Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Rzecz o prawie

Sędziowie - przed nimi tylko krok do boskości

Fotorzepa/Piotr Wittman
Stan sądownictwa uzasadnia opcję zerową, jaką zastosował kiedyś De Gaulle.

Mitem jest twierdzenie, że z wyrokami sądów się nie dyskutuje. Ten mit buduje wiara w nieomylność i omnipotencję sądów i sędziów, a zatem przypisuje się im boskie przymioty i niektórzy sędziowie też w to wierzą.

Niestety każda władza jest omylna, a krytyka ma zbawienne znaczenie, gdyż pozwala na unikanie błędów i naprawianie niewłaściwej praktyki. Stąd znaczenie opozycji, która wbrew pozorom umacnia władzę i pozwala jej na prawidłową służbę społeczeństwu. Systemy, które zwalczają opozycję i krytykę władzy, same sobie szkodzą.

Stanowisko sędziego to nie synekura, tylko powołanie podobnie jak zawód lekarza, nauczyciela czy księdza. Kto nie ma powołania do tego stanowiska nie powinien jego piastować, ponieważ mogą z tego wynikać wyłącznie szkody niezależnie od nieuzasadnionej wysokości płacy. Jakieś wielokrotne średniej krajowej to nieporozumienie, podobnie jak zapis konstytucyjny o wynagrodzeniu odpowiadającym godności zawodu. Czy na tej samej zasadzie nie powinni żądać zapisu konstytucyjnego np. profesorowie, nauczyciele czy lekarze? Do wykonywania stanowiska sędziego nie wystarczy wiedza prawnicza - jurysprudencja – niezbędne są cechy charakteru - niezależność myślenia i osobowość. Sędziowie powinni mieć też określony wiek zapewniający doświadczenie życiowe.

Obecny stan sądownictwa uzasadnia opcję zerową, taką jaką zastosował De Gaulle w V Republice - wszyscy sędziowie powinni być zwolnieni i ponownie powołani częściowo z kadry dotychczasowej, a częściowo z innych zawodów prawniczych. Można założyć, że większość dotychczasowych sędziów nadaje się do ponownego powołania, ale nie wszyscy. Skandaliczne orzeczenia wydawane w ostatnich latach powinny stanowić koniec kariery w tym zawodzie. Prowadzący postępowania przygotowawcze powinni być również niezależni od innych władz, powinni być powołani sędziowie śledczy, a prokuratorzy wyłącznie do występowania w sądach.

Zasada wyboru władzy sądowniczej przez siebie samą to kolejny nonsens, gdyż w państwie demokratycznym żadna władza nie powinna sama siebie wybierać. To właśnie rodzi największe niebezpieczeństwo demoralizacji. Nieprawdą jest głoszony w sądach pogląd, że nie ma chętnych na stanowiska sędziowskie. W przeszłości był przypadek, że o stanowisko sędziego w Warszawie starał się adwokat mający wieloletnie doświadczenie i doskonałą opinię - jego wniosek poparł Minister Sprawiedliwości - otrzymał informację, że jeśli Minister go popiera - niech da dodatkowy etat. Był też przypadek, że podano informację, że są wolne stanowiska sędziowskie w Sądzie Apelacyjnym i że mogą starać się też adwokaci. Zgłosiło się 3 kandydatów z wieloletnim stażem prawniczym, uprzednio dostarczyli swoje CV i zostali wezwani na termin wyborów. Czekali 3 godziny pod drzwiami, nikt ich nie zaprosił i nie zadał żadnych pytań, po 3 godzinach dowiedzieli się, że wybory już się odbyły i żaden z nich nie został wybrany. Wybrano kandydatów z sądu niższego w ramach towarzystwa wzajemnej adoracji.

Ostatnie doniesienia prasowe o deliktach sędziów /np.”Fakt” z dnia 28.2/ muszą budzić poważne zaniepokojenie. Jeśli pijany sędzia zostaje odwieziony do Izby Wytrzeźwień po awanturze z policją-wymierzona w postępowaniu dyscyplinarnym kara nagany nie wystarczy. Taka kara mogłaby dotyczyć np. nie sporządzania w terminie uzasadnień-stąd słuszna kasacja Ministra Sprawiedliwości.

 

Podjęto wprawdzie jakąś próbę szkolenia kandydatów na sędziów, ale rezultaty są takie jak widzimy.

Niektóre decyzje sędziów zawarte w orzeczeniach budzą co najmniej zdumienie i nie mogą być kwitowane stwierdzeniem: ”szanujemy każdy wyrok ”. Nie można np. zrozumieć czym się kierowały sądy wypuszczając na wolność oszusta poszukiwanego międzynarodowym listem gończym za oszustwa starych ludzi metodą „na wnuczka ”, albo wielokrotnego gwałciciela uchylającego się od odbycia kary, albo dlaczego sąd zabiera ojcu kochające go dzieci na podstawie plotek sąsiadów.

Był też oczywiście niesprawiedliwy wyrok zatwierdzony przez obie instancje, gdy poszkodowany, starszy człowiek chciał kupić karmę dla kota. Karma była ułożona w tak bezmyślny sposób, że aby sięgnąć do palety - trzeba było stanąć na palcach. W supermarkecie, ze względów oszczędnościowych nie było personelu tylko samoobsługa. Nabywca usiłował znaleźć kogoś do pomocy, ale nie było, były tylko kasjerki przy kasach. Zdecydował sam zdjąć paletę, wówczas spadła mu na twarz powodując poważne obrażenia. Gdy sprawa została skierowana do sądu-pani sędzia dała całkowicie wiarę świadkom pracownikom supermarketu, którzy kłamliwie w obawie przed pracodawcą zapewniali, że na sali był personel. Sędzia bez żadnej refleksji nie dała wiary poszkodowanemu nie podając przyczyny, zaniechała wizji lokalnej i oddaliła powództwo. Sąd Apelacyjny bez głębszej analizy utrzymał niesprawiedliwy wyrok, a owa pożal się Boże sędzia nawet awansowała.

W tym samym sądzie prowadzona była sprawa lustracyjna zasłużonego działacza opozycji, którego dopiero po dwóch kasacjach uwolnił od podejrzenia współpracy z b. SB Sąd Najwyższy. Gdy wniesiono powództwo o odszkodowanie – ten sam sąd apelacyjny nie chciał się wyłączyć i oddalił powództwo, a kasację oddalono w myśl zasady, że sądy orzekały w granicach swojej niezawisłości. Zapomniano o podstawowej zasadzie, że nie może być mowy o niezawisłości,  jeśli sąd rażąco narusza prawo, a tylko w takich przypadkach kasacja może być skuteczna. Takie przykłady niestety można by mnożyć, a do opinii publicznej dostają się tylko niektóre i tak dostatecznie liczne /niemal co tydzień/.

Prawo powinno być tak zmienione, aby żadna sprawa skierowana do ponownego rozpoznania lub uchylona w drodze kasacji nie była rozpatrywana przez ten sam sąd, sprawy takie powinny rozpatrywać inne sądy, a sprawy osób na kierowniczych stanowiskach w państwie powinny być rozpoznawane przez inny sąd w ramach Unii Europejskiej - tak aby uniknąć uwikłań politycznych. Reforma powinna mieć charakter całościowy i do tego niezbędna jest zmiana Konstytucji. Należy odpowiedzieć sobie na pytanie czy stać nas nie tylko na wysokie koszty Wymiaru Sprawiedliwości, ale przede wszystkim na szkody moralne w postaci niesprawiedliwych orzeczeń i uzasadnionego poczucia krzywdy   wielu obywateli mających kontakt z sądami.

Aby być dobrym sędzią nie wystarczy być dobrym prawnikiem, trzeba mieć odwagę cywilną, niezależność myślenia i znajomość zasad logiki, której nauka nadal jest traktowana po macoszemu. Jeśli ktoś obecnie obawia się ręcznego sterowania przez władzę wykonawczą nie nadaje się do zawodu sędziego, podobnie jak alpinista nie może mieć lęku wysokości. Sam byłem sędzią w PRL - dużo trudniejszym okresie i wiem, że próby sterowania sędziami były sporadyczne, a gdy nasiliły się w 1976r. - podałem się po 15 latach do dymisji. Sędzia nie jest narażony na uszkodzenie ciała - ochrona sądów jest obecnie wystarczająca, a nawet przesadna co szkodzi jawności rozpraw. Sędziowie obecnie korzystają z i sekretarzy, asystentów i Internetu. Jedyna dolegliwość fizyczna to hemoroidy ale obecnie nawet to nie grozi sędziom, bowiem zdarzają się przypadki, że sędzia odracza rozprawę ok. godz. 14-tej z powodu… spóźnionej pory. W obecnym ustroju społeczeństwo nie wymaga od sędziów bohaterstwa, tylko uczciwej pracy i sprawiedliwych orzeczeń i z tym są większe trudności niż w PRL, mimo, że wówczas płaca sędziego była na poziomie średniej krajowej a nie żadną krotną tej średniej. Tak więc nie twórzmy mitów o jakichś szczególnych zagrożeniach dla sędziów, chyba, że chodzi o ich nie zasłużone immunitety i przywileje. Jeśli np. sędzia czy prokurator prowadzi samochód po pijanemu nie powinien mieć żadnego immunitetu, a dotychczas takie przypadki były zamiatane pod dywan w postaci kończących się umorzeniami postępowań dyscyplinarnych /przedawnienia/. Postępowania dyscyplinarne sędziów i prokuratorów powinny być też prowadzone przez niezależny od nich organ.

Miejmy nadzieję, że środowisko sędziowskie znajdzie czas na refleksje, gdyż krytyka zmierza jedynie do naprawy sądownictwa a nie jego osłabienia, a prawdziwa cnota krytyk się nie boi.

Adw. Andrzej Litwak Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL