Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sędziowie i sšdy

Los sędziego w rękach ministra - rozmowa z prof. Fryderykiem Zollem

Fotorzepa/Piotr
Likwidacja aplikacji ogólnej to błšd - mówi "Rzeczpospolitej" prof. Fryderyk Zoll

Kilka dni temu rzšd przyjšł projekt zmian w ustawie o Krajowej Szkole Sšdownictwa i Prokuratury. Dotyczš nie tylko szkoły, ale i sšdownictwa. Najważniejsza jest o naborze na urzšd asesora i sędziego. Podstawš wyłaniania kadry sędziów majš być aplikanci KSSiP. Podoba się panu ten pomysł?

Fryderyk Zoll: Co do zasady tak. Tych zmian dokonuje się jednak w sytuacji bardzo trudnej dla sšdownictwa. Bo np. sam pomysł przyznania najlepszym aplikantom szkoły pewnych przywilejów w ubieganiu się o urzšd najpierw asesora, a potem sędziego nie byłby i nie jest zły. Skoro państwo przez lata płaci za ich naukę, powinno wzišć na siebie zapewnienie im dostępu do urzędu. Ale kiedy dostrzeżemy, że asesora bez konkursu powoływać będzie na czas nieoznaczony minister sprawiedliwoœci, to nie może być mowy o akceptacji takiego rozwišzania.

W tym, że to minister sprawiedliwoœci będzie powoływał asesorów, widzi pan zagrożenie dla niezawisłoœci sędziów?

Ogromne. Wiemy dziœ, że wolnych jest ok. 600 etatów sędziowskich. Patrzšc na zmiany i ich tempo, możemy przypuszczać, że to właœnie mianowani przez ministra asesorzy je obejmš. Nawet jeœli będš to doskonale wykształceni ludzie, to ich los i tak będzie zależał od ministra sprawiedliwoœci.

Jak pan ocenia działalnoœć samej szkoły?

Bardzo dobrze. Sama koncepcja jej powstania była dobra. Nie chcę wnikać w program nauczania czy kadrę. Uważam jednak, że dla przejrzystoœci i transparentnoœci szkoła powinna być niezależna od władzy wykonawczej. A nie jest. Cały czas zależy od dobrej woli ministra sprawiedliwoœci.

Szkoła nie może być zawieszona w próżni. Ktoœ chyba powinien sprawować nadzór nad jej funkcjonowaniem...

Nie twierdzę, że nie. Mogłaby to z powodzeniem robić np. Krajowa Rada Sšdownictwa. Na pewno nie minister sprawiedliwoœci.

Były jednak głosy krytyczne, że w szkole jest za dużo teorii, a aplikanci nie radzš sobie z praktykš. Słabe przygotowanie do orzekania widać potem w salach rozpraw.

To nieprawda. Cały program aplikacji jest niezwykle praktyczny. To koncentracja na umiejętnoœciach, a nie powtarzanie materiału ze studiów. Wszystkie zajęcia w szkole odbywajš się według metody rozumowania prawniczego, umiejętnoœci argumentacji. Oprócz tego aplikanci odbywajš typowe praktyki w sšdach i prokuraturach. Nie wyobrażam sobie, jak można jeszcze praktyczniej przygotować program aplikacji.

To skšd te krytyczne głosy o nauce w KSSiP? Œrodowisko sędziowskie doœć krytycznie ocenia pomysł przyznania aplikantom szkoły pierwszeństwa w ubieganiu się o etat asesora. Podkreœlajš, że jeœli rzeczywiœcie aplikanci sš tak dobrymi kandydatami, to niech to pokażš w konkursach z innymi...

Nie wiem, skšd ta krytyka. Nie twierdzę też, że system szkolenia jest idealny. Może sš sprawy, które da się zmienić i poprawić. Najpierw jednak należałoby przeanalizować jakoœć nauczania w szkole i praktyki. Dopiero wówczas można mówić, że coœ działa albo nie. To podstawa rzetelnej krytyki. A można jš przeprowadzić dopiero wówczas, kiedy aplikanci po zdanym egzaminie obejmš urzšd asesora i zacznš orzekać. Takie analizy przeprowadzono już dla asesorów prokuratorskich i wynika z nich, że osoby, które ukończyły szkołę i zdały egzamin zawodowy, zaczęły dobrze funkcjonować w zawodzie.

Mówi się też, że szkoła mały nacisk kładzie na zajęcia z komunikatywnoœci. Od lat wiadomo, że sporo sędziów nie potrafi prosto wyjaœnić praktycznego znaczenia wyroku i go uzasadnić. I jeœli nawet nie ma szansy na poprawę sędziów, którzy już dziœ orzekajš, to nad tymi, którzy dopiero aplikujš, można by popracować.

To nie jest takie proste. Bezdyskusyjnie rozstrzygnięcie sšdu powinno być zrozumiałe dla stron. Ale nie każmy każdemu sędziemu poœwięcać czasu na przygotowywanie godzinnych wystšpień. Sš od tego, by sprawnie rozstrzygnšć spór. Od wyjaœnień sš rzecznicy prasowi, adwokaci, radcy prawni. Język prawniczy jest trudny. To wielka iluzja zakładać, że uzasadnienie będzie napisane tak, że każdy je zrozumie.

Przyznanie pierwszeństwa w naborze na urzšd sędziego aplikantom KSSiP oznacza koniec marzeń o zawodzie sędziego jako koronie zawodów prawniczych. Nie martwi to pana?

Nie, bo to marzenie w dzisiejszych realiach nie mogło się spełnić. To utopia, która wymagałaby innej struktury sšdów. W Polsce cała kariera sędziowska jest podobna do karier w innych zawodach prawniczych. Nie można więc liczyć, że o urzšd sędziego np. w okręgu będš się ubiegać najwybitniejsi adwokaci, radcowie, notariusze. A skoro tak, to nie ma co mówić o tym, że urzšd sędziego będzie koronš zawodów prawniczych.

Kolejnš zmianš, jakš proponuje rzšd, jest likwidacja aplikacji ogólnej?

To błšd. Moim zdaniem ta aplikacja jako wstępny etap szkolenia była potrzebna. W Polsce mamy znaczšce różnice między poziomami kształcenia na wydziałach prawa. Kiedy aplikanci rozpoczynajš naukę, właœnie na aplikacji ogólnej widać ogromne dysproporcje w ich merytorycznym przygotowaniu. Przez rok te różnice się wyrównujš. Ogromna iloœć kolokwiów, zajęć, wykładów podczas tych pierwszych miesięcy nauki pozwalała wyłonić najlepszych. I to oni kontynuujš naukę na aplikacjach specjalistycznych.

—rozmawiała Agata Łukaszewicz

Fryderyk Zoll – profesor nauk prawnych, nauczyciel akademicki Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu w Osnabrück oraz Akademii Leona KoŸmińskiego w Warszawie.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL