Wesołe jest życie sędziego - komentarz Tomasza Pietrygi

aktualizacja: 27.01.2017, 09:07
Tomasz Pietryga
Tomasz Pietryga
Foto: rp.pl

Komfortowe życie mają niektórzy sędziowie, szczególnie ci, którzy sędziami byli tylko przez chwilę.

REDAKCJA POLECA
04.02.2017
Stan spoczynku sędziego: ile sędzia orzekał, tyle powinien dostać
26.01.2017
Wiesław Kozielewicz: Sędziowska „emerytura” nie może być nadużywana
Kariera.pl
Kiedy mam prawo do pierwszego urlopu?
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!

Przykład 37-letniej sędzi, która po trzech latach pracy przeszła w stan spoczynku ze względu na stan zdrowia (w jej karierze nie zabrakło dyscyplinarki) i teraz dostaje emeryturę w wysokości ponad 6 tys. zł miesięcznie, zmusza do refleksji.

Zgoda, wypadki losowe się zdarzają, ciężkie choroby również i kariera może zostać przerwana w sposób niezamierzony, a człowiek musi z czegoś żyć. Nie oceniam więc konkretnego przypadku młodej sędzi, nie znając wszystkich szczegółów. Dostrzegam jednak w tej historii poważną dysfunkcję systemową, polegającą na nadmiernym uprzywilejowaniu jednej grupy zawodowej.

Gdyby bowiem owo zdarzenie losowe – ciężka choroba – dotknęło młodej pielęgniarki czy nauczycielki, przejście w stan spoczynku nie wyglądałoby tak różowo. Obie panie nie mogłyby liczyć na 75-proc. uposażenie do końca życia z opcją wykonywania innych, lżejszych zajęć – aby czas się nie dłużył.

Tu życie jest o wiele bardziej brutalne. Osoba, która przekroczyła 30. rok życia i jest niezdolna do wykonywania pracy, może liczyć na rentę, pod warunkiem że wcześniej pracowała przez pięć lat. Wysokość owej renty pominę już milczeniem.

Skąd tak olbrzymia dysproporcja między zwykłym obywatelem a sędzią? Skąd święte oburzenie sędziów na samo wspomnienie, że ich zawód cieszy się licznymi przywilejami: immunitetem, stanem spoczynku, wysokością uposażeń?

Przypadek naszej bohaterki pokazuje, jak bardzo oburzenie to jest nieuprawnione. Ale to nie ona pobiła wiekowy rekord. Ustanowiła go 34-latka, która również ze względu na stan zdrowia przeszła w stan spoczynku, by po kilku dniach zwrócić się do prezesa sądu o zgodę na prowadzenie wykładów. A o czym mogło myśleć kilkudziesięciu sędziów, którzy po likwidacji sądów w ramach tzw. reformy Gowina chciało skorzystać z ustawowej furtki przejścia w stan spoczynku bynajmniej nie ze względu na zły stan zdrowia? Najstarszy miał 39 lat.

Takie postawy i dysproporcje w przyznawanych świadczeniach bulwersują. Trudno ich bronić, snując rozważania o szczególnej pozycji sędziego. Ustawodawca, reformując sądy, powinien to zmienić.

Sędzia, podobnie jak każdy inny pracownik, powinien mieć wyliczaną wysokość uposażenia w stanie spoczynku z uwzględnieniem wysługi lat. To byłoby sprawiedliwe, a w niektórych przypadkach zapobiegłoby pokusie przejścia przez zawodowe życie na skróty.

POLECAMY

KOMENTARZE