Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o prawie

PiS, PO i kwestia sędziowska

123RF
Sędziowie powinni mieć własny samorzšd: Wielkš Radę Sędziów

Tytuł tego artykułu nawišzuje do dzieła Romana Dmowskiego ,,Niemcy, Rosja i kwestia polska", bo sytuacja trzeciej władzy w naszym kraju może budzić skojarzenia z losami ,,sprawy polskiej" pod zaborami. Tak jak wówczas polskoœć tkwiła w okowach organizacji politycznych potężnych sšsiadów, tak współczeœnie władza sšdownicza, zepchnięta przez niepodzielnie panujšcš dwuwładzę na pobocze dyskursu politycznego, daleka jest od zajmowania należnej jej pozycji w strukturze organów państwa.

Twarzš prawa jest sędzia

Pozycję tę okreœla konstytucja oparta na monteskiuszowskiej zasadzie trójpodziału władz. Zgodnie z niš sšdownictwo ma być równoważne pozostałym dwóm władzom po to, aby niwelować ich mankamenty. W jaki sposób? Otóż efektem pracy parlamentu jest ustawa, ale to tylko tekst, z reguły niedoskonały, jakiœ pomysł legislatywy na lepszš rzeczywistoœć. Obywatel odczuje dopiero to, co w jego sprawie zrobi sędzia mšdrze stosujšcy ustawę, bo ,twarzš prawa nie jest ustawa, ale sędzia. Dlatego warto mieć lepszych sędziów niż ustawy. Władza wykonawcza z kolei jest potężnš siłš zdolnš zmiażdżyć pojedynczego człowieka, gdy stanie na drodze jej celów. Sšd jest w takich sytuacjach miejscem, w którym odwołujšc się do prawa, a nie do siły, każdy, nawet najsłabszy z nas , powinien znaleŸć ochronę przed nadużyciami egzekutywy.

Konstytucyjna zasada niezależnoœci władzy sšdowniczej nie została ustanowiona dla sędziów jako ich przywilej. Ma ona gwarantować obywatelom sprawiedliwy osšd ich sprawy przez bezstronny organ, który nie będzie legitymizował decyzji zapadajšcych gdzie indziej. Do tego właœnie potrzebujemy w Polsce niezawisłych sędziów orzekajšcych w niezależnych sšdach. Daje nam to konstytucja... i właœciwie tylko ona, a to stanowczo zbyt mało.

Założenie twórców obecnego ładu konstytucyjnego o harmonijnym współdziałaniu szanujšcych się wzajemnie trzech władz okazało się mrzonkš. W polskich warunkach nie działa zasada check and balance, gdyż dotšd nie doszło do wyemancypowania się sšdownictwa w aspekcie strukturalnym jako samodzielnej władzy. Nie ma organu, który miałby prawo wypowiedzieć się w imieniu sędziów i reprezentować władzę sšdowniczš na zewnštrz. Struktura trzeciej władzy rozpoczyna się i kończy na pojedynczych sędziach, bo już sšdy, w ramach których działajš sędziowie, sš kierowane i zarzšdzane przez prezesów i dyrektorów podległych ministrowi sprawiedliwoœci. Dlatego w œwiadomoœci społecznej sšdownictwo funkcjonuje cišgle jako segment władzy wykonawczej. To przekonanie z upodobaniem pielęgnujš kolejne ekipy rzšdzšce Polskš, także po przełomie 1989 r. Potwierdzeniem tej tezy jest poglšd o przemożnym wpływie ministra sprawiedliwoœci na funkcjonowanie sšdownictwa.

Każdy zapytany przechodzień powie, że w sšdownictwie najważniejszy jest minister, bo takš wiedzš stale karmiš nas media. Co więcej, z kompleksu uzależnienia od ministra nie mogš wyzwolić się sami sędziowie. Myœlenie piastunów trzeciej władzy o własnej niezależnoœci sprowadza się do walki o większš lub mniejszš autonomię w obrębie wyznaczonym władzš ministra nad sšdami.

Długie tradycje nadzorcze

Jego supremację wprowadziła ustawa o ustroju sšdów z 1928 r., co okazało się pomysłem nad podziw trwałym, wręcz ponadustrojowym. Nadzór ministra nad sędziami w Polsce istniał w II Rzeczypospolitej, miał się dobrze w PRL i nie usunęły go zmiany ustrojowe po 1989 r. Za rzšdów poprzedniej ekipy Trybunał Konstytucyjny uznał wprawdzie zgodnoœć ministerialnego nadzoru z konstytucjš, zastrzegł jednak, że nie jest to jedyny możliwy sposób zarzšdu.

Taka warunkowa akceptacja ze strony TK, utrwalajšca status quo ante, w zupełnoœci wystarcza władzy wykonawczej. Były wiceminister sprawiedliwoœci z ramienia PO Jerzy Kozdroń, zwracajšc się do sędziów, stwierdził bez ogródek: ,,Musimy mieć nad wami kontrolę". Wypowiedzi prominentnych polityków PiS œciœle wpisujš się w tę narrację, co zwiastuje, że akurat w tej dziedzinie „dobrej zmiany" nie będzie. Ministerialny projekt reformy sšdownictwa, z niezrozumiałych powodów ukrywany przed opiniš publicznš, nie napawa optymizmem, jeœli spojrzeć na sposób, a zwłaszcza na efekty zreformowania TK.

Cesarstwo rzymskie – chociaż potężniejsze od formacji rzšdzšcej obecnie Polskš – zeszło z areny dziejów. Również bardziej współczesne, bo pochodzšce z XX w. przykłady potęg politycznych, które miały trwać wiecznie, a już ich nie ma, uprawniajš do wniosku, że jedynie pewne jest to, że kiedyœ nastšpi zmiana. Warto się zastanowić, co wtedy się stanie z polskim sšdownictwem. Czy podobieństwo do polskoœci pod zaborami pozostanie aktualne, czy jednak istnieje szansa wybicia się na rzeczywistš niezależnoœć, takš, jakš okreœla konstytucja.

Potrzeba i sens zmiany w realnym, a nie tylko teoretycznym usytuowaniu trzeciej władzy w systemie organów państwa jest kwestiš odpowiedzi na pytanie, kto ma wzišć odpowiedzialnoœć przed społeczeństwem za prawidłowe działanie sšdownictwa. Dla powyższej sprawy istotne jest odróżnienie roli sędziów od roli sšdów. O ile zadaniem sędziego jest wymierzanie sprawiedliwoœci będšc niezawisłym, o co on sam przede wszystkim ma dbać, o tyle sšd jest jednostkš organizacyjnš, którš stworzono po to, aby sędzia miał warunki do wypełnienia swojej misji. Przypadki sprzeniewierzenia się zasadzie niezawisłoœci przez sędziów można rozpatrywać wyłšcznie jako jednostkowe. Wadliwoœć działania sšdów skutkujšca przewlekłoœciš postępowań, gdyż sędzia musi prowadzić kilkaset spraw równoczeœnie, to już problem społeczny, o którym się mówi od lat.

Fakt, że nie tyle sędziowie, ile sšdy działajš wadliwie, obnaża zasadniczš przyczynę problemu. Jest niš anachroniczna kultura zarzšdzania sšdami. Ministerstwo Sprawiedliwoœci tkwi w roli zarzšdcy sšdów, której nie potrafi sprostać. Stale ponawiane próby reform nic nie dajš, gdyż cišgle powielajš centralistyczny schemat organizacyjny z 1928 r. Dla ukrycia swej nieudolnoœci ministerstwo wmawia społeczeństwu, że przyczynš problemów jest lenistwo sędziów. Kto w takim razie i jakim kosztem rozstrzyga 12 mln spraw rocznie?

Jeœli więc nie MS, to któż miałby skutecznej zarzšdzać sšdownictwem? Najbardziej zainteresowani skutecznš zmianš sš sami sędziowie, bo przecież każdy chciałby pracować w dobrze zorganizowanej firmie. Jako alternatywa dajšca rękojmię powodzenia jawi się więc samorzšdnoœć sędziowska.

Wielka Rada Sędziów

Zasadniczym zadaniem samorzšdnoœci sędziowskiej powinno być przejęcie od ministra sprawiedliwoœci jako dotychczasowego zwierzchnika istniejšcej struktury organizacyjno-decyzyjnej odpowiedzialnoœci za sprawne i efektywne funkcjonowanie sšdownictwa. Warunkiem przejęcia tej odpowiedzialnoœci jest stworzenie odpowiedniej struktury samorzšdowej i wyposażenie jej w wyodrębnione œrodki finansowe zapewniajšce sprawne funkcjonowanie w aparacie państwowym, stworzenie wewnętrznego systemu kontroli, stworzenie prawnej możliwoœci ochrony uprawnień samorzšdowych, stworzenie skutecznej możliwoœci sygnalizowania pozostałym władzom i społeczeństwu swych uwag lub zastrzeżeń i wzajemne ich przyjmowanie od podmiotów zewnętrznych.

Wystarczajšce do osišgnięcia założonych celów będzie zorganizowanie samorzšdnoœci tylko na dwóch poziomach: samorzšdnoœć lokalna – w każdym sšdzie, oraz ogólnokrajowy organ samorzšdnoœci – może on nosić nazwę Wielka Rada Sędziów.

Samorzšdnoœć lokalna ma służyć identyfikowaniu, analizowaniu i rozwišzywaniu problemów, przełamywaniu barier i pokonywaniu ograniczeń o charakterze lokalnym w działaniu poszczególnych sšdów, czyli jak najbliżej miejsca, w którym powstajš. W tym celu powinna mieć jak najszersze uprawnienia służšce wykonywaniu tego zadania. Takš samorzšdnoœć stworzš zebrania sędziów danego sšdu. Organ ten już istnieje, lecz by działał skuteczniej, jego kompetencje należy poszerzyć. W sšdach większych oprócz zebrań plenarnych działałoby prezydium wykonujšce zadania pomiędzy zebraniami.

Potrzeba wprowadzenia Wielkiej Rady Sędziów jako organu centralnego wynika z tego, że w funkcjonowaniu sšdownictwa pojawiać się mogš problemy o charakterze globalnym, których na szczeblu lokalnym rozwišzać się nie da. Ponadto istnieje koniecznoœć stworzenia organu władnego wypowiadać się w imieniu sšdownictwa jako całoœci oraz podejmujšcego nie tylko działania prawne w obronie naruszanych uprawnień samorzšdnoœci, ale też działania naprawcze wobec nieskutecznie funkcjonujšcej samorzšdnoœci lokalnej. Istotne będzie zwłaszcza przedstawianie w mediach, także społecznoœciowych, prawdziwego obrazu funkcjonowania sšdownictwa, prowadzenie biura prasowego sšdów powszechnych z ogólnopolskim rzecznikiem prasowym na czele i rzecznikami terenowymi.

Sposób wyboru i skład WRS powinien spełniać wymóg reprezentatywnoœci całego œrodowiska sędziowskiego, ale też sprawnoœci organizacyjnej i minimalizowania kosztów swego działania.

Powyższa koncepcja jest tylko szkicem wymagajšcym szczegółowego rozwinięcia. Sukces powołanego w 1990 r. samorzšdu terytorialnego jako sposobu na sprawniejsze rzšdzenie Polskš pozwala z nadziejš przenosić doœwiadczenia samorzšdowe na grunt sšdownictwa.

Autor jest sędziš Sšdu Rejonowego w Wysokiem Mazowieckiem, przewodniczšcym Zespołu do spraw Organizacji Sšdownictwa Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL