Sędziowie i sądy

Leszek Mazur: nie jestem zwolennikiem cenzury

AdobeStock
Leszek Mazur, przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa.

Rz: Panie sędzio, przewodniczący KRS, krakowscy sędziowie, najpierw sądu okręgowego, teraz sądu apelacyjnego, podnieśli bunt. Nie chcą obecnej prezes Sądu Okręgowego w Krakowie. Zarzuty są poważne: brak kompetencji, zastraszanie sędziów, wpływanie na ich decyzja, a na koniec dezorganizacja pracy sądu. Pomimo takich zarzutów Krajowa Rada Sądownictwa staje po stronie prezes. Nie za wcześnie KRS zabrała głos?

Leszek Mazur: Na razie głos zabrał rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa, choć oczywiście mówił w imieniu Rady. Wszyscy przyglądamy się temu, co się dzieje. To dopiero wstępny etap, wszyscy członkowie pochylą się nad tym, co się dzieje w Krakowie.

Na razie z KRS płynie krytyczna opinia na temat zachowania sędziów i uchwał, jakie podjęli. Może jednak sędziowie, którzy pracują z konkretnym prezesem i go nie akceptują, mają prawo wyrazić swój sprzeciw? Sąd to ich miejsce pracy, w którym spędzają dużo czasu. Trudno pracować z kimś, kogo się nie akceptuje.

Każda grupa zawodowa, nie tylko sędziowie, ma prawo mieć zastrzeżenia. Tylko powinno się to odbywać w jakiejś adekwatnej formie. Jak obserwuję sytuację, głównie za sprawą medialnych doniesień, to myślę, że przybiera to formy niedopuszczalne, nie na miejscu. Nie wiem też, czy te zdarzenia w Krakowie nie mają wspólnego mianownika z tym, co działo się tam wcześniej.

No właśnie. Jedna z krytycznych uchwał dotyczy niegodziwego traktowania byłego prezesa SA w Krakowie – Henryka S. Jest osobą oskarżoną, ale też przy okazji koszmarnie traktowaną w jednym z zakładów karnych, gdzie przebywał w areszcie. Sędziowie okręgu, ale i apelacji, nie godzą się na takie traktowanie człowieka, sędziego, byłego prezesa, nie mordercy przecież.

Tę sytuację też dokładnie zbadamy. Jeśli coś było nie tak, to KRS nie zamierza milczeć. Nie ma zgody na niewłaściwe traktowanie kogokolwiek. Wobec prawa wszyscy są równi, niezależnie, czy to ustawa czy regulamin.

A jednak myśli pan, że sędziowie w Krakowie być może bronią tego układu?

Tego nie wiem, ale nie wykluczam. Afera była rozmiarów ogromnych, na prezesie, w przypadku sądu, ten wątek się zatrzymał. Przypadek?

A na miejscu jest, żeby KRS, nowa KRS zajmowała się tym, czy sędziowie zasiadający w poprzednim składzie Rady, którzy do tej pory odważnie wyrażali swoje poglądy, krytykowali zmiany, mieli zostać teraz pociągnięci do odpowiedzialności dyscyplinarnej? Przecież mówili, co myślą, walczyli o praworządność

To wyraz pewnego nieporozumienia. Uchwała została podjęta, ale nie dotyczy postępowania dyscyplinarnego, tylko zgłoszenia do komisji etyki, by ta zbadała aktywność niektórych sędziów. Chodzi o stwierdzenie, czy nie wykraczali poza ramy działalności sędziowskiej. Dopiero potem ewentualnie podjęta zostanie decyzja, czy powinno być wszczęte postępowanie dyscyplinarne czy nie.

Panie przewodniczący, a jak jest z tą jawnością życia publicznego. Najpierw KRS jest za ujawnieniem danych sędziów, którzy poparli sędziów – kandydatów do Rady, a potem wszystko upada... Posiedzenia Rady są transmitowane online. Wielu sędziów przysłuchiwało się tej dyskusji. Wielu też bardzo krytycznie oceniło zarówno przebieg dyskusji, jak i stanowisko, jakie zajęła.

Już podczas pierwszej rozmowy z panią, jeszcze jako kandydatem do KRS, powiedziałem, że nazwiska sędziów, którzy wyrazili dla mnie poparcie, to dla mnie żadna tajemnica. Odpowiedziałem na pani pytanie, że nie mam nic przeciw, by do ich ujawnienia doszło, jestem za jawnością.

Co się potem takiego wydarzyło, że tej jawności jednak nie będzie?

Nic. Ja wstrzymałem się od głosu. Demokracja jest demokracją. Większość podjęła taką decyzję, była przeciw. I tak zostało.

Sędzia Wiesław Johann, prezydencki członek w KRS i szef zespołu przygotowującego stanowisko KRS w sprawie jawności list poparcia, był zawiedziony.

Myślę, że był zawiedziony. Ale taki był wynik głosowania i on też z nim nie dyskutuje.

A słowa „Maciek, przetrzyj fotel po Żurku" jak pan odebrał?

To było zbędne, nie do końca eleganckie i trochę kłopotliwe dla nas. Już kiedy padły, wiedziałem, że pojawią się pytania. Sędzia Johann ma jednak większe rozeznanie, co można, a co nie. Moje skromne obycie by mi jednak na to nie pozwalało.

Ciężko jest być przewodniczącym KRS w takich czasach?

Łatwo nie jest. To dopiero miesiąc. Gdzie indziej mieszkam, gdzie indziej pracuję. Czasem wstaje o 5 rano, a kładę się spać po pierwszej w nocy. To dla mnie nowa rzeczywistość.

A co na to rodzina?

Żona jest wyrozumiała. Dzieci studiują. Córka w Warszawie. Będąc w stolicy, mam czas dla niej.

A praca merytoryczna?

My się dopiero wszystkiego uczymy, ale biuro działa bardzo sprawnie. Bardzo nam pomaga, zapewnia tak potrzebną ciągłość instytucjonalną.

A potrzebna była uchwała, żeby zamieść pod dywan wszystko co stare? Zdjąć ze strony internetowej KRS wszystko, co było dorobkiem starej Rady?

Jestem zwolennikiem odcięcia gruba kreską tego, co było, i tego, co jest, ale nie cenzury. Nie jestem zwolennikiem gumkowania rzeczywistości, tej starej i obecnej. Uważam, że na stronie internetowej KRS powinno być jasno zaznaczone, co było, a co jest. To jednak nie cenzura. Przykładem kontynuacji jest też szybkie porozumienie z wydawcą kwartalnika KRS w sprawie dalszej współpracy.

Leszek Mazur, sędzia SO w Częstochowie: urodził się w 1962 r. Studia prawnicze ukończył na wydziale prawa Uniwersytetu Wrocławskiego (z wyróżnieniem). Dwukrotnie nagrodzony w konkursie „Primus inter pares", sędzia od 1993 r., od listopada 2004 r sędzia Sądu Okręgowego w Częstochowie, od 14 lat wizytator do spraw ksiąg wieczystych, gospodarczych, a także cywilnych i rodzinnych. Sporządził ok. 30 opinii o asesorach sądowych, asystentach i referendarzach startujących w konkursach na urząd sędziego – osiem z opiniowanych przez niego osób trafiło do sądu. Na jego koncie brak postępowań dyscyplinarnych i wytyków.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL