Rzecz o prawie

Prawo o ustroju sądów powszechnych a tajemniczość prac nad projektem

Prezes PiS Jarosław Kaczyński
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Nawet nieomylni, a za takiego uważa się Jarosław Kaczyński, nie są w stanie przewidzieć skutków swoich nieprzemyślanych wypowiedzi. Dlatego stale tłumaczę znajomym za oceanem to, czego w Polsce sam nie rozumiem – pisze Aleksander Tobolewski.
Ustawa – Prawo o ustroju sądów powszechnych, uchwalona w lipcu 2001 r., uważana jest za drugi po Konstytucji RP najważniejszy akt prawny. Od zawsze krytykowałem tę ustawę, zresztą doczekała się ponad siedemdziesięciu poprawek i nowelizacji, które nie tylko poprawiały błędy, ale też – moim zdaniem – wprowadzały chaos i kolejne nieprzemyślane rozwiązania, często podważane przez Trybunał Konstytucyjny. Obecny rząd z pompą zapowiedział, że działalność sądów jest o kant stołu potłuc i zrobi generalny remont postępowania. Brawo! Zastanawia mnie jednak tajemniczość prac Ministerstwa Sprawiedliwości nad projektem ustawy. Wiadomo, że są prowadzone, i to intensywne, ale o ich kierunku i rozwiązaniach są, co najwyżej, tylko przecieki. Albo doniesienia, że czołowy sędzia oddelegowany z Olsztyna do Ministerstwa Sprawiedliwości, by pomagał w przygotowaniu ustawy, zrezygnował. Sędzia ów od lat pracował nad własnym projektem ustroju sądów. Ciekawe, dlaczego zrezygnował? Czytając więc tylko „przecieki" z prac nad ustawą, nie wiemy, na ile są one wiarygodne. Ba, do jednego z nich minister na swojej stronie złożył oficjalne dementi, jakoby „w stanach wyższej konieczności" minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro mógł wskazywać sędziego, który rozpatrzy ważną sprawę. Jeśli na bieżąco społeczeństwo byłoby informowane o kierunkach prac, nie byłoby przecieków.

Ataki na sędziów

Do tych prac i dyskusji o poszczególnych rozwiązaniach powinno być wciągnięte środowisko prawnicze. Praktyka przygotowania całego aktu prawnego i przedstawienia do dyskusji i komentarzy, wygląda mi na powiedzenie, „jakiego mnie Panie Boże stworzyłeś – takiego mnie masz". Gdyby prawnicy (którzy mają na to ochotę) mogli uczestniczyć w tworzeniu przepisów, błędów i bzdur (które czy się to komuś podoba czy nie, są w aktach prawnych), udałoby się uniknąć. A tu – wszystko w tajemnicy, sekretnie i resort odmawia komentarzy, co znajdzie się w nowej ustawie. Tego nie rozumiem przy tak poważnym akcie prawnym! Po raz kolejny – tym razem przez Jarosława Kaczyńskiego, zostało zaatakowane dobre imię polskich sędziów. Prezes Kaczyński wypowiedział opinię, że sądy kłaniają się gangsterom i aferzystom. Jako prawnik chciałbym zobaczyć rezultaty takiego kłaniania się. Uważam, że ich nie ma, a jeśli się zdarzają, to tak sporadyczne jak zaćmienie słońca. Dla mnie przykładowy anons, że: „sędzia K. z wydziału karnego w sądzie rejonowym w Kwiatostanach uznał Kazimierza W. znanego przez prokuraturę gangstera, za niewinnego morderstwa nagranego na media przez wiele osób, tłumacząc że..." – coś by znaczył. Dla mnie takie oświadczenie byłoby jasnym dowodem, że sędzia K. jest zawisły od grup przestępczych i powinien być pociągnięty do odpowiedzialności. Ale rzucanie obelg na wszystkich sędziów? Pan prezes nie może sobie nie zdawać sprawy, że jest to szkodliwe? Jeśli, co się zauważa w prasowych komentarzach, PiS ma zamiar rozmontować wymiar sprawiedliwości i obsadzić swoimi ludźmi (skąd weźmie tylu wykwalifikowanych i zaufanych prawników?), to jasne jest, że etykietki jak ta wyżej, nie zostaną szybko przez społeczeństwo zapomniane. Według mnie, strategia taka jest krótkotrwała bo łatwo zniszczyć, ale trudno odbudować. Ingerencja Ministerstwa Sprawiedliwości w działanie sądów jest dla większości zachodnich prawników niezrozumiała. W krajach takich jak Wielka Brytania nie ma (pomijając Magna Carta z 1297 r. i Bill of Rughts z 1688 r.), a w Kanadzie do niedawna nie było w ogóle konstytucji. Była za to praktyka, której wszystkie rządy przestrzegały, bez pisemnych postanowień. Po prostu przez lata wytworzyła się taka współzależność władzy sądowniczej i wykonawczej, że nikomu do głowy nie wpadłoby podważać precedensy istniejące od setek lat. Nie ma ataków na sędziów, bo potrafią sami się rządzić, i to nadzwyczaj skutecznie.

Mądra mniejszość

Kto pracuje w Ministerstwie Sprawiedliwości? Jeśli pan prezes uważa wszystkich sędziów za będących na usługach gangsterów, to kto przygotowuje projekty przepisów w resorcie? Progangsterscy sędziowie oddelegowani czasowo do ministerstwa!? Zakładając, co wprawdzie jest niemożliwe, że prezes Kaczyński i minister sprawiedliwości są nieomylni, to ktoś im pisze wystąpienia publiczne. Może – jeśli nie czytają z kartki, uczą się ich na pamięć? Jedno jest pewne: nawet nieomylni nie są w stanie przewidzieć wszystkich reperkusji nieprzemyślanych wypowiedzi. Gdybym, przebywając w Kanadzie ,nie był na bieżąco z polskimi realiami, uznałbym, że Polska musi składać się z propisowskich obywateli, którzy są mądrzy, i innych, którzy położyli całą Polskę na łopatki po 1989 r. A ponieważ tych drugich jest dużo więcej to musi oznaczać, że nie należy się niczego dobrego po Polsce spodziewać. I tak myślą moi kanadyjscy koledzy, którzy od czasu do czasu przeczytają coś o Polsce. Tłumaczę im, że tak nie jest, ale ilu Kanadyjczyków uważa, że z Polską nie należy mieć nic wspólnego, bo nic dobrego z tego nie wyjdzie? Czasem przykro, że wyjaśniam miejscowym coś, czego w Polsce sam nie rozumiem. Autor jest adwokatem, od 35 lat prowadzi kancelarię prawną w Montrealu Skontaktuj się z autorem: at@gagnetob.com
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL