Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o prawie

Sędziowie TK: co grozi przebierańcom w togach

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Kryzys konstytucyjny zmusza do odkurzenia rzadko stosowanych przepisów. Podajšcy się za sędziów TK powinni jednak być œwiadomi grożšcej im odpowiedzialnoœci karnej.

Osoba przedstawiajšca się jako sędzia Trybunału Konstytucyjnego i wykonujšca obowišzki zarezerwowane dla tej funkcji naraża się na odpowiedzialnoœć karnš za przestępstwo z art. 227 k.k. Stanowi on: „Kto, podajšc się za funkcjonariusza publicznego albo wyzyskujšc błędne przeœwiadczenie o tym innej osoby, wykonuje czynnoœć zwišzanš z jego funkcjš, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolnoœci albo pozbawienia wolnoœci do roku". Twórcy przepisu pewnie nie spodziewali się, że może on zostać zastosowany na najwyższych szczeblach konstytucyjnych organów władzy. Jednak zasada równoœci wobec prawa nakazuje nie wykluczać a priori osób publicznie podajšcych się za sędziów TK z grona możliwych sprawców omawianego przestępstwa.

Sejm „wybrał" H. Ciocha, L. Morawskiego i M. Muszyńskiego na sędziów TK 2.12.2015 r. Czasownik nieprzypadkowo wymaga tu cudzysłowu, bo ów wybór miał charakter pozorny. W istocie do niego nie doszło, skoro wówczas nikt nie mógł być na sędziego TK wybrany. Wszystkie urzędy sędziów TK były obsadzone. Sejm poprzedniej kadencji 8.10.2015 r. zgodnie z prawem wybrał R. Hausera, A. Jakubeckiego i K. Œlebzaka na trzy zwalniajšce się stanowiska, w odniesieniu do których okreœlony ustawš o TK z 2015 r. termin zgłaszania kandydatów nie budził zastrzeżeń. We wniosku do TK (wycofanym) posłowie PiS kwestionowali art. 137 tej ustawy tylko w zakresie, w jakim normował termin zgłaszania kandydatów na dalszych dwóch sędziów.

Wybór sędziów w paŸdzierniku 2015 r. bywa podważany z perspektywy zasad stosowania prawa. Zdaniem prof. Bogusława Banaszaka ustawa o TK z 2015 r. wymagała zgłoszenia kandydata wspólnie przez Prezydium Sejmu i grupę posłów, bo w art. 19 ust. 1 używała spójnika „oraz" (zob. opinię z 24.11.2015 r., sygn. BAS-69/15A, s. 2–3; dalej: opinia z 2015 r.). Warto zauważyć, że prof. Banaszak jeszcze w opinii z 4.11.2013 r. o prezydenckim projekcie ustawy o TK uznał, że przepis ten „powtarza dotychczasowš regulację art. 5 ust. 4 zd. 1 ustawy o TK" (gdzie użyto słowa „lub"). Z kolei ta ostatnia zawierała według niego okreœlenie „analogiczne do regulaminowego", w którym pojawia się „albo" (zob. opinię z 2015 r., s. 2). Nie wiadomo, dlaczego dwa lata póŸniej zmienił zdanie. „Oraz" nie oznacza wyłšcznie koniunkcji, może też wskazywać na wyliczenie, np. okreœlonych podmiotów. Gdyby przyznać rację prof. Banaszakowi, to należałoby uzależnić skutecznoœć inicjatywy ustawodawczej (art. 118 ust. 1 Konstytucji) od łšcznego wystšpienia z niš przez posłów, Senat, Prezydenta i Radę Ministrów, co byłoby wymogiem irracjonalnym.

Argument oparty na „oraz" szybko stał się passé. Po inny sięgnšł – m.in. w rozmowie z „Rzeczpospolitš" – prof. Andrzej Dziadzio, gdy zauważył, że Prezydium Sejmu, zgłaszajšc kandydatury sędziów, jako podstawę prawnš wskazało art. 30 ust. 1 regulaminu Sejmu w zw. z art. 137 ustawy o TK. W tym pierwszym zaœ mowa o zgłaszaniu kandydatów przez „Prezydium Sejmu albo co najmniej 50 posłów". Miałoby to oznaczać alternatywę wykluczajšcš, pozbawiajšcš posłów prawa zgłoszenia kandydatów w razie skorzystania z tego prawa przez Prezydium Sejmu. Trudno jednak uznać, że racjonalny prawodawca ustanowił przepis prowadzšcy do swoistego wyœcigu z czasem. Zresztš Prezydium Sejmu zgłosiło kandydatów w ostatnim dniu ustawowego terminu; posłowie PiS mogli je „ubiec". Kandydatów zgłoszono legalnie, a wskazanie jako podstawy prawnej przepisu regulaminu Sejmu, a nie ustawy, nie miało znaczenia, bo oba wyrażajš identyczne normy prawne.

Miałkoœć tezy o „braku mocy prawnej" wyboru trzech sędziów ujawniajš uzasadnienia projektów uchwał „stwierdzajšcych" ów brak, wskazujšce bliżej nieokreœlone nieprawidłowoœci. Pojawia się wzmianka dotyczšca art. 19 i art. 137 ustawy o TK z 2015 r., ale zauważono, że o zgodnoœci z Konstytucjš ustawy orzeka wyłšcznie TK.

Ponadto Sejm nie ma prawa stwierdzić „braku mocy prawnej" uchwał o wyborze sędziów TK. To właœnie uchwały z 25.11.2015 r. sš pozbawione mocy prawnej, tak jak i póŸniejszy wybór „antysędziów" (H. Ciocha, L. Morawskiego i M. Muszyńskiego). Sejm w państwie prawa nie może uzurpować sobie kompetencji do wyboru sędziów konstytucyjnych w dowolnym czasie. Złożone przez „antysędziów" œlubowanie nie mogło sanować nielegalnej procedury, zaœ przyodzianie togi nie czyni nikogo sędziš Trybunału.

Podawanie się za sędziego TK godzi w dobro instytucji państwowej, chronione w art. 227 k.k. Czy jednak trzech nadliczbowych „sędziów" kiedykolwiek podało się za prawdziwych sędziów? Podaje się za okreœlonš osobę ten, kto „przedstawia się jako ta osoba" (Inny słownik języka polskiego, red. M. Bańko, Warszawa 2000), „mówi, pisze, informuje, że jest tym kimœ" (Współczesny słownik języka polskiego, red. B. Dunaj, Warszawa 2007), „ogłasza się niš" (Uniwersalny słownik języka polskiego, red. S. Dubisz, Warszawa 2003), „oœwiadcza, że jest niš niezgodnie z prawdš albo w okolicznoœciach, które w słuchajšcym wywołujš nieufnoœć" (Słownik języka polskiego, red. W. Doroszewski, Warszawa 1964).

Stwierdzenie popełnienia przestępstwa wymaga ustalenia, że ktoœ fałszywie podał się za danego funkcjonariusza, faktycznie nim nie będšc. O tym, czy dana osoba bezprawnie podała się za funkcjonariusza publicznego, decyduje obiektywna analiza stanu faktycznego, uwzględniajšca zachowanie sprawcy i uwarunkowania prawne, w jakich dopuœcił się czynu, bez względu na jego subiektywne przekonanie, że jest on okreœlonym funkcjonariuszem publicznym. Nie musi on skutecznie wprowadzić innej osoby w błšd co do bycia owym funkcjonariuszem. Wystarczy zmierzanie do wywołania takiego wrażenia, przekonywanie, także per facta concludentia, że jest się danym funkcjonariuszem i stanowcze podejmowanie okreœlonych czynnoœci dla niego zarezerwowanych.

Komentatorzy sš przy tym zgodni, że omawiane przestępstwo może popełnić każdy: i osoba, która w ogóle nie jest funkcjonariuszem publicznym, i osoba, która nie jest tym funkcjonariuszem, za którego się podaje. Przykładami podawania się za sędziego TK i podejmowania czynnoœci odpowiadajšcych jego funkcji może być udział osoby w istocie niebędšcej sędziš TK w składzie orzekajšcym TK, rozpoznajšcym jakškolwiek sprawę, dokonywanie wstępnej kontroli skargi konstytucyjnej czy uczestnictwo w Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów TK.

Sprawca przestępstwa z art. 227 k.k. musi mieć zamiar podania się za funkcjonariusza publicznego i wykonania czynnoœci zwišzanych z jego funkcjš. Nie musi być pewien, że nie przysługuje mu status danego funkcjonariusza – odpowiada karnie także ten, kto przewiduje możliwoœć, że nie jest sędziš TK, i niepomny tych wštpliwoœci chce wykonywać jego funkcje, albo przynajmniej jest mu obojętne, czy przypuszczenie to okaże się zgodne z prawdš, czy nie (art. 9 § 1 k.k.). Art. 227 k.k. nie zawiera jakichkolwiek znamion wskazujšcych na złš intencję czy szczególnš wiedzę sprawcy, które występujš w innych przepisach kodeksu, np. w art. 161 § 1 k.k. wymagajšcym „wiedzy" o okreœlonym stanie rzeczy (sprawca, na podstawie obiektywnych danych, uznaje okreœlone informacje za prawdę i uwzględnia je w swoim postępowaniu).

W razie wštpliwoœci co do sytuacji prawnej kształtujšcej status danego funkcjonariusza należy powstrzymać się od wykonywania jakichkolwiek czynnoœci zwišzanych z jego funkcjš do czasu rozstrzygnięcia tych wštpliwoœci przez niezależny i obiektywny organ. W zaistniałym przypadku sytuacja powinna być jednak komfortowa. Sam TK w wyroku z 3.12.2015 r. (K 34/15) jasno stwierdził, że termin zgłaszania kandydatów na następców trzech sędziów okreœlono w art. 137 ustawy o TK z 2015 r. prawidłowo. Natomiast nie można było wybrać na już obsadzone miejsca kolejnych osób.

Art. 194 ust. 1 Konstytucji wymaga wyróżniania się przez sędziego wiedzš prawniczš, ta zaœ wskazuje na obiektywne wštpliwoœci co do statusu prawnego nadliczbowych sędziów TK. Od osób aspirujšcych do miana sędziego wolno oczekiwać więcej niż od przeciętnego obywatela, także w zakresie œwiadomoœci prawa. Uprawdopodobnienie okolicznoœci wskazujšcych na realizację znamion czynu zabronionego z art. 227 k.k. jest zadaniem organów œcigania. O odpowiedzialnoœci karnej ewentualnych sprawców rozstrzyga natomiast niezawisły sšd.

Dr Mikołaj Małecki jest adiunktem w Katedrze Prawa Karnego WPiA UJ i autorem bloga „Dogmaty karnisty".

Maciej Pach jest doktorantem w Katedrze Prawa Konstytucyjnego WPiA UJ.

Wyrażone w tekœcie opinie stanowiš wyłšcznie poglšdy autorów.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL