Sędziowie i sądy

PiS wkracza do sądów

123RF
Jeszcze nigdy politycy nie weszli tak głęboko na terytorium sądownictwa, zagrażając jego niezależności.

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości, przy bojkocie głosowania przez opozycję, przeforsowali w środę kontrowersyjne zmiany w ustawach sądowniczych. Doprowadzą one wkrótce do „resetu" Krajowej Rady Sądownictwa (szybkiego wygaszenia jej kadencji i wyboru sędziowskich członków Rady przez posłów), a także umożliwią szeroką wymianę kadry kierowniczej w sądach.

Zmieniona ustawa o KRS wprowadza polityczny tryb wyboru sędziów do tego quasi-samorządu Temidy, który ma wpływ na sędziowskie nominacje i awanse. Znacznie poważniejsze konsekwencje może mieć jednak przegłosowanie zmian w ustawie sędziowskiej, która bezprecedensowo zwiększa nadzór administracyjny ministra sprawiedliwości nad sądami. Minister będzie mógł w ciągu pół roku od wejścia nowych przepisów odwołać bez uzasadnienia każdego prezesa sądu w Polsce i powołać swojego faworyta, a w ślad za tym wiceprezesów i przewodniczących wydziałów.

Głosowanie nad reformami było kilkakrotnie przesuwane. Oficjalnie z powodu wątpliwości prezydenta. Dało to czas Trybunałowi Konstytucyjnemu na zbadanie obecnej ustawy o KRS. 20 czerwca TK uznał dotychczasowe przepisy dotyczące wyboru i kadencyjności Rady za niezgodne z konstytucją. Orzeczenie nie tylko legitymizuje przeprowadzoną w środę nowelizację, ale też znacznie utrudnia powrót do poprzednich rozwiązań ustawowych w przyszłości.

Wczoraj PiS po burzliwej debacie dopiął wreszcie swego. – Władza zwierzchnia należy do narodu. Nie jest to oczywiste dla środowiska sędziowskiego. (...) Przywracamy sądy obywatelom – przekonywał z mównicy poseł sprawozdawca Stanisław Piotrowicz.

– Czy jest pan dumny z tego, że historia zatoczyła koło, że wracamy do rozwiązań, które pan tak ładnie promował w epoce słusznie minionej? – pytał Borys Budka, poseł PO. – Nie złamiecie polskich sędziów, będą stosować konstytucję – podkreślał.

Mimo burzliwych obrad reformy przegłosowano. Nie można wprost zarzucić PiS, że zmianami narusza sędziowską niezawisłość. Historia uczy jednak, że partie działają częściej we własnym interesie niż dla dobra ogółu, dlatego nie można wykluczyć, iż praktyką nowej KRS przy nominacjach sędziowskich będzie ich polityzowanie. Dotychczasowe działania „porządkujące" administrację publiczną, zagraniczną czy spółki Skarbu Państwa dowodzą, że PiS w doborze kadr kieruje się przede wszystkim interesem partyjnym.

Tymczasem zarówno zmiany w ustawie o KRS, jak i w ustawie sędziowskiej za bardzo zbliżają do siebie sędziów i sferę polityki. To niebezpieczna sytuacja. Łatwo może uruchomić mechanizmy oportunizmu i fałszywie rozumianej lojalności wobec władzy publicznej. Łamać sędziowskie kręgosłupy, produkować setki usłużnych wobec władzy sędziów, którzy dla szybkiej kariery zamkną głęboko w szufladach swoją niezawisłość. A przecież walkę z tym zjawiskiem, choćby w związku z aferą Amber Gold, PiS niósł nie tak dawno wysoko na swoich sztandarach.

Wymiarowi sprawiedliwości należą się istotne zmiany. Reformy jednak muszą się odbywać z uwzględnieniem głosów wszystkich zainteresowanych i nie mogą prowadzić do nadwerężania zasad niezależności sądów oraz niezawisłości sędziowskiej. To absolutny fundament wolnej i demokratycznej Polski, której sensowne reformowanie wymaga trwałych kompromisów. Tylko tak wzmocni się instytucje będące podstawą ładu konstytucyjnego państwa. Arbitralne i sezonowe zmiany polskie państwo tylko psują.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL