, że na czele SN stoi osoba podejmujšca zawsze racjonalne decyzje, na podstawie wyłšcznie przepisów prawa i procedury. A wizyta w Pałacu Prezydenckim przekornie właœnie tego dowodzi. Oczywiœcie uczciwie trzeba przyznać, że cała sprawa ma drugie dno. Po tej wizycie na prof. Gersdorf spadła fala krytyki. Na portalach społecznoœciowych można było wyczytać: „Nie po to paliliœmy œwieczki pod SN, żeby ona robiła coœ takiego..." – to tylko jeden z delikatniejszych wpisów, dobrze jednak oddajšcy emocje.

I rzeczywiœcie, w sensie politycznym ci „oburzeni" mogš czuć się dziœ zdradzeni. Prof. Gersdorf złamała bowiem budowanš od prawie dwóch lat politycznš narrację protestu wokół TK, mówišcš o „zamachu na demokrację", w której główne role odgrywali tzw. sędziowie dublerzy. Tyle że Gersdorf nie jest członkiem KOD ani żadnej partii politycznej, a w Pałacu nie była jako prywatna osoba.

W trudnych dla sšdownictwa czasach, gdy pierwsze skrzypce grajš emocje, budowanie nawet zalšżków kompromisu jest na wagę złota. I takš postawę można tylko pochwalić. Być może prof. Gersdorf, goszczšc w Pałacu, poszła na daleki kompromis z samš sobš. Trudno bowiem na dłuższš metę stać w rozkroku; deklarujšc z jednej strony chęć współpracy przy racjonalnych reformach sšdownictwa, których zwolennikiem jest prezydent, z drugiej zaœ nie akceptujšc jego postawy wobec TK. Być może Gersdorf dokonała wyboru, kierujšc się jednak nie koniunkturš, ale dobrem wymiaru sprawiedliwoœci.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL