Sędziowie i sądy

Brakuje chętnych na ławników w sądach. Nie chodzi o pieniądze

Fotorzepa/ Marian Zubrzycki
Brak chętnych na sędziów społecznych do Sądu Najwyższego wskazuje na coraz większy problem. Może być jeszcze gorzej.

Brakuje chętnych na ławników. Ostatnio było to widać przy okazji naboru kandydatów na ławników do Sądu Najwyższego. Dwa lata wcześniej taki sam problem dotknął sądy powszechne. Wybory trzeba było uzupełniać. Powód? Główny to brak informacji o instytucji sędziego społecznego i prestiżu.

– Nie chodzi o pieniądze – przekonują ławnicy.

Jeden termin nie wystarcza

Problem jest widoczny coraz bardziej. Przykład? Zgodnie z nową ustawą o Sądzie Najwyższym, która weszła w życie 3 kwietnia, kandydatów na ławników mogą zgłaszać marszałkowi Senatu stowarzyszenia i inne organizacje społeczne i zawodowe oraz 100 obywateli posiadających czynne prawo wyborcze. Wyjątek stanowią partie polityczne, które kandydatów na ławników zgłaszać nie mogą.

Na 36 miejsc do obsadzenia zgłosiło się tylko 19 kandydatów (jedynie 15 z nich spełniło wymagania formalne). Wyboru Senat musi dokonać do 3 lipca. Do tego czasu funkcję ławników w Sądzie Najwyższym będą mogli pełnić ławnicy ze stołecznych sądów, tj. Sądu Okręgowego w Warszawie oraz Sądu Okręgowego Warszawa-Praga, którzy wyrazili gotowość do orzekania w okresie przejściowym. Taką chęć w oświadczeniach wysłanych do Sądu Najwyższego wyraziło 90 stołecznych ławników. To jednak nie rozwiązuje problemu, ponieważ Senat musi teraz procedować nad już zgłoszoną dziewiętnastką. Później na wakaty będzie trzeba przeprowadzić kolejne wybory.

Podobnie było z obsadzaniem ławników w sądach powszechnych. W wyborach na lata 2016 do 2019 trzeba było przeprowadzić wybory uzupełniające.

Nie znają, to nie chcą

Na czym polega problem?

Małgorzata Polak, przewodnicząca Rady Ławniczej przy Sądzie Okręgowym w Warszawie, przyznaje, że kłopot staje się coraz większy.

– Nie dziwi mnie to jednak – mówi „Rzeczpospolitej". I tłumaczy, że nie szanuje się instytucji ławnika. Jego rola i znaczenie nie są popularyzowane ani nagłaśniane.

– Jeżeli ośmiesza się ławników, lekceważy ich rolę, nie przekazuje właściwych informacji o ich prawach, obowiązkach, odpowiedzialności itd., to trudno się dziwić, że chętnych brakuje – mówi Małgorzata Polak.

Kiedyś malejące zainteresowanie funkcją sędziego społecznego tłumaczono zbyt niskim wynagrodzeniem.

– Jak widać, to nie jest powód. W Sądzie Najwyższym proponuje się ok. 210 zł ryczałtu, a i tu chętnych zabrakło – uważa przewodnicząca Rady Ławniczej.

Stać nas na ten wydatek

Ministerstwo Sprawiedliwości sprawdziło niedawno, ile wymiar sprawiedliwości kosztują rocznie sędziowie społeczni. Nie są to zawrotne kwoty. W 2012 r. koszt rekompensat dla ławników pochłonął blisko 13 mln zł; w 2016 r. niewiele ponad 11 mln zł.

Co o swojej sytuacji myślą sami ławnicy?

– Jesteśmy za szerszym udziałem ławników w wymierzaniu sprawiedliwości – zapewniał podczas konferencji poświęconej sędziom społecznym Jerzy Ząbkiewicz, przewodniczący Stowarzyszenia Krajowej Rady Sędziów Społecznych. I twierdził, że od kiedy zredukowano ich liczbę (m.in. w 2007 r.), konsekwentnie spada zaufanie do sądów. Rada napisała ostatnio do prezydenta oraz do ministra sprawiedliwości, żeby uwzględnić ich szerszy udział w orzekaniu.

Potrzebny będzie dodatkowy nabór

- Kandydaci na ławników SN muszą posiadać wyłącznie obywatelstwo polskie, korzystać z pełni praw cywilnych i publicznych oraz być nieskazitelnego charakteru.

- Zgodnie z ustawą muszą mieć 40 lat, a w dniu wyboru nie mogą ukończyć 60 lat.

- Wymagane jest też posiadanie wykształcenia co najmniej średniego lub średniego branżowego i dobry stan zdrowia.

- Kandydować nie może osoba m.in. zatrudniona w SN i innych sądach oraz prokuraturze, będąca ławnikiem w sądach powszechnych lub sądach wojskowych, policjantem oraz pracująca w służbach związanych ze ściganiem przestępstw i wykroczeń.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL