Rzecz o prawie

Jak przemówi Kongres Prawników Polskich

Fotolia
Prawnicy powinni się cieszyć szacunkiem, a nie tylko konstytucyjnie zapisanym zaufaniem publicznym.

Tytuł („Przywileje i dobro wspólne") oraz zakończenie komentarza Tomasza Pietrygi w „Rzeczpospolitej" z 24 kwietnia, poświęconego organizowanemu w maju Kongresowi Prawników Polskich, uważam za szczególnie trafne. Oczekiwanie autora, że kongres przedstawi „własną wizję państwa i prawa", a także pomysły na naprawę wymiaru sprawiedliwości w imię „dobra wspólnego", a nie tylko nawet słusznych interesów grupowych zawodów prawniczych, traktuję jako dobrą radę dla organizatorów katowickiego wydarzenia. Powinni z niej skorzystać.

Niektóre z publikowanych dziś wypowiedzi wywołują jednak u mnie wątpliwości, czy rada ta zostanie wzięta pod uwagę. Kilkakrotnie już je sygnalizowałem. Tekst Tomasza Pietrygi skłania mnie do ponownego zabrania głosu. Skupię się tym razem na języku, w którym ma przemówić kongres, oraz adresatach jego przesłań.

To dobrze, że organizatorzy zapraszają polityków – zarówno tych rządzących, jak i przedstawicieli opozycji. Moim jednak zdaniem to nie oni mają być bezpośrednimi beneficjentami naprawy wymiaru sprawiedliwości. Na niej skorzystać ma społeczeństwo, dziś mało entuzjastycznie postrzegające prawo i prawników.

Kongres ma przemówić przede wszystkim do ludzi zrozumiałym dla nich językiem i dotknąć spraw, które ich nurtują. Spraw kłopotliwych dla samego środowiska prawniczego, których do tej pory nie miało ono odwagi poruszać, lub też – jak wspomina red. Pietryga – różnym zawodom prawniczym „nie zawsze dotąd było ze sobą po drodze". Na pewno też ma dotknąć spraw niekomfortowych dla rządzących – byłych, obecnych czy przyszłych.

Czy kongres stać będzie na tak prosto wypowiedziany przekaz i pozytywne zainfekowanie suwerena? Nawet jeśli nie dziś, to w sprecyzowanej i nieodległej przyszłości? Gdyby się to udało, musiałyby się też zmienić relacje między rządzącymi a środowiskiem prawniczym, pomijanym teraz przecież w procesach tworzenia prawa.

Podobnie jak obecny prezes Krajowej Rady Radców Prawnych jestem w tej sprawie ostrożnym optymistą i nie obawiam się zarzutu naiwnego myślenia. Tak jak Tomasz Pietryga obawiam się natomiast postawienia kongresowi zarzutu rozprawiania głównie o „konstytucyjnych pryncypiach". Obawa ta nie ma nic wspólnego z sugerowaniem rezygnacji z obrony podstawowych wartości demokratycznego państwa prawnego. Przeciwnie, trzeba te wartości na nowo i w zrozumiały sposób społeczeństwu wytłumaczyć. Nawet gdyby wymagało to unowocześnienia instytucji państwa, które statuuje ustawa zasadnicza. To postulat odważny, ale być może konieczny.

Kasty są z reguły zachowawcze. Nie zasługują na miano elit myślących o „dobru wspólnym". Niech więc dorobek Kongresu Prawników Polskich przyczyni się do tego, by środowiska prawnicze były postrzegane jako elita ciesząca się w społeczeństwie niewymuszonym i autentycznym szacunkiem, a nie jedynie konstytucyjnie zapisanym zaufaniem publicznym.

Autor jest byłym prezesem Krajowej Rady Radców Prawnych

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL