Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sędziowie i sšdy

Waldemar Żurek o wyborach do KRS: dziękuję, nie kandyduję…

Fotolia.com
Wybory do nowej Krajowej Rady Sšdownictwa.

Kolejny raz pytany przez media, czy nie zmieniłem zdania i dlaczego uważam, że sędziowie nie powinni kandydować do „nowej" Krajowej Rady Sšdownictwa, odpowiadam stanowczo: nie powinni kandydować do organu, który powstaje wskutek rażšcego łamania konstytucji.

Na uwagi, że przecież sš kandydatury i właœciwie nic nadzwyczajnego się nie dzieje, odpowiadam: w każdej grupie zawodowej znajdziemy takich, którzy dla stanowiska, czasem dodatków, domniemanego splendoru czy wręcz podlizania się, a może œwiętego spokoju, gotowi sš zrobić różne rzeczy. Mnie osobiœcie cieszy, że œrodowisko sędziów w przytłaczajšcej większoœci zachowuje się bardzo przyzwoicie.

Krótka ławka

Próbowałem policzyć, jak wielu odstaje, i okazuje się, że ławka jest bardzo krótka. Ministerialni prezesi, nazywani już „prezesami dublerami", ukradkiem zbierajš głosy poparcia, ale idzie im opornie. W ministerstwie większoœć ponad 160-osobowej grupy pracujšcej dla ministra nie jest zainteresowana łamaniem trójpodziału władzy. Na prawie 11-tys. grupę indywidualistów grono aktywnych „wspieraczy" władzy politycznej liczy nie więcej niż 200 osób. Sšdy jeden po drugim wydajš mocne uchwały, plakatujš na znak protestu i solidaryzujš się z prezesami, którym zerwano kadencje.

Nadal częœć wspierajšcych rzšd komentatorów próbuje urabiać opinię publicznš pokazywaniem sędziego Żurka, który „straszy" sędziów i jest w tym raczej osamotniony. Kolejne propagandowe zabiegi trafiajš w próżnię. Częœć atakujšcych zapomina o uchwale KRS, która jednoznacznie wskazuje, że sędziowie nie powinni kandydować do takiego organu. Uchwale przyjętej zdecydowanš większoœciš głosów.

Spójrzmy więc na argumenty prawne. W œwietle konstytucji kadencja wybranych członków Rady trwa cztery lata. I żadne zaklinanie rzeczywistoœci nie pomoże. Konstytucja jasno mówi też, że Sejm wybiera tylko czterech członków KRS.

Nie pomogš interpretacje TK, który, jak wskazujš prawnicy, utracił już zdolnoœć kontroli konstytucyjnoœci. Na nic zdadzš się zawiłe i pokrętne tłumaczenia kilku „ekspertów", z paniš profesor nazywanš nie wiadomo dlaczego konstytucjonalistkš, z tzw. byłym sędziš, którego doœwiadczenia nie chcę przypominać, i młodym profesorem uczelni z bliskiej mi wschodniej Polski, majšcym osobiste urazy do KRS, bo przegrał konkurs na stanowisko sędziego z lepszymi. Po drugiej stronie sš setki znamienitych profesorów prawników, samorzšdy zawodowe wszystkich praktycznie zawodów prawniczych, stowarzyszenia sędziów i dziesištki organizacji pozarzšdowych od lat zajmujšcych się praworzšdnoœciš i wymiarem sprawiedliwoœci. Sš wreszcie gremia zagranicznych prawników, w tym wezwana na żšdanie rzšdu Komisja Wenecka, z prawnikami z Europy i USA, dla wielu elita prawniczego œwiata. Jest zaniepokojony Departament Stanu USA, nie wspominajšc o Unii.

WyobraŸmy sobie, że ustawodawca zwykły po roku nagle stwierdzi, że „nasi nowi sędziowie w KRS" nie spełniajš oczekiwań i trzeba od nowa przeprowadzić „reorganizację", a po drodze wygasić kadencję nowych członków. I tak bez końca. Sędziowie kandydujšcy stajš się zakładnikami polityków. Gdy akurat rzšdzšca większoœć poczuje, że nie może wpłynšć bezprawnie na członków Rady, będzie bezkarnie łamać konstytucję, powołujšc się na zaistniały już precedens. To oni mówiš już w mediach: nasi sędziowie i wasi, opozycyjni sędziowie. Sędzia dostaje plakietkę. Nie ma już być sędziš Rzeczypospolitej, ale naszym lub waszym. A i tak wybierze Stanisław Piotrowicz. Widzieliœmy, jak było z kandydatami do TK, i teraz będzie tak samo.

O życiorysach kandydatów, ich ciemnych stronach dowiemy się wiele miesięcy po wyborze, bo teraz wezmš jedynie udział w teatrzyku szybkiej wymiany kadry, koniecznej do przejęcia i zdławienia niezależnego jeszcze organu. Czy naprawdę sš tak naiwni, że tego nie widzš, czy może tak cyniczni, że jest im to obojętne?

Nie bronimy stołków

Pojawiajš się też głosy, że Rada broni swoich kadencji. Przypominam, że moja kadencja, podobnie jak zdecydowanej większoœci sędziów członków KRS, kończy się w marcu tego roku. Nie wolno niszczyć organu konstytucyjnego, na dodatek zwykłš ustawš. To delikt konstytucyjny, za który grozić musi odpowiedzialnoœć zdecydowanie wyższa niż za choćby złamanie kodeksu karnego.

Do tej pory powszechne jest przekonanie, że w Polsce Trybunał Stanu jest właœciwie martwym organem, więc można łamać, co się chce i ile się chce. Bo jest niepisana umowa polityków: wy nas nie skażecie, to i my nie skażemy was. Rubikon został jednak przekroczony, skala naruszeń jest dramatyczna. A do walki o praworzšdnoœć włšczyły się rzesze polskich prawników, którzy nie tylko nie zapomnš, ale, jestem przekonany, doprowadzš do skazania winnych. Słowa zapominanej czasem przysięgi sędziowskiej: stać na straży prawa, zna już dziœ cała Polska. Jedni stanęli w obronie państwa prawa, bo chcieli, inni, m.in. sędziowie, bo muszš. Nie zapomnimy choćby dlatego, że bezkarnoœć nieosšdzana powraca ze zdwojonš siłš.

Apele do sędziów sš konieczne, tak jak konieczne jest przypominanie, że KRS w wolnej Polsce usuwała z zawodu czy odbierała stany spoczynku tym, którzy sprzeniewierzyli się przysiędze sędziowskiej. A ministrowi Piebiakowi, który mówi publicznie o groŸbach bezprawnych, polecam doczytanie orzecznictwa. Może odróżni groŸbę od przestrogi przed odpowiedzialnoœciš prawnš rozstrzyganš przez niezawisły sšd. Historia już ocenia i ona w przeciwieństwie do buńczucznych wypowiedzi jest obiektywna.

Autor jest sędziš Sšdu Okręgowego w Krakowie, jest też rzecznikiem Krajowej Rady Sšdownictwa

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL