#RZECZoPRAWIE: Piebiak o zmianach kadrowych w sądach po wejściu w życie nowelizacji ustawy o USP

aktualizacja: 11.08.2017, 16:04
Łukasz Piebiak
Łukasz Piebiak
Foto: rp.pl

W piątkowym programie #RZECZoPRAWIE gościem Tomasza Pietrygi był Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości.

REDAKCJA POLECA

W sobotę wchodzi w życie ustawa Prawo o ustroju sądów powszechnych. To jedyna z trzech ustaw reformujących sądownictwo, która nie została zakwestionowana przez prezydenta. Najwięcej wątpliwości budzi sprawa rozszerzonych uprawnień nadzorczych ministra sprawiedliwości, który będzie mógł w ciągu 6. miesięcy wymienić prezesów i wiceprezesów sądów, a co za tym idzie praktycznie całą kadrę kierowniczą. Po co jest ten przepis?

Przepis jest po to, by pozwolić ministrowi wziąć odpowiedzialność za sferę administracyjną w sądownictwie, tym, czym zajmują się prezesi sądów. Nie może być tak, że ustawodawca powierza ministrowi zadanie administrowania sądownictwem powszechnym, co oznacza, że czyni go odpowiedzialnym za tę sferę, a jednocześnie nie daje narzędzi po temu. Opinia publiczna słusznie oczekuje, że jeśli ktoś ma jakieś zadania, to się z nich będzie wywiązywał. My tymczasem nie jesteśmy w stanie wywiązywać się z tych zadań. Jeżeli ma się za coś odpowiadać, to powinno się mieć ku temu narzędzia, a to jest narzędzie by sprawnie administrować sądownictwem powszechnym. Zamierzamy z niego korzystać.

Krytycy twierdzą, że może być to mechanizm zagrażający niezależności sądów i niezawisłości sędziów, czyli zasadzie, która stoi trochę wyżej niż kompetencje ministra sprawiedliwości. Nie widzi pan jako sędzia takiego zagrożenia, że ze stanowiska może być usunięta nie osoba niekompetentna tylko taka, która jest krytyczna wobec władzy?

 

Gdyby to było tak, że usunięcie prezesa, to usunięcie z zawodu sędziego, to nie dałoby się takiej tezy obronić. Usunięcie ze stanowiska prezesa oznacza tylko tyle, że tenże sędzia przestaje zajmować się działalnością administracyjną, ale nadal zajmuje się orzekaniem.

Hipotetyczne usunięcie za inne poglądy niż ma minister sprawiedliwości powodowałoby skutek przeciwny. Prezes orzeka w ograniczonym zakresie. W wypadku dużych sądów jest to 30 proc. wpływów. Po usunięciu zacznie orzekać w 100 proc. Oznacza to, że dostanie więcej spraw, w których mógłby swój krytyczny stosunek prezentować.

Czy ministerstwo już wie ilu prezesów straci stanowiska?

Nie. Nie wiemy.

Nie było robionych takich analiz?

Analizy są robione cały czas. Zakładam, że w całym tym okresie półrocznym, który się rozpocznie w sobotę takie analizy też będą prowadzone.

Prezesi sądów w poprzednim rozdaniu i w tym, w którym będziemy mieli do czynienia po 12 sierpnia wykonywali obowiązki nadzorcze, raportowali o tym, dane statystyczne spływały. W związku z tym myśmy je analizowali. Na podstawie informacji rocznych sądów formułowaliśmy pewne zastrzeżenia wobec prezesów. Jedni sobie radzili dobrze, drudzy gorzej, jeszcze inni wcale.  Mamy jakąś świadomość, ale nie jest ona stuprocentowa. Zwłaszcza, że te nowe narzędzia dotyczą wszystkich prezesów i wiceprezesów od sądów apelacyjnych do sądów rejonowych i oczywiste jest to, że wymaga to czasu.

Czy pierwsze wymiany kadrowe mogą nastąpić w przyszłym tygodniu, czy to będzie dłuższy proces?

 Myślę, że w przyszłym tygodniu nic takiego nie nastąpi.

A za dwa tygodnie?

Może się zdarzyć.

Czy wymiana kadrowa dotknie duże sądy czy sądy rejonowe? Jakąś wizję już pewnie pan ma.

Będą to i duże i małe sądy. Jest oczywiste, że z uwagi na ograniczone zasoby po kolei analizujemy wyniki rożnych sądów pod różnymi względami. Zaczynamy od tych największych, bo mają największy wpływ na rzeczywistość. Pewnie w związku z tym określone zmiany będą zachodzić szybciej w większych sądach, niż w mniejszych. Nie ma konkretnego planu. W pewnym momencie kończymy analizę danego sądu, także tę personalną i kto ewentualnie za to odpowiada, że jest tak źle. Poszukujemy też w miarę możliwości w lokalnym środowisku sędziów, co do których można mieć przekonanie, że będą mieć lepsze umiejętności menedżerskie i doprowadzą do poprawy sytuacji.

Czy może tak się zdarzyć, ze sędzia z mniejszego miasta zostanie ściągnięty i zostanie prezesem w Warszawie?

Teoretycznie można sobie taką sytuację wyobrazić. Ustawa nie stawia przeszkód. Patrzę na tę sprawę również jako sędzia. Różnie mogłoby to być odbierane przez lokalne środowisko sędziowskie, w danym wypadku warszawskie.

Pewnie z reguły będą to wymiany w obrębie danego sądu i środowiska sędziowskiego ale całkowicie możliwości takiej nie można wykluczyć. Taka sytuacja miała miejsce w krakowskim sądzie apelacyjnym. W związku z tym nie jest też tak, że każdy z zewnątrz będzie automatycznie odrzucony przez środowisko. Zależy to od klasy kandydata.

Czy przed odwołaniem będzie przeprowadzana rozmowa prezesa z ministrem, czy procedura zakończy się na poinformowaniu?

Jeśli będziemy mieli wątpliwości, to będziemy je wyjaśniać. Nie wykluczam tego, ale ustawa tego nie przewiduje, więc to pewnie nie będzie typowy tok postępowania.

Ile czasu ministerstwo daje sobie na weryfikacje kadry?

Pół roku. Po pól roku wchodzimy w tryb przewidziany ustawą, który będzie trzeba wykonywać tzn. dokonywać oceny pod kątem tych przesłanek, które są w ustawie. 

Piebiak w #RZECZoPRAWIE

POLECAMY

KOMENTARZE