Rzecz o prawie

Molestowanie seksualne? Nie, ten geniusz tak już ma

Adobe Stock
Gdybym mogła pozwolić sobie na lekki ton, zapytałabym, co rozprzestrzenia się tak szybko jak lawa? Nie mogę jednak, bo kwestia jest poważna i przykra, a dotyczy kampanii #Me Too w Szwecji.

Wysyp oskarżeń o molestowanie seksualne ma niemal każde środowisko: polityków, sportowców, pracowników radia i telewizji, artystów, studentów uczelni, członków Królewskiej Akademii Muzycznej, w branży IT oraz w budowlance. Ostatnio dołączyły aktorki. A pod koniec tygodnia gruchnęła wiadomość o napaściach seksualnych na śpiewaczki operowe. Media zaś wieszczą problemy w świecie tancerzy.

„Reżyserzy, ponieśliście fiasko. Producenci, ponieśliście fiasko. Szefowie teatrów, ponieśliście fiasko. Politycy, ponieśliście fiasko. To wy powinniście dopilnować, by nikt nie był prześladowany seksualne w miejscu pracy" – stwierdziły 584 aktorki w apelu opublikowanym w „Svenska Dagbladet". Te, które się pod nim podpisały, potwierdziły molestowanie seksualne, jakiego doznały. Wśród nich jest bergmanowska aktorka Lena Endre.

Miałam grać scenę miłosną z tym „męskim geniuszem" – pisze jedna z aktorek. – W czasie próby zapytał szeptem, czy może possać mleko z moich nabrzmiałych piersi (wiedział, że wtedy karmiłam), a jednocześnie przycisnął mnie genitaliami – wyznała.

Aktorki domagają się zera tolerancji dla seksualnego wykorzystywania i przemocy w pracy. Eksperci tłumaczą, że gdyby zaprotestowała tylko grupka kobiet, napaści seksualne zostałyby zamiecione pod dywan. Teraz jednak, gdy pojawia się tak wiele narracji, nie można ich potraktować jako zjawiska marginalnego. Zdaniem profesor ds. gender Tinny Rosenberg szykany i groźby stały się normą, dla seksualnych molestowań znaleziono usprawiedliwienie w zbiorowym kłamstwie: „on już taki jest, ten geniusz".

Uwłaczające zachowania tłumaczy się nie tylko władzą, jaką posiadają niektórzy mężczyźni, ale i sytuacją np. w teatrze. Wiele osób to wolni strzelcy (na niepewność zatrudnienia są narażone zwłaszcza młode aktorki). Jeśli aktorka chce zrobić karierę, nie może okazywać złości, by nie być postrzegana jako pozbawiona poczucia humoru – ocenia Rosenberg na łamach „Svenska Dagbladet".

Podobne warunki, czyli brak stałych etatów, są w operze. Tove Dahlberg, śpiewaczka operowa, mówi, że wybitny dyrygent zaczął ją całować z języczkiem, gdy siedziała sama w loży. Okazało się, że napastował w podobny sposób trzy inne śpiewaczki z zespołu. Do zdarzenia doszło za granicą, artystka opowiedziała o molestowaniu dyrekcji opery. Ta jednak nie chciała interweniować, dyrygent był zbyt ważną osobą, by wyciągać wobec niego konsekwencje. Dahlberg tłumaczy kulturę ciszy właśnie tym, że wiele śpiewaczek ze względu na szansę zaangażowania w nowe projekty nie śmie zareagować, bo prześladowca siedzi w jury, które np. decyduje o przyznaniu stypendium. Tove Dahlberg jest jedną z 653 śpiewaczek, które podpisały się pod apelem przeciwko molestowaniu. A jego ofiarą padła nawet 13- letnia śpiewaczka.

Nieprzyjemne przeżycia mają również kobiety z innych branż. Gunilla Axen (była szefowa w Szwedzkim Związku Piłki Nożnej) opowiada o obmacywaniach w czasie służbowych obiadów i przesyłanych zdjęciach z penisami. Anja Pärson, narciarka alpejska, opisuje z kolei, że „w pewnym okresie niektórzy meżczyźni podniecali się zakładając, kto będzie mógł obmacać mój biust".

Zjawisko molestowania znane jest też w świecie polityki. Potwierdza to szefowa szwedzkiej dyplomacji. Powiedziała, że sprawcami seksualnych napastowań bywają również politycy na najwyższym szczeblu. Ona sama ma doświadczenia ze szczebli unijnych.

Kampania przyniosła już efekty. Jeden z telewizyjnych celebrytów stracił pracę w TV4, a kanał zrezygnował z emitowania jego programu. Także znanemu dziennikarzowi popołudniówki „Aftonbladet" odebrano prawo do pisania felietonów. Oskarżona o molestowanie została też kobieta prowadząca program w szwedzkim radiu. Zrezygnowała już z funkcji.

Radio, „Aftonbladet", telewizja publiczna i TV4 ruszyły już ze śledztwami w sprawie swoich pracowników. Na informacje o molestowaniu zareagowała też minister kultury Akice Bah Kuhnke. W błyskawicznym trybie zwołałała spotkania z szefami scen teatralnych i z przewodniczącymi zarządów narodowych scen. Zapowiedziała działania, które mają przynieść zmiany. Organizację specjalnych szkoleń dla spółek, które otrzymują dotacje, zapowiedziała również szefowa Instytutu Filmowego.

Szwecją wstrząsa też kolejny protest. Tym razem 4445 przedstawicielek świata prawniczego wystąpiło we wspólnym apelu przeciwko szowinizmowi w aparacie sprawiedliwości. Jeśli się reprezentuje prawo, stosowne jest go przestrzegać – napisały, zachęcając także mężczyzn do przerwania ciszy w miejscach pracy.

Jak widać, rewolucja zapoczątkowana skandalem z Weinsteinem trwa i może nigdy się nie skończyć.

Autorka jest dziennikarką, wieloletnią korespondentką „Rzeczpospolitej" w Szwecji

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL