Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Rzecz o prawie

Koń trojański obrony koniecznej

Fotolia
Nowy przepis nie zagwarantuje nikomu bezkarności.

Krzysztof Kuczyński stwierdził, że „nowelizacja kodeksu karnego zawiera przełomową zmianę, przesuwającą de facto granice dopuszczalnej przez prawo obrony koniecznej" („Obrona konieczna w nowelizacji kodeksu karnego", Rzeczpospolita z 11 listopada 2017 r.). Wbrew optymizmowi autora, który chwali ideę rozszerzenia prawa do obrony miru domowego, granica może się przesunąć w odwrotną stronę.

Słabe strony

Przepis Ministerstwa Sprawiedliwości (druk sejmowy nr 1871) ma wyłączać karalność ekscesu, gdy chodzi o obronę domostwa, lokalu czy ogrodzonego terenu. A co z pozostałymi sytuacjami? Do zamachu może dojść w centrum handlowym, przed klubem czy na przystanku. Skoro projektowany § 2a preferuje osoby broniące się w sposób niewspółmierny jedynie w obrębie domostwa, nietrudno o wniosek, że w pozostałych sytuacjach współmierność będzie rozumiana bardziej rygorystycznie: węziej niż w obecnym stanie prawnym, gdy nie obowiązuje nowy § 2a. Dodanie jednego przepisu może wpływać na interpretację niezmienionych regulacji k.k. Zakwestionowanie rozumowania a contrario będzie więc trudne: poza domostwem współmierność obrony musi być rozumiana węziej, bo bezkaraność nadmiarowej obrony dotyczy tylko miru domowego.

Projekt pogłębia więc problemy, które miał rozwiązać. Obrońcy propozycji MS, w tym K. Kuczyński, wpadają przy tej okazji w błędne koło: przyznają, że obowiązujące przepisy nie są właściwie stosowane, ale pochwalają kolejną symboliczną regulację, której sens w praktyce może zostać wypaczony. Minister sprawiedliwości-prokurator generalny, wyznaczając sposoby wykładni prawa, ma wpływ na jego stosowanie przez prokuratorów. Jakie działania podjął w tym kierunku – pytanie postawione w pierwszym czytaniu pozostało bez odpowiedzi. Za to z wyjątkowo nierzetelnego uzasadnienia zmian wynika, że wszystkie problematyczne przypadki zastosowania przepisów o obronie koniecznej dotyczyły kodeksu karnego z 1932 r. oraz orzeczeń wydanych na gruncie komunistycznego kodeksu z 1969 r. Trudno więc odgadnąć, którą ustawę chce znowelizować MS: kodeks, który obowiązuje, czy te z 1932 i 1969 r.?

Krzysztof Kuczyński popada w wewnętrzną sprzeczność, gdy twierdzi, że obowiązujący art. 25 § 3 k.k. nie wyłącza przestępności zbyt intensywnej obrony koniecznej wywołanej usprawiedliwionym strachem lub wzburzeniem – i dlatego go krytykuje – a jednocześnie podkreśla, że nowy § 2a wyłączy przestępność obrony koniecznej, choć oba przepisy mówią o „niepodleganiu karze". W obu przypadkach wyłączona jest przestępność czynu. Autor popełnia błąd, gdy wytycza granice obrony koniecznej, patrząc, jakich środków użyto do zamachu i obrony. Współmierność obrony zależy od niebezpieczeństwa dla dobra prawnego, a nie od użytego narzędzia, co wynika wprost z obowiązującego art. 25 § 2 k.k. Ponadto Kuczyński błędnie interpretuje projektowany przepis, twierdząc, że zbyt intensywna obrona miru domowego mieści się w pojęciu kontratypu. Skoro mówimy o działaniu „przekraczającym granice" obrony koniecznej, to nie może się ono mieścić w pojęciu kontratypu.

Autor chwali propozycje MS, podkreślając, że zaatakowany reaguje odruchowo i nie zastanawia się, na ile wolno mu się bronić. Nie docenia jednak konia trojańskiego wprowadzonego na samym końcu nowego § 2a: „chyba że przekroczenie granic obrony koniecznej było rażące". Określenie „rażące" nie jest zdefiniowane i będzie różnie rozumiane. Zdarzenie ocenią na chłodno prokuratorzy i sędziowie, których dziś krytykuje projektodawca za złe stosowanie prawa.

Sprawiedliwy przepis

Wypaczenie idei obrony koniecznej dobrze ilustruje wypowiedź przedstawiciela Prokuratury Krajowej, który polemizując ze mną w mediach, stwierdził, że osoba broniąca się przed kopiącymi ją napastnikami i poświęcająca ich życie odpiera atak skierowany tylko przeciwko zdrowiu, a więc dobru prawnemu o wartości oczywiście niższej od życia. Uznał więc, że kopniaki zadawane z całej siły nie zagrażają życiu człowieka. Nie mam wątpliwości, że taką sytuację trzeba zinterpretować na korzyść broniącego się: atak dotyczył jego życia, a nie tylko zdrowia. Przykład ten uwidacznia, że nowy § 2a nie zagwarantuje nikomu bezkarności, jeśli zbyt liberalnie potraktuje się atak na dobro prawne.

Krzysztof Kuczyński krytykuje MS za brak kompleksowego podejścia do obrony koniecznej, sam jednak nie oferuje niczego w zamian.

Miałem już okazję stwierdzić, że najlepsze systemowo rozwiązanie to doprecyzowanie definicji obrony koniecznej (art. 25 § 1 k.k.) i nadanie jej następującego brzmienia: „Nie popełnia przestępstwa, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem, jeśli poświęcane dobro prawne nie przedstawia wartości oczywiście wyższej od dobra ratowanego".

Nie byłoby wątpliwości, że – po pierwsze – w granicach obrony koniecznej mieściłoby się też odparcie zamachu kosztem cenniejszego dobra prawnego napastnika, np. jego życia w sytuacji ataku na wolność seksualną (o czym projektowany § 2a nie wspomina).

Po drugie, nie miałoby znaczenia, czy do zamachu dochodzi w domostwie czy poza nim – sytuacje te niesprawiedliwie różnicuje projekt MS. Wreszcie po trzecie, co najistotniejsze, osoba odpierająca zamach z poświęceniem cenniejszego dobra prawnego napastnika od początku działałaby legalnie („nie popełniała przestępstwa"), a nie jedynie „nie podlegała karze", jak zaproponowało w swym projekcie MS. Ogólny, sprawiedliwy przepis zwiększałby bezpieczeństwo obywateli we wszystkich porównywalnych sytuacjach, czego nie zapewnią wybiórcze i niespójne propozycje rozpatrywane w Sejmie.

Autor jest wykładowcą w Katedrze Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, autorem bloga „Dogmaty karnisty"

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL