Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o prawie

Tomasz Budziak: Firmy rodzinne to przyszłość polskiej gospodarki

Adobe Stock
Firmy rodzinne to przyszłoœć polskiej gospodarki - mówi Tomasz Budziak, wiceprezes Stowarzyszenia Inicjatywa Firm Rodzinnych.

Rz: Niedawno odbył się X już Ogólnopolski Zjazd Firm Rodzinnych w Łodzi. Jakie wnioski z niego płynš?

Tomasz Budziak, wiceprezes Stowarzyszenia Inicjatywa Firm Rodzinnych: Koncentrowaliœmy się na nowych wyzwaniach. Dotychczas œrodowisko firm rodzinnych skupiało się w dużej mierze na sobie. Nadal budujemy tę wspólnotę, ale nie chcemy tworzyć zamkniętego ekskluzywnego kręgu, patrzšcego z obawš na otaczajšcy œwiat.

Firmy rodzinne to przyszłoœć naszej gospodarki?

Zgadza się! Aby jednak zachować charakter rodzinny naszych firm, potrzebne jest spełnienie wielu warunków. Sš nimi np. zgodnie współpracujšce wielopokoleniowe rodziny, dobre codzienne i strategiczne zarzšdzanie, odpowiednie wychowanie i motywowanie następców. Z drugiej strony nasze firmy nie funkcjonujš przecież w próżni. Sš ważnym, chociaż często ignorowanym elementem gospodarki lokalnej. Podczas warsztatu poœwięconego współpracy z miastami dr Tomasz Potkański ze Zwišzku Miast Polskich pół żartem, pół serio opowiedział, że gdy wspomniał w rozmowie z urzędnikiem o firmach rodzinnych, to usłyszał w odpowiedzi: – Œwietnie, właœnie uruchamiamy program dla wymierajšcych zawodów!

W wystšpieniach pojawiły się uwagi, że firmy rodzinne wcišż kojarzš się z piekarniami, młynami...

To jest niestety poziom wyobrażeń i stereotypów urzędników i poważnej częœci polityków. Tymczasem niektóre firmy rodzinne sš największym pracodawcš w gminie lub powiecie. Ich właœciciele nie sš także anonimowi. Jeżeli coœ zaczyna szwankować w relacjach między przedsiębiorcami a władzami lokalnymi, to przekłada się na kondycję biznesu. Stšd nasz cel: współpraca naszych struktur lokalnych z samorzšdami. Po to aby tworzyć lokalne polityki gospodarcze rozumiejšce biznes rodzinny i obliczone na pokolenia, godzšce interes wszystkich stron. Nazywamy ten proces ukorzenianiem firm rodzinnych w lokalnych społecznoœciach.

Czy największš bolšczkš jest niepewnoœć otoczenia gospodarczego, w tym decyzje władz, i to nie tylko obecnych?

Rzeczywiœcie nie chodzi tylko o obecne władze, ale władze w ogóle. Firmy rodzinne majš zdolnoœć przetrwania dłuższego niż aktualne koniunktury polityczne. Słów podziwu i pochlebstw ze strony polityków mamy wystarczajšco dużo, chociaż rzadko idš za tym spójne i konsekwentne działania. Czujemy się często traktowani przez nich protekcjonalnie i okazjonalnie. Dlatego sami musimy dbać o jakoœć naszego otoczenia, między innymi o sprawiedliwoœć, finanse publiczne, edukację.

Modny ostatnio temat sukcesji firm zszedł jakby na boczny tor.

Nie tyle zszedł na boczny tor, ale został uzupełniony o wglšd na otoczenie. Sukcesja prędzej uda się i będzie miała sens, jeœli nasi sšsiedzi, kontrahenci, pracownicy będš widzieli w niej korzyœć dla siebie. Mamy sami wiele do zrobienia w dziedzinie sukcesji. Musimy przygotować nasze rodziny i firmy do zmiany pokoleniowej. Temu tematowi poœwięconych było kilka paneli. Ale nie wszystko możemy zrobić zawsze sami. Zaprosiliœmy też fundusze kapitałowe do przedstawienia swoich propozycji wsparcia rozwoju firm rodzinnych, w tym start upów dla młodego pokolenia. Ale potrzebne sš także odpowiednie regulacje promujšce wielopokoleniowš przedsiębiorczoœć. Konieczna jest też jasnoœć i stabilizacja prawa. Doceniamy współpracę z Ministerstwem Rozwoju w zakresie przygotowania ustawy o zarzšdzie sukcesyjnym. Š?

—rozmawiał Marek Domagalski

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL