Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o prawie

Władza kochana dla samej władzy

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Jakimi motywami kierujš się dzisiejsi rzšdzšcy.

Nadszedł dzień, w którym trzeba było wymienić komputer na nowy. Przeniesienie programów z jednego PC do drugiego jest dla niefachowca ogromnym wyzwaniem. Przy okazji ręcznego przenoszenia plików zauważyłem, że minęły prawie dwa lata, odkšd moje felietony ukazujš się w „Rzeczpospolitej". Proponowałem w nich œrodowisku prawniczemu w Polsce rozwišzania, które znam z praktyki adwokackiej w Kanadzie, a według mnie nadajš się do zastosowania w Polsce.

Idea poniekšd słuszna, ale wštpię, by moje felietony przyczyniły się do istotnych zmian. Polacy wiedzš lepiej i „żaden obcy nie będzie nas uczył, jak dzieci robić!". Zresztš wystarczy poczytać komentarze do większoœci felietonów. Polak, a szczególnie wyższy urzędnik, nie lubi być krytykowany i chociaż daleki byłem od działania „sztuka dla sztuki", politycznych wystšpień czy złoœliwoœci, to niestety wiele osób tak mojš krytykę odebrało.

Doceniłem po latach

W cišgu dwóch lat zahaczyłem o dwie różne ekipy rzšdzšce. Raz przyklejano mi etykietkę anty-PO-PSL, a następnie, anty-PiS. Nie mieszkam w Polsce i teoretycznie, jest mi obojętne, kto tu rzšdzi. Jako prawnik jednak wiem, że nie ma systemu prawnego, którego nie można by ulepszyć lub zmienić. Jednym z docenionych przeze mnie dopiero po latach zagadnień, które wyjaœniali nam profesorowie na Uniwersytecie Warszawskim, jest trójpodział władzy i podstawy systemu prawa.

Prawo szariatu ma oczywiœcie niewiele wspólnego z prawem cywilnym, a common law inaczej reguluje sprawy, w których „wyznawcy kodeksu" nie mogš się doszukać podstawy do wydania jedynie słusznego wyroku. Ale wbrew pozorom sš prawdy ogólne, które muszš istnieć w każdym systemie, żeby dobrze funkcjonował.

Najważniejsze z nich to zaufanie do ustawodawcy, od którego zależy litera prawa, do sędziów wydajšcych wyroki i do zarzšdzajšcych systemem wymiaru sprawiedliwoœci. Zaufanie do ustawodawcy jest pełne, gdy prawo pochodzi od Boga (patrz szariat), choć inaczej go interpretujš zwykli wyznawcy islamu, a inaczej fanatycy. Jeœli natomiast jest to prawo stanowione przez ludzi, to brak zaufania do ustawodawcy, sędziów lub zarzšdzajšcych wymiarem sprawiedliwoœci wczeœniej czy póŸniej naruszy autorytet i funkcjonowanie państwa. Pisałem o trójpodziale władzy i jeœli rzšdzšcy w Polsce nie rozumiejš, lub nie chcš zrozumieć, że stanowi on filar demokracji – systemu jak się mówi nie najlepszego, ale lepszego jeszcze nikt nie wymyœlił – to wczeœniej czy póŸniej musi nastšpić katastrofa.

Z konsekwencjš godnš lepszej sprawy

W felietonach temat, który dršżyłem w ubiegłym roku: pogarszanie się pozycji sędziów, zszedł na drugi plan. Tymczasem rzšdzšcy z żelaznš konsekwencjš pracujš nad osłabieniem ich autorytetu. I proszę mnie nie pytać, ile sędziowie płacš mi za felietony (a jakże, miałem takie zapytanie). Nie zgadzam się też z zarzutami, że nie wiem, o czym piszę (bo nie występowałem w charakterze strony przed sędziami w Polsce). Po pierwsze, występowałem, a po drugie, nie mam absolutnie żadnego interesu w pisaniu czegoœ, o czym nie jestem do końca przekonany. A w moim przekonaniu wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazujš, iż obecnie rzšdzšcy dšżš do zbudowania Polski autokratycznej, kierowanej przez „naszych ludzi". Pierwszš „wygranš", choć okaże się ona (i nie mam tu żadnych wštpliwoœci) pyrrusowym zwycięstwem, było podporzšdkowanie obecnej ekipie Trybunału Konstytucyjnego. Według mojej oceny autorytet TK, którego wyroki z wiosny 2015 r. – czyli za rzšdów PO-PSL, krytykowałem, został zniszczony na lata. Ale ja nie kwestionowałem kompetencji TK, tylko jego poszczególne wyroki. Dzisiaj TK nie ma żadnego autorytetu i nawet gdyby wszyscy sędziowie Trybunału, powołani przez PiS zmienili swoje opcje polityczne, nikt przez długie lata nie będzie wierzył, że jest on niezależny i obiektywny. Stało się i stało się Ÿle.

Rzšdzšcy wzięli się za reformę sšdownictwa, czyli z jednej strony podważanie autorytetu samych sędziów, z drugiej osłabianie roli sšdów, z docelowš wymianš sędziów na „naszych ludzi". Gdyby nie wykłady z prawa rzymskiego, trudno byłoby mi zrozumieć ich motywy. Otóż, już od czasów rzymskich kochali władzę dla samej władzy. Nie bez kozery cesarze rzymscy kazali się ustanawiać bogami. Jeœli więc ktoœ uważa, że w XXI w. jest inaczej, to niech się cofnie te dwa tysišce lat i zobaczy, jak było. Nihil novi sub sole!

I tak dzień po dniu

Właœnie do tego konieczne jest podporzšdkowanie sšdownictwa miłoœciwie nam panujšcym. Więc zaczęto systematycznš nagonkę na sędziów, oskarżajšc wszystkich o sędziokrację i tworzenie nieprzeniknionej kasty – czytaj: sędziowskiej mafii. Wszystkie te ataki uzasadniane sš czyjšœ obsesyjnš wolš zdemokratyzowania sšdów i/lub podporzšdkowania sobie tej mafii – proszę sobie wybrać, co kto woli. Ja nie rozumiem tego, bo sšdy z samej natury nie mogš być demokratyczne ani być nie powinny. Powinny wyrokować według najlepszej swojej wiedzy i jednakowo dla wszystkich. Czy każdy wyrok będzie dobry? Tylko Pan Bóg się nie myli. Cóż, kiedy nasi rzšdzšcy, wykorzystujšc posłuszne im media skutecznie dezawuujš rolę i obiektywnoœć dzisiejszych (nie ich!) sšdów. I tak się dzieje, dzień po dniu. Cdn.

Aleksander Tobolewski jest adwokatem, od 37 lat prowadzi kancelarię adwokackš w Montrealu at@gagnetob.com

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL