Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Rzecz o prawie

Seksualna rewolucja bolszewicka

Radziecki plakat propagandowy przekonujący, że tylko klasa robotnicza może uwolnić kobiety od prostytucji utożsamianej ze zgniłym kapitalizmem.
Getty Images
Jak budowano nowe społeczeństwo.

Dokonany 100 lat temu przewrót bolszewicki uczynił jednym z narzędzi totalnej przebudowy społecznej rewolucję seksualną. Nie została wymyślona przez bolszewików, nie skończyła się też z upadkiem komunizmu. Problem seksualności jako niszczycielskiej namiętności wymagającej uporządkowania moralnego i instytucjonalnego od zarania stoi w centrum ludzkiej myśli. W greckiej mitologii, biblijnej teologii, u Homera, Szekspira, Goethego czy Houllebecka przekonanie o destrukcyjnym potencjale seksualności nieokiełznanej dyscypliną moralną jest aż nadto widoczne. Z kolei marzenie o uwolnieniu seksualności z rygorów moralności i prawa traktowane było jako rewolucyjna siła rozbijająca w domniemaniu represyjne społeczeństwo.

Budowa nowej moralności

Bolszewicka rewolucja seksualna ideologicznie odwoływała się do marksizmu, dla którego była jedną z metod radykalnego przewrotu społecznego i zbudowania nowej moralności. Sowiecki totalitaryzm traktował tradycyjną rodzinę i relacje seksualne jako bastion niekontrolowanego oporu przeciw nowej władzy. Ich rozbicie miało zlikwidować życie prywatne zgodnie z poglądem Marksa i Engelsa, iż interes publiczny nie będzie się różnił od interesu jednostki.

W 1918 r. zatwierdzono kodeks rodziny i małżeński, który wprowadził wolny rozwód bez orzekania o winie. Po raz pierwszy w historii zalegalizowano w 1920 r. aborcję – traktowano ją jako środek antykoncepcyjny i gwarancję „wyzwolenia seksualnej przyjemności". Zrewolucjonizowano relacje rodziców z dziećmi, umożliwiając masową indoktrynację. Według N. Bucharina dziecko należy do społeczeństwa, a nie do rodziców. Feliks Dzierżyński założył w 1924 r. pierwszą komunę młodzieżową dla kryminalistów (Bolszewo), w której prowadzili nieskrępowane życie seksualne. Teoretykiem sowieckiej seksualnej rewolucji była feministka Aleksandra M. Kołłontaj. Według niej miejsce rodziny miał zająć „skrzydlaty Eros", co spowodowało według Lenina, iż młodzież nasza [...] po prostu dostała wścieklizny.

Nowy kodeks rodzicielski i małżeński z 1926 r. za małżeństwo uznawał związki zarejestrowane i niezarejestrowane. Oświadczenie o jego rozwiązaniu mogli złożyć mąż albo żona bez powiadomienia drugiej strony. Dziennikarz Kolcow pisał: „Rozwód kosztuje teraz trzy ruble... nie trzeba żadnych formalności, dokumentów, wezwań, nawet zawiadomienia osoby, z którą bierzesz rozwód. ...Za trzy ruble – czemuż się nie zabawić". Konserwatywną wieś skolektywizowano, a moralnie rozbito komsomolską „wolną miłością". Zachęcano dzieci i rodziców do denuncjacji, a prawo przewidywało odpowiedzialność karną, w tym karę śmierci, nawet dwunastoletnich dzieci za brak donosicielstwa.

Pod koniec lat dwudziestych w ZSRR wstrzymano rewolucję seksualną i zakazano aborcji, bo władza uznała, że dalsza destabilizacja rodziny zdestabilizuje państwo. W 1922 r. było już w ZSSR 7 mln dzieci „bezprizornych" („niczyich"). Niemniej oczekiwany skutek osiągnięto. Zasiało wrogość rodziców do dzieci jako niepożądanych intruzów i dzieci do rodziców jako tych, którzy nie z miłości powołali ich na świat, tworząc pokolenie ludzi samotnych i słabych. Do podboju świata potrzebna była też armia, a aborcja – dozwolona ponownie w 1955 r. – załamała demografię.

Bolszewicka rewolucja seksualna stanowiła najłatwiejszy sposób wymagający jedynie odwołania się do instynktu przeniesieniem utopii z przyszłości w teraźniejszość. Lecz taki projekt „wyzwolicielski" nie skończył się z komunizmem.

Projekt przejęty przez Zachód

Stanowi podstawę ideologii emancypacyjnych Zachodu opartych m.in. na marksizmie kulturowym pokolenia 1968 r. Jego bunt uczynił z rewolucji seksualnej jedno z narzędzi rozbijania ładu burżuazyjnego, którą kapitalizm szybko wkomponował w logikę rynku z życiem definiowanym jako nieustanna konsumpcja. Rewolucję seksualną uznano też za skuteczną metodę stosowaną przez globalistyczne elity liberalne budujące „nowego człowieka" w Afryce czy Azji

Po raz pierwszy w historii odrzucono przekonanie – rewolucja bolszewicka to zaledwie jej pierwszy etap – że relacje seksualne mogą być przedmiotem namysłu moralnego i poddane jego rygorom. Seksualność w liberalnym społeczeństwie poddano jedynie rygorom bezpiecznego seksu, właściwej edukacji, nakazowi „zgody" wzajemnej zabezpieczającej przed oskarżeniem o molestowanie. Miłość zaś zdefiniowano jako zaledwie romantyczne uczucie. Rezultatem okazało się nie spełnienie, lecz zbrutalizowanie wzajemnych relacji kobiet i mężczyzn – stępienie odczuć i zamordowanie wstydu, skutkujące utratą rywatności, bez której nie ma intymności.

Dla dawnych marksistów taki projekt miał być jedynie wstępem do zbudowania nowego społeczeństwa. Dla liberalno-lewicowych „wyzwolicieli" to warunek stworzenia doskonałego konsumenta. Wyzwolenie niszczy bowiem ostatnie wspólnoty oddzielające człowieka od władzy totalitarnej czy totalnej władzy rynku. W jednym i drugim wypadku zdumiewa, jak taki plan „wyzwolenia" seksualności zrodzony w umysłach intelektualistów czy artystów żyjących w wyobrażeniowym świecie swojej domniemanej niezależności, osobistych problemów, obsesji i eksperymentów, stał się skutecznie narzucony całemu społeczeństwu.

Eksperyment przeprowadzony na najsłabszych, niezdolnych finansowo, prawnie i kulturowo, którym trudno sprostać ich skutkom, pozbawiał ich szans na sensowne życie. To rodzaj przemocy oligarchicznej, której żadne brednie o empatii i bełkot psychoterapeutyczny nie zlikwidują. Jedna z bezwzględnych wojen, jaką silni wypowiedzieli dzisiaj najsłabszym, jednocześnie czyniąc się samozwańczymi adwokatami „opresjonowanych mniejszości".

Autor jest profesorem na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL