Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o prawie

Konsekwencje zamieszania wokół TK analizujš eksperci

ROL
Tak jak jest jeden Bóg prawodawca, tak w państwie musi być jedno prawo. Konsekwencje zamieszania wokół TK analizujš eksperci.

W artykule naszego autorstwa „Kto jest obrońcš konstytucji?" („Rz" z 12 grudnia 2015 r.) dotyczšcym sporu wokół obsady personalnej i pozycji ustrojowej Trybunału Konstytucyjnego, zadaliœmy pytanie: „Czy mamy dzisiaj do czynienia tylko z naruszeniem zasad starego porzšdku prawno-politycznego czy aż z narodzinami porzšdku, w którym prezydent będzie odgrywał nowš rolę?". Zamieszanie wokół TK dowodzi, że spory ustrojowe, o których pisaliœmy, nie tylko nie straciły na aktualnoœci, lecz coraz pilniej wymagajš rozstrzygnięcia.

Piszšc tamten artykuł, nie wiedzieliœmy, czy opisywany spór był jedynie zwykłym „kryzysem konstytucyjnym", jaki od czasu do czasu zdarza się w każdym państwie, czy też poczštkiem konstytuowania się nowego porzšdku prawnego. Dzisiaj jesteœmy nieco bliżsi odpowiedzi na to pytanie. Trybunał Konstytucyjny orzekł 9 marca 2015 r. (K 47/15) o niekonstytucyjnoœci ustawy o zmianie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym i wielu jej postanowień. Niezwłocznie po ogłoszeniu sentencji orzeczenia przedstawiciele Rady Ministrów zapowiedzieli, że nie zaistniały przesłanki jego publikacji, gdyż zostało wydane w trybie sprzecznym z obowišzujšcš ustawš, korzystajšcš z tzw. domniemania konstytucyjnoœci, a ogłoszenie wyroku (komunikatu?) zostało dokonane w ramach „spotkania sędziów" TK. Widać, że formalnie obowišzujšca ustawa zasadnicza („konstytucja pisana") nie przystaje do dynamiki życia zbiorowego, tj. do nowego faktycznego porzšdku politycznego („konstytucji rzeczywistej").

Między Schmittem a Kelsenem

Ujmujšc problem „wojny o Trybunał", w aspekcie socjologicznym, którego nie możemy nie dostrzec w analizie stosowania prawa, odwołujemy się ponownie do nauk Carla Schmitta, którego teorie sformułowane w czasie kryzysu tzw. republiki weimarskiej wydajš się prawidłowo tłumaczyć sytuację: zgodnie z koncepcjš Schmitta „polityczne" było to, co wywoływało podział na „my" i „oni", tworzšc przy tym dynamikę najwyższego napięcia i przeciwieństwa. „My" to walczšca i zorganizowana grupa ludzi, która stoi na drodze innej, podobnie zorganizowanej grupy („oni"). Grupy te konkurujš o zdobycie władzy nad państwem, tak by móc wykorzystać jego aparat do realizacji własnych celów, także marginalizacji przeciwnego stronnictwa. Czyż ten opis nie jest trafnš charakterystykš dzisiejszej radykalnej „polityzacji" społeczeństwa i genezy kryzysu konstytucyjnego Rzeczypospolitej Polskiej?

W wyniku ostatnich wyborów prezydenckich i parlamentarnych do władzy doszedł opozycyjny obóz polityczny, zapowiadajšcy gruntownš przebudowę państwa. Dysponuje on poparciem na tyle licznej częœci narodu, że przejšł całkowitš kontrolę nad aparatem państwa. Wyjštkiem jest TK, którego członkowie zostali desygnowani przez siły dotychczas rzšdzšce i który – nie ukrywajmy tego podtekstu – jest podejrzewany o chęć zahamowania zmian poprzez uznawanie kolejnych aktów prawnych za niekonstytucyjne.

W 2016 r. skonfrontowały się dwa obozy polityczne i dwie zasady konstytuujšce liberalnš demokrację. Z jednej strony dostrzegamy numerycznš większoœć suwerennego Narodu, która opowiedziała się za zaproponowanymi zmianami (zasada demokratyczna), z drugiej przeciwnš tym zmianom mniejszoœć, która chce je zablokować, odwołujšc się do czegoœ, co Jürgen Habermas okreœlił mianem „patriotyzmu konstytucyjnego", czyli do ponadczasowych zasad konstytuujšcych liberalne państwo prawa. Mniejszoœć ta postrzega TK jako gwaranta stłumienia spodziewanej rewolucji prawnej.

Analizujšc problem na płaszczyŸnie prawnej, mamy do czynienia z fundamentalnym sporem dogmatyki prawnej i prawniczego pozytywizmu ze zwolennikami przekonania o wyższoœci decyzji politycznych nad normami prawnymi w sytuacjach dla państwa szczególnych. Z jednej strony widzimy uczniów Hansa Kelsena, opowiadajšcych się za liberalnym państwem prawa, którego nominalnym gwarantem jest sšd konstytucyjny, z drugiej zaœ ze zwolennikami schmittiańskiego decyzjonizmu. Ci ostatni zapewne nie znajš pism Schmitta, ale takie rozumienie porzšdku prawnego nie jest całkowicie obce polskiej tradycji prawnej, m.in. podobne poglšdy głosili przedwojenni sanacyjni konstytucjonaliœci, a w okresie PRL zbliżone tezy ustrojowe przedstawiał Stanisław Ehrlich.

Jest kilka możliwoœci

Nie ulega wštpliwoœci, że wyrok (?) TK, o którym piszemy, dotyczył ustawy o zmianie ustawy o Trybunale, a więc Trybunał de facto orzekał we własnej sprawie, co musi się kłócić z treœciš paremii, którš zna każdy prawnik – nemo iudex in causa sua. Pozwala to negować jego prawowitoœć. Niestety, nie wydaje się możliwe znalezienie rozwišzania zadowalajšcego wszystkich, a strony sporu nie wykazujš zdolnoœci do kompromisu, wzajemnie nie uznajšc legalnoœci swoich poczynań. Doszło do poważnego kryzysu konstytucyjnego, w którego rozwišzanie na gruncie obowišzujšcej ustawy zasadniczej i przy obecnym układzie politycznym wierzš już nieliczni. Trybunał nie posiada mocy dla wykonywania swoich orzeczeń, które Rada Ministrów i jej zaplecze parlamentarne zdajš się traktować jako prywatny poglšd kilkunastu osób zebranych w gmachu Trybunału. W zwišzku z przejęciem przez ministra sprawiedliwoœci Zbigniewa Ziobrę kompetencji prokuratora generalnego nie należy się także spodziewać, aby któryœ z prokuratorów wszczšł i skutecznie prowadził postępowanie przygotowawcze w zwišzku z zaniechaniem publikacji wyroku TK w Dzienniku Ustaw.

W tej chwili w Polsce dyskutowane sš co do zasady dwie możliwoœci prawno-polityczne:

1. TK będzie funkcjonował, wydawał wyroki i uznawał wadliwoœć prawnš kolejnych ustaw przyjmowanych przez większoœć sejmowš na podstawie „starej" ustawy, jednak jego orzeczenia nie będš publikowane, a Sejm RP, Rada Ministrów i podległa jej administracja będš stały na stanowisku, że te wyroki sš ferowane wedle zasad niezgodnych z obowišzujšcš ustawš o TK, czyli sš niewišżšcymi prawnie prywatnymi opiniami prawnymi kilkunastu sędziów, którzy nie tworzš jednak organu konstytucyjnego. Oznaczałoby to całkowitš deprecjację TK i praktyczne wyeliminowanie go z wpływu na proces tworzenia prawa w Polsce.

2. Sejm RP i Rada Ministrów ulegnš presji międzynarodowej, w szczególnoœci ze strony Unii Europejskiej, w wyniku której wyrok TK zostanie uznany przez pozostałe oœrodki władzy za prawowity i zostanie opublikowany. Sejm znowelizuje ustawę o TK w myœl tego orzeczenia lub przywróci stan prawny sprzed nowelizacji. Byłoby to zwycięstwo kelsenowskiego pozytywistycznego normatywizmu, koniec rewolucji zapowiadanej przez polityków PiS i przeciwnicy tej partii mogliby rzec, że ponownie l'ordre regne a Varsovie.

Każda z tych możliwoœci jest obiektywnie szkodliwa. Pierwsza oznacza faktycznš likwidację TK, a druga poniżenie państwa polskiego na forum międzynarodowym. W naszym przekonaniu istniejš hipotetycznie dwie inne możliwoœci rozwišzania tego kryzysu, o których nie debatujš ani prawnicy, ani politycy:

3. Uznajšc niemożnoœć przezwyciężenia zaistniałego sporu, Sšd Najwyższy, œwiadom obowišzywania rzymskiej zasady nemo iudex in causa sua, stosujšc per analogiam wykładnię systemowš, a opierajšc się na art. 45 kodeksu postępowania cywilnego (zgodnie z art. 74 ustawy o TK w sprawach nieuregulowanych w ustawie do postępowania przed Trybunałem stosuje się odpowiednio przepisy ustawy z 17 listopada 1964 r. – Kodeks postępowania cywilnego, DzU 2014 r., poz. 101 z póŸn. zm.), wyznaczy sšd powszechny do rozstrzygnięcia zgodnoœci ustawy o TK z Konstytucjš RP. Rozwišzanie takie z trudem mieœciłoby się jednak w konstytucyjnej zasadzie legalizmu działania organów władzy publicznej (art. 7 Konstytucji RP), a badanie konstytucyjnoœci ustawy przez sšd powszechny w polskim porzšdku prawnym byłoby doprawdy nowoœciš, która w aspekcie socjologicznym wymagałaby konsensusu skonfrontowanych obozów politycznych.

4. Nie dojdzie do zakończenia gorszšcego sporu pomiędzy władzš ustawodawczš i Radš Ministrów a władzš sšdowniczš. Rozwišzanie przyjdzie z zewnštrz, od prezydenta RP, dysponujšcego mandatem zaufania społecznego, czyli wyłonionego aktem wyborczym suwerennego Narodu. Suwerenny Naród ma prawo oczekiwać od swojego egzystencjalnego reprezentanta, że wzniesie się ponad frakcyjny subiektywizm na poziom obiektywnego rozstrzygnięcia kryzysu konstytucyjnego na korzyœć jednej ze stron lub zaproponuje inne rozwišzanie. Juryœci obozu prezydenta RP mogliby w tym celu zaproponować rozszerzajšcš wykładnię Konstytucji RP, która okreœla, że prezydent RP jest „najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej i gwarantem cišgłoœci władzy państwowej" (art. 126 ust. 1 Konstytucji RP). Odwołujšc się do terminologii schmittiańskiej, prezydent RP stałby się strażnikiem konstytucji.

Musi dojœć do rozstrzygnięcia

Zasady demokratyzmu i liberalnego państwa prawa stojš ze sobš w pewnej sprzecznoœci, czego nauka prawa zdawała się nie dostrzegać przez wiele ostatnich dziesięcioleci. Prawnicy byli w tym czasie „teologami status quo" i na tę prymarnš sprzecznoœć nie zwracali uwagi, piszšc komentarze do obowišzujšcego prawa, niekiedy przy tym dowodzšc, że demokracja musi być „liberalna". Przez lata nie przewidywano sytuacji radykalnego rozejœcia się zasady demokratycznej i liberalnej oraz wykorzystania ich do walki przez dwa wrogie sobie obozy polityczne, dzielšce się wedle zasady „my" i „oni". W chwili obecnej w Polsce dostrzegamy refleks międzywojennego sporu pomiędzy zwolennikami pozytywizmu prawniczego i zasady decyzyjnej. Bez względu na wynik zaistniałego kryzysu konstytucyjnego nie mamy wštpliwoœci, że w najbliższym czasie musi dojœć do ostatecznego rozstrzygnięcia tej sprzecznoœci na korzyœć jednej z tych zasad. Tak jak jest jeden Bóg prawodawca, tak w państwie musi być jedno prawo.

Paweł Bała jest doktorem nauk prawnych, prowadzi kancelarię adwokackš w Rzeszowie. Adam Wielomski jest prof. dr. hab. z Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach; publicystš.

Paweł Bała jest adwokatem z Rzeszowa. Adam Wielomski jest dr. hab., profesorem Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL