Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o prawie

Jak przemówi Kongres Prawników Polskich

Fotolia
Prawnicy powinni się cieszyć szacunkiem, a nie tylko konstytucyjnie zapisanym zaufaniem publicznym.

Tytuł („Przywileje i dobro wspólne") oraz zakończenie komentarza Tomasza Pietrygi w „Rzeczpospolitej" z 24 kwietnia, poœwięconego organizowanemu w maju Kongresowi Prawników Polskich, uważam za szczególnie trafne. Oczekiwanie autora, że kongres przedstawi „własnš wizję państwa i prawa", a także pomysły na naprawę wymiaru sprawiedliwoœci w imię „dobra wspólnego", a nie tylko nawet słusznych interesów grupowych zawodów prawniczych, traktuję jako dobrš radę dla organizatorów katowickiego wydarzenia. Powinni z niej skorzystać.

Niektóre z publikowanych dziœ wypowiedzi wywołujš jednak u mnie wštpliwoœci, czy rada ta zostanie wzięta pod uwagę. Kilkakrotnie już je sygnalizowałem. Tekst Tomasza Pietrygi skłania mnie do ponownego zabrania głosu. Skupię się tym razem na języku, w którym ma przemówić kongres, oraz adresatach jego przesłań.

To dobrze, że organizatorzy zapraszajš polityków – zarówno tych rzšdzšcych, jak i przedstawicieli opozycji. Moim jednak zdaniem to nie oni majš być bezpoœrednimi beneficjentami naprawy wymiaru sprawiedliwoœci. Na niej skorzystać ma społeczeństwo, dziœ mało entuzjastycznie postrzegajšce prawo i prawników.

Kongres ma przemówić przede wszystkim do ludzi zrozumiałym dla nich językiem i dotknšć spraw, które ich nurtujš. Spraw kłopotliwych dla samego œrodowiska prawniczego, których do tej pory nie miało ono odwagi poruszać, lub też – jak wspomina red. Pietryga – różnym zawodom prawniczym „nie zawsze dotšd było ze sobš po drodze". Na pewno też ma dotknšć spraw niekomfortowych dla rzšdzšcych – byłych, obecnych czy przyszłych.

Czy kongres stać będzie na tak prosto wypowiedziany przekaz i pozytywne zainfekowanie suwerena? Nawet jeœli nie dziœ, to w sprecyzowanej i nieodległej przyszłoœci? Gdyby się to udało, musiałyby się też zmienić relacje między rzšdzšcymi a œrodowiskiem prawniczym, pomijanym teraz przecież w procesach tworzenia prawa.

Podobnie jak obecny prezes Krajowej Rady Radców Prawnych jestem w tej sprawie ostrożnym optymistš i nie obawiam się zarzutu naiwnego myœlenia. Tak jak Tomasz Pietryga obawiam się natomiast postawienia kongresowi zarzutu rozprawiania głównie o „konstytucyjnych pryncypiach". Obawa ta nie ma nic wspólnego z sugerowaniem rezygnacji z obrony podstawowych wartoœci demokratycznego państwa prawnego. Przeciwnie, trzeba te wartoœci na nowo i w zrozumiały sposób społeczeństwu wytłumaczyć. Nawet gdyby wymagało to unowoczeœnienia instytucji państwa, które statuuje ustawa zasadnicza. To postulat odważny, ale być może konieczny.

Kasty sš z reguły zachowawcze. Nie zasługujš na miano elit myœlšcych o „dobru wspólnym". Niech więc dorobek Kongresu Prawników Polskich przyczyni się do tego, by œrodowiska prawnicze były postrzegane jako elita cieszšca się w społeczeństwie niewymuszonym i autentycznym szacunkiem, a nie jedynie konstytucyjnie zapisanym zaufaniem publicznym.

Autor jest byłym prezesem Krajowej Rady Radców Prawnych

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL