Ścieżki kariery

O fachowców do nadzoru będzie coraz trudniej

123RF
Zasiadanie w radzie nadzorczej to nie tylko prestiż, ale przede wszystkim potężna odpowiedzialność. Jednak na kokosy nie można liczyć.
Już od dłuższego czasu toczy się dyskusja na temat wynagrodzeń członków rad. Średnio w Polsce wynosi ono 650 zł miesięcznie. – Ponad 91 proc. osób zasiada tylko w jednej radzie nadzorczej. A więc naprawdę trudno o profesjonalizację tego, bądź co bądź, zawodu – komentuje Piotr Rybicki, ekspert corporate governance i autor raportu „Rady nadzorcze w Polsce 2017". Dodaje, że zaskakiwać może przeciętny staż w radzie nadzorczej – to grubo ponad pięć lat. Na tym tle spółki giełdowe, gdzie przeciętnie staż wynosi zaledwie trzy lata, nie wypadają dobrze.Odpowiedzialność członków rad nadzorczych różni się w zależności od tego, czy mówimy o spółce giełdowej czy prywatnej, akcyjnej czy spółce z o.o. Do każdej z nich mają zastosowanie różne zasady odpowiedzialności.

Kary mocno w górę

– Największe są w spółkach giełdowych i obejmują m.in. odpowiedzialność finansową – podkreśla Angelina Sarota, przewodnicząca rady nadzorczej PKN Orlen. Jak mówi, rada nadzorcza w spółce akcyjnej to zbrojne ramię jej właściciela i narzędzie pilnowania prawidłowości działania zarządów. – Skuteczność jej nadzoru jest jednym z czynników wzrostu wartości spółki, a w konsekwencji także dywidendy dla właściciela – tłumaczy.Rozmówcy „Rzeczpospolitej" podkreślają, że nowe regulacje (m.in. rozporządzenie MAR oraz ustawa o biegłych rewidentach) drastycznie zwiększają poziom odpowiedzialności rad nadzorczych w spółkach giełdowych. – A ponadto wymuszają wykonywanie niektórych obowiązków pod groźbą wysokiej kary, od której nie ma praktycznie odwołania (prokurator, sędzia i kat w jednej osobie). Wiele zależy od tego, jaka będzie praktyka, ale istnieje ryzyko, że wielu poważnych fachowców w radach zrezygnuje z pełnionych funkcji – przestrzega Sławomir Ludwikowski, prezes firmy Cartesian. Dodaje, że poziom wynagrodzeń bardzo powoli rośnie, ale w większości rad jest żenująco niski lub wręcz zerowy. – Dlatego taki jest też poziom tychże rad – reasumuje.Wtóruje mu Michał Rogatko, członek rad nadzorczych w kilku spółkach. – W naszym kraju nadal miejsce w radzie postrzegane jest jako ciepła posadka i każde wynagrodzenie wydaje się atrakcyjne – mówi Rogatko.

Duża rotacja na GPW

Z raportu wynika, że na przestrzeni ostatnich lat systematycznie rośnie w Polsce odsetek kobiet i cudzoziemców w radach nadzorczych. Ten pierwszy wynosi 33,9 proc. (ale w spółkach giełdowych tylko 18,9 proc.), a drugi 6,3 proc. (odpowiednio 7,5 proc.).Ponad 27 proc. członków rad nadzorczych w spółkach giełdowych zostało powołanych w 2016 r. – Taki stan najprawdopodobniej ani nie sprzyja profesjonalizacji nadzoru, ani nie daje szans na efektywną pracę rady – ocenia Piotr Rybicki. Dodaje, że jedynym pocieszeniem jest względnie niski wskaźnik rotacji przewodniczących rady, wynosi on zaledwie 11,5 proc. Może to też wynikać z faktu, że wielu przewodniczących to główni akcjonariusze – sami siebie nie zwolnią.Co czwarty członek rady nadzorczej zasiada w spółce zlokalizowanej w województwie mazowieckim (tu również najłatwiej o cudzoziemca). Na drugim miejscu znajduje się śląskie (10 proc.), a na trzecim wielkopolskie (9,5 proc.).
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL