Sędziowie i sądy

Procesy coraz dłuższe. Sędziowie: winny jest minister

Zbigniew Ziobro
Fotorzepa, Jerzy Dudek
temida | Procesy są dłuższe, a sądy załatwiają mniej spraw. To najgorsze wyniki w ostatnich latach. Według sędziów będzie gorzej.

Polskie sądy w 2017 r. znów zwolniły tempo. Tak wynika ze statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości. W 2016 r. proces trwał średnio 4,7 miesiąca, w pierwszych trzech kwartałach 2017 r. już 5,4 miesiąca. Więcej jest też procesów trwających ponad rok: w 2016 r. 13,4; w 2017 r. 13,8. Wzrósł też średni czas trwania spraw niezałatwionych: z 7,4 do 8 miesięcy.

Sądy gorzej też radzą sobie z opanowaniem wpływu: w I połowie 2017 r. opanowały go w 97 proc. (czyli nie załatwiły wszystkich spraw, które wpłynęły), w 2016 r. w 101,9 proc. (załatwiły wszystkie, które wpłynęły, i dodatkowo zaległe), a dwa lata wcześniej – w 2015 r. – 101 proc.

– Będzie coraz gorzej – uważają sędziowie i wyliczają powody.

Resort uważa, że sądy przyspieszą, ale nie da się w dwa lata naprawić wieloletnich zaniedbań.

Sędzia Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, nie wierzy w zapewnienia MS, a widząc nie najlepsze wskaźniki, mówi: to smutne potwierdzenie przewidywań.

Odchodzą, choć mogliby orzekać

– Sędziowie odchodzą, choć mogliby jeszcze orzekać. Nie chcą występować do ministra sprawiedliwości o zgodę na dalsze orzekanie. Etaty więc się zwalniają, a nowych konkursów nie ma – twierdzi sędzia Markiewicz.

I przywołuje liczbę ok. 500 wakatów, które zamrożono w MS. W wielu sądach jest to 10 do 15 proc. realnie nieobsadzonych etatów.

Zdaniem sędziego Markiewicz sprawy nie załatwi ok. 300 asesorów, którzy dopiero w listopadzie weszli do sal rozpraw. W ciągu miesiąca nie da się bowiem zebrać spraw, którymi mogliby się zajmować.

Co jeszcze szkodzi sprawności?

– Z pewnością nie służy jej atmosfera wokół sądownictwa. Prezesami zostają ludzie niecieszący się autorytetem w środowisku, niesprawdzeni w organizacji pracy – wymienia z kolei sędzia Bartłomiej Przymusiński.

W ogłoszonych do tej pory przez Zbigniewa Ziobrę założeniach reformy znalazły się propozycje, które ucieszyły sędziów. To ograniczenie kognicji sądów poprzez wyprowadzenie z nich spraw o wykroczenia (mieliby je rozstrzygać sędziowie pokoju) i rozwój mediacji.

Minister zwleka

Zasada powoływania sędziów jest prosta. Zwalniają się etaty w sądzie. Minister zamieszcza informację o wolnych stanowiskach w Dzienniku Urzędowym Monitor Polski. Chętni przesyłają zgłoszenia i w ruch idzie procedura konkursowa. Bez obwieszczenia konkurs ruszyć nie może. A skoro go nie ma, to znaczy, że etaty pozostają nieobsadzone. I takich jest dziś ok. 500, to 5 proc. całej kadry sędziowskiej.

Resort uspokaja

– Były zawirowania z nieogłaszaniem etatów – przyznaje Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości, odpowiedzialny za funkcjonowanie sądownictwa.

Opóźnienia tłumaczy operacją z asesorami (chodzi o wprowadzenie ich na sale rozpraw). To jego zdaniem w jakiś niekorzystny sposób wpłynęło na obwieszczenia, a właściwie ich brak. – Teraz ma się to zmienić. Kiedy? – Najprawdopodobniej w styczniu Monitory z obwieszczeniami zostaną ogłoszone, co spowoduje duży ruch kadrowy. Szykuje się duży nabór do sądów rejonowych, ale też wiele stanowisk pojawi się w sądach wyższych instancji.

Czy to oznacza, że do tej pory nie orzekało blisko 500 sędziów? Nie, ta magiczna liczba jest przywoływana nie do końca uczciwe. W znakomitej większości bowiem są to etaty obsadzone przez sędziów w rejonie czy okręgu, którzy myślą o karierze w sądzie okręgowym albo apelacyjnym.

Zapytaliśmy wiceministra Piebiaka, czemu służą ogłoszenia, które od jakiegoś czasu pojawią się na stronie MS. Brzmią następująco: Informacja o zamiarze obwieszczenia o wolnych stanowiskach sędziowskich – i tu padają nazwy sądów. Po co takie ogłoszenia, skoro obwieszczeń brak?

– To spełnienie postulatu wielu sędziów – tłumaczy wiceminister. I wyjaśnia, że w sytuacji kiedy sędzia chce się przenieść – a często sędziowie wiele lat na to czekają – to mając oficjalnie informację, że w wymarzonym sądzie pojawia się wakat, może bezpośrednio zwrócić się do MS o przeniesienie. W razie uwzględnienia wniosku stanowisko takie nie jest obwieszczane, ale może zostać obwieszczone np. w sądzie, z którego sędzia się przeniósł i tam powstał wakat. To zasługa nowelizacji u.s.p., która weszła w życie w sierpniu ub.r. – wcześniej z reguły sędziowie nie wiedzieli, że pojawi się wolne stanowisko w sądzie, w którym chcą orzekać, nie zgłaszali się i MS publikował obwieszczenie o wolnym stanowisku sędziowskim, co automatycznie uniemożliwiało przeniesienie. Takie przeniesienia, jak zapewnia MS, zdarzają się nie tylko na poziomie sądów rejonowych (co jest dość powszechne), ale i okręgowych, a nawet apelacyjnych.

Wakaty to niejedyny powód opieszałości sądów. – Wymieniamy prezesów na bardziej operatywnych, dzięki którym (np. poprzez bardziej sprawiedliwy rozdział pracy w sądach) powinny ulec poprawie wyniki pracy sądów. Aby osiągnąć cel, potrzeba czasu – twierdzi MS. ©?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL