Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sędziowie i sšdy

Nie bójmy się paska TVP Info - komentuje Arkadiusz Krupa

Fotorzepa, Darek Golik
Sprawiedliwoœć to nie jest wizja kolejnych ministrów.

Pamiętacie „Znachora"? Œliczna Anna Dymna, monumentalny Jerzy Bińczycki, a u mnie zawsze łza w oku, gdy Piotr Fronczewski na sali sšdowej ogłasza „proszę państwa, to jest profesor Wilczur...". To wszyscy chyba zapamiętaliœmy, lecz czy zwrócił ktoœ uwagę na umiejscowienie prokuratora na sali rozpraw? Otóż zajmuje pozycję przy stole sędziowskim, może lekko z boku, jednak po prawicy składu orzekajšcego.

Prokurator zajmował poczesne miejsce przy stole sędziowskim nie tylko przed drugš wojnš œwiatowš. W okresie PRL zasiadał tam do lat 8o. Cały system polskiego prawa karnego oparty był na dominacji oskarżenia, a wymiar sprawiedliwoœci reprezentowany zgodnie przez oskarżyciela publicznego i sędziego dbał o poczucie bezpieczeństwa obywateli. Wraz ze zmianš miejsca na sali rozpraw pękło owo „zroœnięcie" prokuratora z sędziš. Prokurator grzecznie czeka na korytarzu, a kawę z sędziš pije tylko w dłuższej przerwie między rozprawami. Sšd jednak dalej jawi się jako karzšca ręka sprawiedliwoœci. Bo przecież proces sšdowy ma być nie wygranš dowodów, lecz przekonania, że górę wzięło „ogólne poczucie sprawiedliwoœci". A sędzia ma uczynić wszystko, aby ogłosić jej triumf. W postaci kolejnego wyroku skazujšcego...

Czy zmieniły się znaczšco od czasów przedwojnia wskaŸniki uniewinnień? Raczej nie. Œmiem również twierdzić, że anegdoty o tym, iż akt oskarżenia jest najwyższym dowodem w sprawie, a w polskim systemie prawa karnego obowišzuje faktyczna zasada domniemania winy, a ciężar dowodu niewinnoœci spoczywa na oskarżonym (podejrzanym), majš spore odbicie w rzeczywistoœci.

Komu wolno, temu wolno

Pamiętam czasy, w których w hurtowych iloœciach skazywano nietrzeŸwych rowerzystów. Ja także, zawsze jednak uważałem za chybione orzekanie wobec nich zakazu prowadzenia rowerów. Bo na wsi inaczej nie można się poruszać, bo ustawodawca tego nie przewidział etc. Akceptował to i oskarżyciel publiczny, i sšdy odwoławcze. Do czasu zmiany wytycznych przez prokuratora generalnego. Niemal wszystkie, dotychczas uznawane za słuszne wyroki też były zmieniane. I co znamienne, cały sšd okręgowy zmienił swój utrwalony poglšd...

Wcišż tak naprawdę o kształtowaniu kar (uniewinnień) decyduje nie sędzia, ale właœnie prokurator. Jeœli nie w konkretnych sprawach, to w skali makro. Sędziowie prędzej czy póŸniej ulegnš presji kolejnej apelacji czy kasacji, które wnoszone przez prokuratora generalnego, jak wieœć niesie, w Sšdzie Najwyższym zyskujš aprobatę.

Przykład pierwszy z brzegu: dwóch uczestników zajœcia, prokurator nie może dać wiary żadnemu i postępowanie umarza. Szansa na utrzymanie postanowienia w mocy? Ogromna. Jeœli już jednak uwierzy któremuœ i skieruje akt oskarżenia do sšdu, szansa skazania szacuje się tak samo. I nie daj Boże, aby sšd umorzył takie postępowanie. Sšd okręgowy niechybnie uchyli takš decyzję procesowš jako przedwczesnš, bo nie poprzedzonš wnikliwš ocenš materiału dowodowego.

Chciałoby się rzec, co wolno prokuratorowi, to nie tobie, sšdzie...

Można tak jeszcze pisać o skutecznoœci œrodków zaskarżenia wyroków uniewinniajšcych, odmowach zastosowania tymczasowego aresztowania i apelacjach co do kary, w których sam oskarżyciel w toku procesu pierwszoinstancyjnego postulował karę niższš i pod wpływem impulsu (skšd płynšcego, doskonale wiemy) uznał wyrok za rażšco łagodny.

Może tak być powinno, a moje przekonanie, że trzeba ważyć dowody i jeœli już ulegać, to tylko własnemu oglšdowi rzeczywistoœci, jest błędne. Być może powodem triumfów prokuratury jest właœnie ów gen „ogólnego poczucia sprawiedliwoœci", wyrosły jeszcze z czasów przedwojennych i ów gen powinienem sobie zaszczepić? Już widzę oczyma wyobraŸni falę oburzenia niektórych orzeczników mogšcych wypowiadać się o mojej pracy, tym jednak mówię: przecież to tylko felieton, który ma poruszać strunę, a nie na niej grać...

Na Białorusi też sš sšdy

Lecz strunę poruszyć chcę nie dla krytyki, ale dla przypomnienia, że w dobie ataków na œrodowisko sędziowskie nie uda się go obronić bez szacunku i zaufania do siebie samego, swoich koleżanek i kolegów. Zaufania, że sędzia liniowy rzetelnie podszedł do swych obowišzków, że jego rozstrzygnięcie poparte jest ocenš dowodów i przede wszystkim znajomoœciš stron. Zaufania, że wymierzajšc karę, dokonuje ocen niewidocznych z perspektywy instancji odwoławczej niuansów takich jak zachowanie œwiadków, oskarżonego lub podejrzanego w toku procesu. I wreszcie przekonania, że Ÿródło sprawiedliwoœci nie tkwi w fetyszyzowanych orzeczeniach wyższych instancji, w tym SN, ale w naszym wewnętrznym poczuciu sprawiedliwoœci. Wolnym od nacisków i obaw, że nasze nazwisko znajdzie się na pasku TVP INFO.

Sędziowie nie mogš zapomnieć, że sprawiedliwoœć to nie wizja kolejnych ministrów, nomen omen sprawiedliwoœci, lecz ich prawidłowa decyzja dotyczšca indywidualnego człowieka, nad którego losem przychodzi im się pochylać. Inaczej zatracš się w lękach o ocenę ich rozstrzygnięcia lub zacznš wydawać rozstrzygnięcia realizujšce jedynie słusznš linię państwa. Czymże wtedy będzie różnić się nasz system wymiaru sprawiedliwoœci od tego na Białorusi i w Rosji. Tam przecież też sš sšdy, które też (czasami) wydajš wyroki uniewinniajšce.

I być może to także najwyższy czas uœwiadomić sobie, że prokurator – z całym szacunkiem dla jego ciężkiej pracy – trwale oderwał się od stołu sędziowskiego, że reprezentujšc państwo prezentuje tylko jego wizję pojmowania sprawiedliwoœci, której rzeczywiste wymierzenie leży wyłšcznie w rękach sšdu.

A bycie sędziš to zaszczyt i duma, a nie powód do wstydu i ukrywania przed œwiatem, a Ÿródłem krzywdy, jeœli już jest cokolwiek, to uzurpowanie sobie praw równych sšdowi.

Z dedykacjš dla sędzi Małgorzaty Czerwińskiej.

Autor jest sędziš Sšdu Rejonowego w Łobzie

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL