Procedura czytana na nowo – czyli jeszcze o zastrzeżeniach do protokołu

aktualizacja: 28.02.2016, 14:52
Foto: Fotorzepa, Marian Zubrzycki

Bartosz Łopalewski polemizuje z Andrzejem Nogalem ws. likwidacji lub zmiany obowiązującego przepisu art. 162 kodeksu postępowania cywilnego.

REDAKCJA POLECA

Na łamach „Rz" („Zastrzeżenia do protokołu – przepis, który konserwuje sędziowskie błędy", „Rz" 6 lutego) mec. Andrzej Nogal postuluje likwidację lub zmianę obowiązującego przepisu art. 162 kodeksu postępowania cywilnego. Wypowiedź ta godna jest polecenia każdemu czytelnikowi. Autor przedstawił bowiem krytykowaną regulację w ujęciu historycznym, ukazując, jak zmieniało się jej rozumienie w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat.

Tego rodzaju teksty są niezmiernie cenne. Dostrzeganie roli, jaką określone przepisy mogą pełnić w zmieniającej się rzeczywistości, pozwala uniknąć zbytecznych, a niekiedy szkodliwych zmian legislacyjnych. Wychodząc z takich założeń, pozwalam sobie wyrazić kilka uwag, które skłaniają mnie do konkluzji, iż analizowany przepis nie wymaga pilnej zmiany.

Przepis art. 162 k.p.c. w interpretacji krytykowanej przez mecenasa Nogala, a więc zobowiązującej do niezwłocznego zwrócenia uwagi sądu na uchybienia proceduralne (nie tylko te, które nie zostały ujawnione w protokole), może być trudny do zaakceptowania dla tych prawników, którzy zawodowe szlify zdobywali w ubiegłym wieku. Dominowało wówczas inne rozumienie analizowanego przepisu. Odmienny był także jego kontekst normatywny (w postaci choćby zasady prawdy obiektywnej, określonego modelu rewizji). Od czasu kiedy w orzecznictwie Sądu Najwyższego przyjęto aktualnie dominującą interpretację, wykształcone zostały rzesze prawników, dla których to właśnie rozumienie art. 162 k.p.c. jest elementem systemu prawnego. Nie mają oni problemu z jego akceptacją i praktycznym stosowaniem.

Oczekiwanie od stron (pełnomocników), że będą na bieżąco zgłaszać swoje zastrzeżenia, nie ma na celu „konserwowania" jakichkolwiek uchybień. Celem jest motywowanie do bieżącego korygowania błędów. Strona powinna niezwłocznie wyrazić swoje zastrzeżenia, by kwestia proceduralna, do której ma pretensje, stała się przedmiotem rozwagi sądu, niekiedy ponownej. W ten sposób korekta może nastąpić wcześniej niż dopiero w toku postępowania apelacyjnego czy kasacyjnego. Wymaganie nie tylko od sądu, ale także od stron (pełnomocników) działania fair ma skutkować wydaniem w rozsądnym terminie sprawiedliwego (przynajmniej w aspekcie proceduralnym) orzeczenia już w pierwszej instancji.

Omawiana regulacja niejako przy okazji dopinguje także strony do udziału w posiedzeniach sądowych. To dzięki obecności wszystkich stron na rozprawie możliwe jest szybkie i precyzyjne wyjaśnienie wszelkich wątpliwości co do stanowisk procesowych, choćby ustalenie faktów spornych i niespornych. Z takim zetknięciem „twarzą w twarz" nie sposób porównać sytuacji – niestety, częstej w praktyce sądowej – kiedy to sąd prowadzi rozprawę przy pustej sali, a kontakt ze stronami ograniczony jest do długotrwałej wymiany kolejnych pism. Nieobecność choćby jednej strony na rozprawie czyni także niemożliwymi starania sądu o ugodowe zakończenie sporu. Wbrew sygnalizowanym obawom przepis art. 162 k.p.c. nie faworyzuje osób nieobecnych, przyznając możliwość zgłoszenia zastrzeżenia „na najbliższym posiedzeniu". Nieobecny nie może bowiem mieć pewności, czy takie kolejne posiedzenie w ogóle zostanie wyznaczone.

Analizowana regulacja posiada historię dłuższą niźli pierwsze 40 lat obowiązywania kodyfikacji procesowej z 1964 roku. Miała swój odpowiednik już we wcześniejszych kodyfikacjach krajowych, a pierwowzór w prawodawstwach zagranicznych (szerzej: Sł. Marciniak, „Artykuł 162 kodeksu postępowania cywilnego – zastosowanie, funkcje i znaczenie w procesie cywilnym", Adam Mickiewicz University Law Review 2013/2/83-95). Nie może więc być rozstrzygającym argumentem na przyszłość to, jak stosowano przepis art. 162 k.p.c. w praktyce sądowej w drugiej połowie XX wieku.

To aktualna praktyka sądowa ma szansę wydobyć z analizowanego przepisu wszystkie jego zalety. Rozprawa ma szansę stać się żywym teatrem wymiaru sprawiedliwości. Żywym, gdyż polegającym na rzeczywistym komunikowaniu pomiędzy stronami i sądem, celem poszukiwania najwłaściwszej drogi do sprawiedliwego rozstrzygnięcia sprawy. W dobie obszernych pism procesowych rozprawa łatwo przeradza się w wypowiadanie formułek, niemających nic wspólnego z rzeczywistym argumentowaniem. Rozumiem obawy tych, którzy także w obowiązywaniu art. 162 k.p.c. upatrują zagrożenia formalizmem. Rzecz jednak w tym, iż stosowany prawidłowo, prowadzić powinien do skutków odmiennych. Nie chodzi bowiem o to, by strona (pełnomocnik) wygłaszała kolejną formułkę („iż zgłasza zastrzeżenie") lub też litanię rzeczywiście lub pozornie naruszonych przepisów. Chodzi o to, by podjęto próbę przedstawienia sądowi umotywowanego poglądu na określone zagadnienie, zamiast w milczeniu czekać na zakończenie sprawy w danej instancji. Taki sposób rozumienia art. 162 k.p.c. jest obecny w orzecznictwie sądów powszechnych. I tak np. Sąd Apelacyjny w Gdańsku w wyroku z 10 stycznia 2014 r. wskazał, iż „sformułowanie zastrzeżenia nie musi zawierać dokładanego i szczegółowego wskazania przepisów, ale powinno być dokonane przynajmniej w taki sposób, by z jego treści wynikało, na czym uchybienie miałoby polegać" (sygn. III AUa 687/13, LEX 1428019). Aktualny sposób protokołowania rozpraw (audio-wideo) przychodzi w sukurs takiemu modelowi procedowania. Nie jest bowiem konieczne żmudne odnotowywanie na piśmie całości wypowiedzi. Ta podlega automatycznemu utrwaleniu, a w protokole skróconym wystarczy krótka adnotacja.

Jeśli ktokolwiek żywi przekonanie, iż określone regulacje procesowe służą „wygodzie sądów", to przed sędziami stoi zadanie skuteczniejszego niż dotychczas komunikowania, jaki jest ich rzeczywisty cel. Jeżeli nie uda się przekonać, iż określone ciężary procesowe przekładają się na realizację oczekiwanych społecznie celów (tu: możliwości uzyskania prawomocnego rozstrzygnięcia sprawy cywilnej w rozsądnym terminie), to przyszłością będą jedynie ciągłe zmiany obowiązującej litery prawa.

Autor jest sędzią Sądu Rejonowego w Nowym Sączu

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE