Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sędziowie i sšdy

Polityka zabija sšdy - komentuje Ewa Usowicz

Ewa Usowicz
Fotorzepa
Polskie sšdy sš potwornie niewydolne. Statystyki zatrważajš coraz bardziej – z roku na rok postępowania trwajš dłużej.

Najgorzej jest w sprawach gospodarczych i procesach cywilnych – czyli tych, których jest zawsze najwięcej. W pierwszej instancji toczš się już œrednio 14 miesięcy. To znaczšce pogorszenie sytuacji, bo jeszcze w ubiegłym roku proces cywilny trwał aż o cztery miesišce krócej.

Ta niewydolnoœć sšdów staje się dla stron postępowania coraz bardziej irytujšca i... kosztowna. Blokuje ona bowiem istotne sprawy życiowe i wprowadza coraz większš niepewnoœć w obrocie gospodarczym. I wreszcie – bardzo Ÿle œwiadczy o państwie, które funduje taki stan rzeczy swoim obywatelom.

Problem w tym, że obecny rzšd, pod szyldem „reformowania sšdów", wcale ich nie reformuje. Bo wszelkie istotne zmiany dotyczš polityki kadrowej, a nie oczekiwanego usprawnienia postępowania. Tak więc dyrektorzy sšdów podlegajš już bezpoœrednio ministrowi sprawiedliwoœci. Za chwilę powstanie nowa Krajowa Rada Sšdownictwa – wybierana przez polityków, którzy zresztš będš mieli w KRS większoœć. Sšdy powszechne czeka wymiana prezesów i wiceprezesów – projekt jest już gotowy i raczej szybko przejdzie sejmowe tryby. Podobne porzšdki szykowane sš też w Sšdzie Najwyższym. Znane sš nowe zasady awansu – nadzwyczaj szybko i spektakularnie będš mogli awansować nie tylko sędziowie. Bo i prokurator z rejonu, po dziesięciu latach pracy, będzie mógł zostać sędziš w apelacji.

Jakkolwiek by oceniać dotychczasowe zmiany, to gdzie w nich - pytam – ludzie, których sprawy leżš w sšdach odłogiem?! Gdzie reformy, które mogłyby usprawnić postępowanie – i to w sytuacji, gdy spraw wpływa do sšdów coraz więcej? Chyba nikt nie liczy na to, że wymiana prezesów sprawi w tej mierze jakiœ sšdowy cud? Na skutek losowania spraw przez sędziów też przecież pracy w sšdach nie ubędzie.

A przecież były pomysły na to, by wyprowadzić z sšdów wykroczenia, aby powołać sędziów pokoju, którzy zajmš się drobniejszymi sprawami, by częœciej stosować mediację. Był nawet taki pomysł, aby nie można było odmówić przyjęcia mandatu, bo mniej ukaranych odwoływałoby się wtedy do sšdu. Ten ostatni wzbudził liczne kontrowersje, jednak był obliczony na odgruzowanie sšdów z tysięcy spraw. Problem w tym, że te pomysły nadal pozostały wyłšcznie w sferze pobożnych życzeń, a nie projektów.

Czas więc wyraŸnie powiedzieć, że król jest nagi. Sšdy pod szyldem „reformowania" nadal działajš fatalnie – wszak statystyki nie kłamiš. Bo zmiany w wymiarze sprawiedliwoœci rozpoczęto od polityki, a nie faktycznego usprawnienia postępowania. A polityka, niestety, zawsze zabijała sšdy.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL