SN: Zakres w jakim sąd może orzekać na podstawie źle nagranej rozprawy

aktualizacja: 23.03.2016, 19:00
Foto: Fotorzepa, Marian Zubrzycki

Transkrypcja protokołu rozprawy ma charakter pomocniczy, a jeżeli nagranie ma braki, to sąd II instancji winien uzupełnić daną czynność.

REDAKCJA POLECA

To sedno środowej uchwały Sądu Najwyższego, który po raz pierwszy oceniał, czy i w jakim zakresie sąd może orzekać na podstawie źle nagranej rozprawy (e-protokołu).

Nagranie z wadami

Z pytaniem prawnym do Sądu Najwyższego w sprawie e-protokołu zwrócił się Sąd Okręgowy w Warszawie, XXIII Wydział Gospodarczy Odwoławczy. Pojawiło się ono przy rozpatrywaniu raczej zwyczajnej sprawy o zapłatę kilku tysięcy złotych.

W tej sprawie nagranie było w wielu miejscach ledwo słyszalne, w szczególności pytania sędziego. To w praktyce utrudniało zrozumienie odpowiedzi świadka. Słowa pełnomocników w znacznej części były niesłyszalne, a na to nałożył się jeszcze szum z ulicy. Takie wady e-protokołu utrudniły SO ocenę, czy zeznania świadków oraz stron w pierwszej instancji nie zawierały błędów faktycznych lub logicznych.

SO zapytał więc SN, czy transkrypcja, czyli spisane nagranie, ma status dokumentu urzędowego. Jeśli tak, to czy korzysta z domniemania prawdziwości i trudniej go obalić. SO zapytał też, czy ubytki w nagraniu powinny być rekonstruowane i w jakim trybie.

Zagadnienie jest ważne, bo liczba nagrywanych rozpraw systematycznie rośnie. I choć w pierwszej instancji e-protokół, czyli zapis dźwiękowy rozprawy, raczej ją przyśpiesza, to w drugiej zaczyna sprawiać problemy. Sąd drugiej instancji ma bowiem obowiązek wszechstronnie ocenić wiarygodność i moc dowodów.

Braki trzeba uzupełnić

Uzasadniając uchwałę, sędzia SN Karol Weitz powiedział, że transkrypcja nagrania nie jest elementem protokołu ani nie jest mu równorzędna, ma charakter pomocniczy, nie jest też dokumentem urzędowym (inaczej niż e-uzasadnienie wyroku) i nie może być podstawą ustaleń dla sądu. Co się tyczy braków w e-protokole, to tak samo jak w pisemnym, sąd powinien je uzupełnić, powtarzając daną czynność, np. zeznanie świadka.

Sąd Najwyższy odpowiedział też, że jeśli apelujący zarzuca nieprawidłowości w nagraniu, to nie musi wskazywać co do minuty, gdzie jest wada. Sąd drugiej instancji orzeka bowiem na podstawie całego materiału w sprawie, a więc musi się z nim zapoznać. Sędzia jednak zauważył na marginesie, że nie jest to zachęta do pisania ogólnikowych odwołań.

Sąd okręgowy zapytał jeszcze SN, czy przewidziana w rozporządzeniu ministra sprawiedliwości z 2 marca 2015 r. w sprawie zapisu dźwięku albo obrazu i dźwięku z przebiegu posiedzenia możliwość dokonywania zmian zapisu za pomocą elektronicznych urządzeń korygujących nie narusza domniemania prawdziwości protokołu. SN odmówił w tym zakresie odpowiedzi, gdyż kwestia ta nie była istotna w tej sprawie.

SO zadał też pytanie natury konstytucyjnej: czy e-protokół umożliwia sądowi drugiej instancji kontrolę orzeczeń i w związku z tym nie narusza konstytucyjnych praw do sądu i dwuinstancyjnego procesu.

SN jednak odpowiedział, że kontrola konstytucyjności ustaw należy do Trybunału Konstytucyjnego, a Trybunał przecież działa.

SO zadał pytanie 16 listopada 2015 r., a więc przed kryzysem konstytucyjnym.

Sygn. akt: III CZP 102/15

Opinia:

Aneta Łazarska, sędzia, autorka pytania do SN

Przedstawione przez sąd okręgowy zagadnienie dowiodło, że e-protokół nie spełnia swej podstawowej funkcji, jaką jest zabezpieczanie, zaprotokołowanie dowodów. Z uchwały Sądu Najwyższego wynika konieczność powtarzania postępowania dowodowego przez sąd II instancji, jeśli protokół ma złą jakość, co przy obecnym obciążeniu sądów drugiej instancji je zablokuje. Ich zadaniem jest kontrola orzeczenia I instancji, a nie gromadzenie za nią dowodów. Można przypuszczać, że sądy II instancji będą uchylać orzeczenia, jeśli nie da się odtworzyć z nagrania treści dowodów, bądź będą pomijać niesłyszalne fragmenty e-protokołu.

POLECAMY

KOMENTARZE