NSA: nie będzie uchwały ws. możliwości odrzucenia skargi w rażąco błahej sprawie

aktualizacja: 22.03.2016, 09:34
Foto: Fotorzepa, Danuta Matloch DM Danuta Matloch

Naczelny Sąd Administracyjny odmówił podjęcia uchwały, czy można odrzucić skargę, gdy została złożona w sprawie oczywiście i rażąco błahej.

REDAKCJA POLECA

Wszystko wskazuje na to, że sądowe spory o pietruszkę – nierzadko wieloletnie i kosztowne – na razie nie znikną z wokand sądów administracyjnych.

W poniedziałek siedmioosobowy skład Naczelnego Sądu Administracyjnego odmówił podjęcia uchwały, która mogła postawić tamę skargom kwalifikowanym jako tzw. pieniactwo procesowe.

Sędziowie mieli odpowiedzieć na pytanie, czy sąd administracyjny może odrzucić skargę, gdy stanowi ona niedopuszczalne w państwie prawnym nadużycie prawa do sądu (art. 45 ust. 1 konstytucji) z powodu wniesienia jej w sprawie oczywiście i rażąco błahej.

Kanwą miała być konkretna sprawa kobiety, która wystąpiła do wójta o informację publiczną. Wójt poinformował ją, że dokumenty zostały przygotowane do odbioru i za ich udostępnienie zostanie naliczona opłata. Wyliczył m.in., że koszt wykonania kopii jednej strony wynosi 7 gr.

I tu zaczęły się schody. Kobieta tłumaczyła, że naliczono jej opłatę za sześć stron, podczas gdy rzeczywiście udostępniono tylko cztery. Ponadto w jej ocenie organ nie udostępnił jej dwóch wnioskowanych dokumentów, a odmowa nie nastąpiła we właściwej formie, tj. decyzji administracyjnej.

Ostatecznie spór trafił na wokandę, ale Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku odrzucił skargę. To rozstrzygnięcie zostało jednak „skorygowane" przez NSA. Ten uznał bowiem, że ustalenie wysokości opłaty za dostęp do informacji publicznej jest aktem administracji publicznej, czyli takim, na który przysługuje skarga.

Sprawa wróciła do WSA, który tym razem oddalił skargę kobiety. Skarżąca znów skorzystała z prawa do skargi kasacyjnej. Wtedy właśnie skład orzekający NSA podjął wątpliwości, czy sprawa w ogóle powinna trafić na wokandę. Zauważył, że spór toczy się o groszową – dosłownie – kwotę. Jego zdaniem wniesienie skargi w sprawie rażąco i oczywiście błahej może stanowić nadużycie prawa do sądu skutkujące niedopuszczalnością środka zaskarżenia. Inaczej mówiąc, NSA uważał, że w takich sytuacjach sąd administracyjny powinien mieć prawo do odrzucenia skargi (formalnie procedura sądowoadministracyjna wprost nie przewiduje takiej podstawy).

Skład pytający argumentował, że takie rozwiązanie pozwalałoby sądowi skoncentrować posiadane, a przecież ograniczone zasoby na rozstrzyganiu spraw mających chociaż minimalne znaczenie dla obiektywnie ocenianej sytuacji stron. Prowadziłoby w konsekwencji do przyspieszenia tych obiektywnie ważnych.

Oczywiście podkreślał, że kwestia istotności sprawy, realności dokonywanej w niej ochrony praw i wolności musiałaby podlegać wnikliwej i szerokiej ocenie.

Podczas rozprawy przeciwko takiemu rozwiązaniu opowiedzieli się przedstawiciele rzecznika praw obywatelskich, prokuratora generalnego i stowarzyszenia Watchdog Polska. I choć potwierdzali, że problem tzw. pieniactwa procesowego jest poważny i dotyka nie tylko sądów, ale i urzędów, to bez zmiany przepisów odrzucanie skarg obywateli ze względu na błahość sporu naruszałoby prawo do sądu.

Nieoczekiwanie NSA uznał, że sprawa nie nadaje się do podjęcia uchwały. W spornej sprawie doszło bowiem do związania poglądem prawnym. Jak tłumaczył przewodniczący składu sędzia Jacek Chlebny, prezes Izby Ogólnoadministracyjnej NSA, podjęcie uchwały naruszałoby poczucie sprawiedliwości skarżącej. Raz bowiem NSA przyznał jej rację, a teraz mógłby jeszcze raz rozważać, czy może odrzucić jej skargę.

Syg. akt I OPS 3/15

POLECAMY

KOMENTARZE