Sędziowie i sądy

Krytyka projektu PiS o SN na poselskim wysłuchaniu w Sejmie

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzat Gersdorf (C), były prezes Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński (2P), przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa Dariusz Zawistowski (P) i były pierwszy prezes Sądu Najwyższego Adam Strzembosz (L), podczas wysłuchania poselskiego ws. ustawy o Sądzie Najwyższym.
PAP/Radek Pietruszka
Projekt PiS o SN jest niekonstytucyjny i prowadzi do zmiany ustroju państwa - uważa I prezes SN Małgorzata Gersdorf. Po 1989 r. SN gruntownie oczyszczono - mówi b. I prezes SN Adam Strzembosz. W poniedziałek w Sejmie odbyło się, zorganizowane przez PO, "poselskie wysłuchanie" ws. projektu.

Projekt PiS o SN jest "oczywiście niekonstytucyjny" - mówił tam b. prezes TK prof. Andrzej Rzepliński.

Projekt został "wrzucony" do Sejmu w trybie niedopuszczalnym, bez żadnych konsultacji - powiedział na początek spotkania Borys Budka (PO).

Rzepliński mówił, że czuje się "jak w swoistym +matrixie+". Dodał, że "w kampanii wyborczej nikt nie mówił że +zniszczymy sądownictwo, że nie będzie trójpodziału władzy+". "Trzeba było mówić, wtedy byłaby również taka zdolność moralna, by takie ustawy wprowadzać" - podkreślił.

Projekt o SN nazwał "podrzutkiem ustawodawczym", podkreślając że pojawienie się go na stronach Sejmu późnym wieczorem kompromituje Polskę. Prosił posłów PiS, by wycofali swoje podpisy pod nim.

B. prezes TK podkreślał, że kadencji I prezesa SN nie można skrócić; inaczej można będzie przerywać kadencje każdego organu. "Panie prezydencie, niech pan nie robi tego Polsce" – dodał, apelując do Andrzeja Dudy, by "wziął aktywny udział" w pracach parlamentarnych przez swoich prawników. Wyrażał też nadzieję, że prezydent zawetuje ustawy o KRS i usp.

"I prezesa SN można będzie powołać dopiero wtedy, kiedy minister sprawiedliwości powoła ostatniego sędziego SN. Nie ma żadnych terminów, w ramach których minister sprawiedliwości musi tę procedurę zakończyć. Poza tym ustawa nie stanowi żadnych przeszkód do tego, żeby za trzy miesiące, za rok, liczbę sędziów SN, w poszczególnych izbach, dowolnie, arbitralnie zmieniać" - mówił.

Zdaniem Rzeplińskiego, "dziś stoimy w obliczu domykania systemu". Według niego, TK został sprowadzony do roli "prywatnej rady konstytucyjnej, która ma za zadanie uznać niewygodny przepis za niekonstytucyjny, a wygodny - za konstytucyjny". Wyraził przypuszczenie, że będzie jeszcze jedna ustawa, która – jak się wyraził – "odda pełnię władzy w ręce jednej osoby".

Strzembosz wskazywał, że po 1989 r. SN został gruntownie zreformowany i nie trafił do niego w niedemokratyczny sposób ani jeden sędzia. Dodał, że wymiana sędziów w SN "nastąpiła w niemal 100 proc.". "Ci, którzy pozostali, jeszcze są, są chwałą polskiego sądownictwa" – oświadczył.

Pytany przez media, czy liczy na weto ws. KRS i usp, Strzembosz mówił, że "prezydent jest dobrym prawnikiem, zrobił doktorat w wyśmienitym uniwersytecie; o tym co znaczy złamanie podstawowej zasady trójpodziału władz, wie doskonale". "Każdy prezydent chce przejść do historii jako ten, który zasłużył się dla narodu, dla państwa. Jeśli te ustawy by podpisał, zaciążyłoby to na jego obrazie w historii Polski w sposób bardzo poważny" – powiedział.

Strzembosz ocenił, że cele tych projektów PiS są wyłącznie polityczne, a w pierwszej kolejności "zapłacą ci sędziowie", których orzeczenia nie byłyby takie, jak oczekiwaliby rządzący.

Gersdorf - która zaznaczała, że nie chce się wypowiadać w kwestiach politycznych - wskazywała, że propozycja PiS likwiduje możliwość rozstrzygania przez SN skarg kasacyjnych i kasacji. "To pomniejsza uprawnienia obywateli do występowania z takimi skargami" - oceniła I prezes SN. "Czyli powracamy do rewizji nadzwyczajnych z lat realnego socjalizmu" - dodała.

"Takiego SN, jaki jest proponowany w tej ustawie, nie ma w konstytucji - złożonego z trzech izb, (w tym) jednej dyscyplinarnej, szeroko opisanej, która będzie stanowiła bicz na wszystkich sędziów i wszystkie zawody prawnicze" - podkreślała. Według niej, projektowana Izba Dyscyplinarna SN będzie "państwem w państwie". "Ma własną kancelarię, składa sprawozdania nie wiadomo komu - +właściwemu organowi+ i zajmuje się dyscyplinowaniem sędziów Sądu Najwyższego i innych zawodów prawniczych, a wynagrodzenie tych sędziów, zasiadających w tej Izbie, jest podwyższone o 40 proc. To jest symptomatyczne, że podwyższa się wynagrodzenia dla osób, które mają być spolegliwe" - dodała.

Odniosła się ponadto do argumentów PiS o potrzebie "oczyszczenia" SN. "Po pierwsze biologia oczyściła wszystkich nas, trzeba spojrzeć na PESEL-e, po drugie to jest pokrętne twierdzenie, że naszymi nauczycielami były osoby urodzone i funkcjonujące w PRL, wobec tego my jesteśmy nosicielami tych idei. Gdyby tak było, całe moje pokolenie nie byłoby w Solidarności" - mówiła Gersdorf. "I bardzo dobrze pan Kaczyński o tym wie, że miał różnych nauczycieli, a jego główny promotor pracy doktorskiej był bardzo powiązany z komunistyczną władzą" - dodała.

Szef KRS Dariusz Zawistowski mówił, że nie ma "takiego umocowania w konstytucji" aby to minister sprawiedliwości decydował, kto pozostanie w SN. Dodał, że zgodnie z konstytucją, to prezydent powołuje sędziów na wniosek KRS. Przypomniał, że uzasadnieniem projektu jest chęć "poprawienia sprawności SN". "To oczywista nieprawda" - ocenił. "Realne jest zagrożenie, że SN właściwie nie będzie rozstrzygał skarg kasacyjnych" - dodał. "Kto będzie rozstrzygał sprawy wyznaczone na wrzesień" – pytał też szef KRS.

Sędzia Krzysztof Markiewicz, szef Stowarzyszenie Sędziów Iustitia - nawiązując do zapowiedzi MS powołania tzw. sądów kasacyjnych - zwracał uwagę, że będzie wtedy potrzebny ponowny proces nominacyjny sędziów. "Prezydent może ich powołać, ale nie musi" - dodał. Podkreślił, że nie ma drogi odwoławczej od takiej decyzji - a jedynie skarga do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Elementem niezależnego sądownictwa są niezależni pełnomocnicy; ten system uniemożliwi dochodzenie sprawiedliwości każdemu - podkreślał Maciej Bobrowicz, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych. "Projekt ustawy o SN to podróż w przeszłość; będziemy przed 1989 r." - oświadczył prezes Naczelnej Rady Adwokackiej mec. Jacek Trela. Przypomniał, że po noweli o usp minister będzie mógł odwołać każdego prezesa sądu. "Odwoła tych, którzy są niewygodni, a powoła odpowiednich z punktu widzenia rządzących" - dodał Trela.

Poseł PSL Marek Sawicki przypominał, że zbierane są podpisy pod pismem do prezydenta, by zawetował nowele o KRS i usp. Według posła, prezydencki podpis pod nimi może dać "przyzwolenie na dokończenie procesu likwidacji trójpodziału władzy".

Kamila Gasiuk-Pihowicz powiedziała, że posłowie "N" rozważają, czy ws. projektu o SN nie doszło do przestępstwa poświadczenia nieprawdy przez posłów PiS, którzy – jak to ujęła - "twierdzą, że są autorami projektu". Według niej, zmiany powstały w rzeczywistości w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Także Rzepliński apelował do posłów PiS, by "ustalili dla obywateli", kto jest autorem projektu. "Nie chodzi o karanie tych ludzi, ale cała procedura tworzenia prawa musi być w stu procentach transparentna" - zaznaczył.

W dyskusji podkreślano, że projekt prowadzi do tego, że minister sprawiedliwości będzie mógł faktycznie być rzecznikiem dyscyplinarnym wobec sędziów SN. Pytano też, co będzie, jeżeli Trybunał Sprawiedliwości UE zakwestionuje w przyszłości reformy sądownictwa i co się wtedy stanie z wydanymi w tym czasie wyrokami.

W środę wieczorem na stronach Sejmu opublikowano poselski projekt PiS nowej ustawy o SN. Przewiduje on m. in. utworzenie trzech nowych izb SN, zmiany w trybie powoływania sędziów SN i umożliwia przeniesienie obecnych sędziów SN w stan spoczynku. Projekt zakłada, że "z dniem następującym po dniu wejścia w życie niniejszej ustawy sędziowie SN, powołani na podstawie przepisów dotychczasowych, przechodzą w stan spoczynku, z wyjątkiem sędziów wskazanych przez Ministra Sprawiedliwości".

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL