Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sšdy i prokuratura

Nowy kodeks pracy – do trzech razy sztuka

Fotorzepa, Jakub Ostałowski
Głos z Sšdu Najwyższego: Polacy chcš i mogš mieć nowoczesne prawo pracy.

Historia może być omawiana na tle indywidualnych losów. Kiedy w 2007 r. broniłem doktorat z prawa pracy, miałem obawy, czy zdšżę, bo właœnie Komisja Kodyfikacyjna pod przewodnictwem prof. Michała Seweryńskiego przedstawiła dwa projekty: kodeksu pracy i zbiorowego kodeksu pracy.

W œrodowisku naukowym inicjatywa została przyjęta przychylnie. A potem o projektach przestało się mówić. Kodeks pracy z 1974 r. przetrwał. W listopadzie 2016 r. zostałem doktorem habilitowanym. W tym samym czasie powołano nowš Komisję Kodyfikacyjnš Prawa Pracy, która ma wypracować projekty kodeksów: indywidualnego i zbiorowego prawa pracy.

W skład obu komisji weszli wybitni specjaliœci. Przedstawione w 2007 r. projekty wprowadzały regulację prawa pracy w XXI wiek, choć nie zawierały rewolucyjnych zmian. Mimo to żadna z sił politycznych nie była zainteresowana pracami legislacyjnymi. Nie jestem pesymistš, ale jak to mówiš, do trzech razy sztuka. Czyżby kodyfikacja prawa pracy miała czekać do mojej profesury?

Dlaczego jestem sceptyczny? 3 paŸdziernika w przestrzeni medialnej ukazało się zdanie prof. Marcina Zielenieckiego (przewodniczšcego Komisji i wiceministra resortu rodziny, pracy i polityki społecznej) w sprawie planowanych zmian w urlopach wypoczynkowych. Po trzech dniach minister Elżbieta Rafalska w imieniu ministerstwa i komisji (choć w niej nie zasiada) zapewniła, że komisja „nie ma najmniejszego zamiaru okreœlać sposobu wykorzystania urlopu wypoczynkowego przez pracowników, w tym ograniczać możliwoœci aktywnego spędzania przez nich czasu wolnego". I tak wyglšda zderzenie nauki i polityki. Można skomentować: contra spem spero. Wiara wbrew nadziei to chyba za mało na optymizm.

W prawie chodzi głównie o to, by szukać sprawiedliwych i mšdrych rozwišzań. Upływ czasu zmusza do wprowadzania zmian. Kanony prawne powstajš w ciszy. Na poczštku jest myœl. Refleksje, przemyœlenia, dyskusje formujš jš i modelujš. Dobre prawo identyfikowane jest przekonaniem o jego słusznoœci. Poœpiech, partykularne interesy nie dajš pożšdanej optyki. Pozwalajš dostrzec tylko jednostajne kolory. Może i porzšdkujš horyzont, jednak po pewnym czasie stajš się nie do zniesienia. Rudyment zaprawiony takim spoiwem nie zapewni stabilnoœci normatywnej.

Kolejny zespół naukowców wykona swojš pracę (projekty majš być gotowe do marca 2018 r.). Z pewnoœciš jej mianownikiem będzie dostosowanie regulacji prawa pracy do zmieniajšcych się warunków gospodarczych i społecznych. Œledzšc dorobek naukowy członków komisji, można mieć pewnoœć, że propozycje będš mšdre i przemyœlane. Zaletš jest, że komisja pracuje w ciszy, nawet w œrodowisku naukowym mało słychać o efektach jej pracy. Skupienia nie rozpraszajš emocje, które w naturalny sposób towarzyszš ukształtowaniu zależnoœci miedzy pracownikiem, pracodawcš i partnerami społecznymi. Dobrze to wróży, choć rodzi się obawa: czy znów działalnoœć œrodowiska naukowego ma iœć na marne? Nikt przecież nie ma wštpliwoœci, że potrzebne jest przeorientowanie wzorca normatywnego, aby obrazował aktualne relacje społeczne. Polacy chcš i mogš mieć nowoczesny kodeks pracy i kodeks zbiorowego prawa pracy. Profesjonalna myœl zderzy się jednak z kakofoniš interesów politycznych. Czy projekty przebijš się, czy zostanš zapomniane lub przerobione w masę, która nie będzie nikomu służyć? Doœwiadczenia ostatnich lat nie zostawiajš złudzeń: każdy aspekt życia społecznego jest „polityczny". Zwišzki zawodowe sš zapleczem to jednej, to drugiej partii. Jest więc prawdopodobne, że sytuacja prawna pracownika i pracodawcy zostanie zdyskontowana przez spór polityczny. Szkoda.

Gdy miałem cztery lata, kodeks pracy wszedł w życie. Towarzyszył mi w sšdzie rejonowym, okręgowym, apelacyjnym, a dziœ stosuję go w Sšdzie Najwyższym. Nie twierdzę, że jest kiepski. On tylko nie nadšżył za gwałtownymi zmianami społeczno-ekonomicznymi. Zastanawiam się czasem, czy moi synowie też będš się uczyć kodeksu pracy z 1974 r. i będš go stosować. Może nie zostanš prawnikami.

Autor jest doktorem habilitowanym prawa i sędziš Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych Sšdu Najwyższego

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL