Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o prawie

Konstytucja USA: czego Ameryka może nauczyć innych

Fotolia
Rzšdy większoœci wymagajš zabezpieczeń.

Dynamika wydarzeń nieuchronnie prowadzi do zadawania pytań o fundamenty instytucji ustrojowych. Raz po raz pojawiš się przy tym odwołania do amerykańskiego modelu konstytucyjnego. Nic dziwnego, Stany Zjednoczone to kolebka nowoczesnego konstytucjonalizmu, któremu również Polska bardzo dużo zawdzięcza.

Oczywiœcie nie można powiedzieć, że polska konstytucja jest wprost wzorowana na amerykańskiej. Polacy przejęli jednak od Amerykanów szkielet swojego ustroju. I teraz warto wrócić do tej refleksji, żeby wiedzieć, że każda demokracja wymaga od czasu do czasu uporzšdkowania.

Do poprawki

Często mówi się, że amerykańska konstytucja miała wprowadzić ustrój republikański, a nie demokratyczny. Nie oznacza to, że Ojcowie Założyciele byli antydemokratyczni. Przeciwnie, James Madison wprost wskazywał, że jest przeciwnikiem tylko „czystej" demokracji, czyli nieograniczonych rzšdów większoœci.

Konstytucja USA faktycznie narodziła się z koniecznoœci przeciwstawienia się nadużywaniu rzšdów większoœci. ródłem „nieokiełznanego" demokratycznego żywiołu były prawodawcze zgromadzenia stanowe (kongres federalny, jaki znamy z waszyngtońskiego Kapitolu, jeszcze wtedy nie istniał). To właœnie w zgromadzeniach uchwalano np. ustawy uchylajšce wyroki sšdowe w indywidualnych sprawach, wtedy gdy były niekorzystne dla tego, kto umiał sobie zjednać posłów (a przegrał proces w sšdzie), czy próbowano zmniejszyć tolerancję religijnš (to przypadek Wirginii, rodzinnego stanu Thomasa Jeffersona i Jerzego Waszyngtona).

W takich warunkach pojawiła się potrzeba nałożenia jakichœ ograniczeń na rzšdy większoœci. Szybko okazało się, że prawo do demokratycznego podejmowania decyzji zaczęło pożerać wolnoœć, o porzšdku i ładzie nie wspominajšc.

Obecnie konstytucja USA najbardziej znana jest ze swojego systemu hamulców ustrojowych między poszczególnymi władzami. Zupełnie błędnie mówi się jednak, że system hamulców został wymyœlony jako ograniczenie nakładane na władze federalne. W rzeczywistoœci ich historia jest zupełnie inna – problemem młodych Stanów Zjednoczonych nie były zbyt silne władze ponadstanowe, ale zbyt silne rzšdy większoœci w poszczególnych stanach.

James Madison, główny twórca konstytucji, planował, że władze ponadstanowe (a nie federalne, pierwotnie USA wcale nie miały być państwem federalnym) będš stanowiły zaporę przed działalnoœciš zgromadzeń stanowych, na których dochodziło do nadużyć demokracji. Kongres miał posiadać prawo do unieważniania ustaw stanowych (obecnie nie ma takich uprawnień).

Przed nadużywaniem rzšdów większoœci w obrębie władz ponadstanowych miała chronić skomplikowana drabina. Gdyby Izba Reprezentantów (pierwsza izba Kongresu) przyjęła złe prawo, miało być zatrzymywane w Senacie. Gdyby zaœ i Senat przyjšł nieodpowiedniš ustawę, tamę powinien postawić prezydent poprzez swoje weto. W finalnej wersji konstytucji USA sprawy zostały poukładane trochę inaczej. Nie zmienia to jednak konkluzji: skoro najstarsza demokracja na œwiecie wiedziała, że dla rzšdów większoœci potrzebne sš zabezpieczenia, to tym bardziej powinna tego pilnować nasza młoda demokracja.

Trójpodział nie działa

Wiele można się też nauczyć z rodowodu trójpodziału władzy. Wbrew rozpowszechnionemu mitowi, nowoczesne sformułowanie tej zasady pochodzi nie od Monteskiusza, ale właœnie od Jamesa Madisona i jego współpracowników. W czasach, gdy Monteskiusz obserwował trójpodział władzy, oznaczał on coœ zupełnie innego niż dziœ. Chodziło o podzielenie władzy między trzy „stany" społeczne, czyli lud, arystokrację i monarchę. Udział każdego stanu w sprawowaniu władzy miał chronić jego partykularne interesy. Dlatego tak mało uwagi Monteskiusz poœwięcał sšdom, które były po prostu emanacjš władzy królewskiej.

To Amerykanie przenieœli trójpodział do społeczeństwa bezstanowego, w którym wszyscy sš równi. Z perspektywy XVIII w., kiedy powstawała konstytucja USA, było to rozwišzanie tak innowacyjne, że nie wszyscy rozumieli, jak to będzie działać.

Nowy trójpodział miał jednak istotnš lukę. Nikt nie przewidział, że skoro każda gałšŸ władzy stanowi wyraz woli ludu, może się zdarzyć, iż wszystkie władze zgarnie jedno stronnictwo, które wygra wszystkie wybory i obierze jeden wspólny kierunek, wytyczony przez partię. Nauka jest prosta: sam trójpodział nie zawsze jest wystarczajšcym hamulcem ustrojowym.

O tym, że wolnoœć i demokracja potrzebujš porzšdku oraz stabilnoœci, aby rozkwitnšć, œwiadczy kariera Alexandra Hamiltona, człowieka odpowiedzialnego za politykę dwóch pierwszych amerykańskich prezydentów, formalnie sprawujšcego urzšd sekretarza skarbu, ale faktycznie będšcego swoistym premierem w administracjach Jerzego Waszyngtona i Johna Adamsa.

Alexander Hamilton i jego Partia Federalistyczna, wykorzystujšc nowš konstytucję, przeprowadzili Stany Zjednoczone przez burzliwe pierwsze lata państwowoœci. Pozwoliło to młodemu państwu na tyle okrzepnšć instytucjonalnie, że rzšdy większoœci przestały grozić rozpadem kraju.

Autor jest doktorem nauk prawnych, badaczem myœli prawnej, politycznej i ekonomicznej, stypendystš Fulbrighta, autorem ksišżki „Projekt Ameryka"

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL