Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o prawie

Tomasz Pietryga o niebezpiecznych ścieżkach rowerowych

Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Ilekroć pokonuję krótki odcinek między stacjš metra Rondo Daszyńskiego a budynkiem na ul. Prostej, w którym mieœci się redakcja „Rzeczpospolitej", czuję niepokój i co najmniej kilka razy oglšdam się za siebie. Widzę też, że podobny nawyk majš inni przechodnie, których mijam.

Bo oto kiedy władze Warszawy oddały drugš nitkę metra, postanowiły zadbać również o rowerzystów, fundujšc im œcieżkę rowerowš. Nie jest to jednak zwykła œcieżka, jakš widzimy w parkach czy przy skwerach. Moja œcieżka wije się niemiłosiernie między jezdniš a chodnikiem dla pieszych, przecina go, wręcz się z nim zlewa. Nie ma pewnoœci, czy jest się po jej właœciwej stronie.

A to budzi strach. Łatwo bowiem można zostać potršconym przez œmigajšcego rowerzystę, a przy mniejszym pechu nieżyczliwie potraktowanym przez wciœniętego w legginsy członka masy krytycznej, który w wieczorne pištki lubi paraliżować centra miast w imię walki o wyższe idee.

Ów osobnik przecież dostał swoje prawa na drodze i może stanowczo się o nie upomnieć, jeżeli tylko jego terytorium zostało naruszone.

Tak więc władze miasta majš dla mnie w ofercie codzienny kilkuminutowy marsz pełen obaw i potencjalnych nieprzyjemnoœci.

Wiem, że tak trzeba, że ekologia, że rower jest politycznie poprawny, a brak œcieżki rowerowej w mieœcie to wyraz obciachu i zacofania miejskich władz. Pytanie tylko, czy dajšc rowerzystom tak rozległe prawa, zrównujšc ich praktycznie z kierujšcymi samochodami na drodze i zgadzajšc się na bardzo bliskie obcowanie z ruchem pieszych, nałożono na nich podstawowe obowišzki, takie jak znajomoœć zasad ruchu drogowego (o zasadach współżycia nie wspomnę, gdyż to moim zdaniem kwestia wychowania), i zadbano o ich egzekwowanie.

I tu, niestety, jest poważny problem. Jak podkreœlajš eksperci, poważnš bolšczkš jest nieznajomoœć zasad ruchu drogowego wœród rowerzystów. Nie znajš ich, bo i po co, skoro nikt od nich tego wymaga. Lista rowerowych wykroczeń jest za to długa; najczęœciej chodzi o jazdę po chodniku (50 zł mandatu) czy przejœciach dla pieszych (100 zł). Inne z częstych wykroczeń to nieudzielenie pierwszeństwa pieszemu, nieprawidłowe skręcanie oraz jazda po niewłaœciwej stronie drogi czy niestosowanie się do znaków i sygnałów na drodze (nawet 500 zł mandatu). Tyle że nikt przestrzegania podstawowych zasad – ani w innych sprawach nadgorliwa straż miejska, ani policja – od nich nie egzekwuje.

Rowerzyœci lekceważš również swoje bezpieczeństwo. Jak wynika z badań, tylko 9 proc. z nich używa kasków ochronnych.

Ustawodawca, nader często zmieniajšcy przepisy drogowe i tak miłujšcy rowerzystów, chyba o czymœ zapomniał. Może w nowym parlamencie warto do sprawy wrócić i zastanowić się np. nad wprowadzeniem karty rowerowej czy obowišzkowych kursów prawa drogowego. I konsekwentnie egzekwować jego zasady. Duma rowerzystów na pewno na tym nie ucierpi, a skorzystamy wszyscy, bo będziemy bardziej bezpieczni.

Zapraszam do lektury najnowszej „Rzeczy o Prawie".

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL