Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o prawie

Polskie sšdy znów szykujš się do reformy

123RF
Już w trakcie kampanii wyborczej Prawo i Sprawiedliwoœć zapowiadało gruntownš reformę wymiaru sprawiedliwoœci. – Sšdy pracujš Ÿle, procesy trwajš zbyt długo, przyszedł czas, by to zmienić – twierdzš zwolennicy reformowania. Proponujš więc zmiany zarówno ustrojowe, jak i organizacyjne, w sumie ma ich być kilkanaœcie. Autorzy reformy stawiajš na zmniejszenie stanowisk funkcyjnych albo ich ograniczenie w sšdach i więcej ršk do pracy orzeczniczej. Mówi się też o podwyższeniu minimalnego wieku dla kandydatów na sędziów, jasnych kryteriach ich awansów, jawnoœci oœwiadczeń majštkowych, zmianach w dyscyplinarkach i spłaszczeniu struktury sšdownictwa z dzisiejszych trzech do dwóch szczebli. O opinie na temat konkretnych propozycji zapytaliœmy głównie najbardziej zainteresowanych reformowaniem ich własnej profesji, a więc sędziów. Oto co powiedzieli:

Dariusz Wysocki, sędzia Sšdu Okręgowego w Płocku

Do pracy orzeczniczej majš się wzišć prezesi sšdów, którym ograniczona zostanie władza nad sędziami. Ustalono już nawet procent spraw, w jakich muszš orzekać

Powierzanie sędziemu w okresie sprawowania urzędu zadań o charakterze administracyjnym, czyli innych niż te, do wykonywania których jest powołany, może mieć charakter i wymiar jedynie wyjštkowy.

Rozwišzanie przeciwne kłóci się z porzšdkiem ustrojowym i pozostaje w sprzecznoœci z interesem wymiaru sprawiedliwoœci. W procesie karnym prezes sšdu jest organem postępowania wyposażonym w kompetencje decyzyjne, kontrolne, kierownicze i organizacyjne. Z tego właœnie tytułu pozostaje w korpusie sędziowskim primus inter pares.

Paradoksalnie swojej kodeksowej funkcji prezes sšdu (nie liczšc najmniejszych sšdów w Polsce) nie pełni już od lat. Zastšpił go w niej przewodniczšcy wydziału. Pełnić jej nie może, ponieważ prawo biurokratyczne zdominowało prawo kodeksowe.

Ustawodawcy przyœwiecała myœl zbiurokratyzowania struktur sšdownictwa powszechnego w celu pełnego podporzšdkowania go ministerialnym urzędnikom. W tym modelu prezes sšdu, sędziowie delegowani bezterminowo do różnych struktur pozasšdowych (między innymi do Ministerstwa Sprawiedliwoœci) czy wizytatorzy zwyczajnie zurzędniczeli.

Barbara Zawisza, sędzia Sšdu Rejonowego w Warszawie

Jawne oœwiadczenia majštkowe sędziów. Majš być publikowane w internecie, tak jak np. posłów

Skutkiem wprowadzenia obowišzku publikacji w internecie oœwiadczeń majštkowych, w co nikt nie wštpi, będzie obniżenie poziomu osobistego bezpieczeństwa sędziów. To, że na co dzień w naszej pracy stykamy się z mniej i bardziej groŸnymi przestępcami, wydaje się nikogo nie interesować.

Zmiany majš zostać wprowadzone pod hasłem walki z korupcjš. Ale to argument całkowicie chybiony. Takie antykorupcyjne procedury już istniejš. Wszyscy sędziowie składajš szczegółowe oœwiadczenia majštkowe, czyli nasze dochody sš pod kontrolš urzędów skarbowych. Należy wskazać w nich wszystkie dochody, posiadane nieruchomoœci z ich adresami, powierzchniš itp., zacišgnięte zobowišzania kredytowe, kwoty oszczędnoœci oraz każdy składnik majštku o wartoœci przekraczajšcej 10 tys. zł. Oœwiadczenia przekazywane sš kolegium sšdu apelacyjnego oraz właœciwemu urzędowi skarbowemu. One to (po analizie) oceniajš, czy majštek sędziego jest proporcjonalny do uzyskiwanych dochodów. I zapewniam, że nie jest to kontrola iluzoryczna.

Urzšd skarbowy, jeœli uzna, że oœwiadczenia zawierajš nieprawidłowoœci czy sš niekompletne, może także przekazać sprawę do prokuratury czy Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Krystian Markiewicz, sędzia Sšdu Okręgowego w Katowicach

Ma powstać Izba Ludowa w Sšdzie Najwyższym. Planowane sš też zmiany w postępowaniach dyscyplinarnych

Pomysł stworzenia „izby ludowej" w Sšdzie Najwyższym, w której orzekałyby osoby niebędšce zawodowymi sędziami, jest fatalny. Trudno znaleŸć jego racjonalne uzasadnienie. Przywodzi on na myœl idee socjalizmu, kiedy nie kwalifikacje zawodowe, lecz oddanie sprawie partii decydowało o obsadzaniu stanowisk. Niesie on ze sobš poważne ryzyko upolitycznienia sšdownictwa. Sprawy dyscyplinarne sędziów rozpatrywane sš również przez sędziów, gdyż zarzutem dyscyplinarnym najczęœciej jest rażšca i oczywista obraza prawa. Tylko doœwiadczeni sędziowie Sšdu Najwyższego majš kwalifikacje do dokonywania takiej oceny. Sšd Najwyższy często jest surowy wobec sędziów i nie waha się orzekać kary złożenia urzędu, jednak zawsze orzeka na podstawie prawa i przeprowadzonych dowodów. W żadnym cywilizowanym systemie prawnym nie ma w sšdach najwyższych niezawodowych sędziów, gdyż tu liczy się przede wszystkim profesjonalizm. Zamiast o „ludowoœci" w Sšdzie Najwyższym można dyskutować o zwiększeniu udziału społeczeństwa w działalnoœci sšdów powszechnych. To umożliwiłoby obywatelom zrozumienie, jak ciężkš pracę wykonujš każdego dnia sšdy, i zwiększyło zaufanie do sšdów. Właœnie tu, gdzie sšdy stykajš się ze zwykłym człowiekiem, może się przydać spojrzenie kogoœ, kto nie jest prawnikiem.

Mariusz Paplaczyk, adwokat

Podwyższenie minimalnego wieku dla sędziów do 35 lat (dziœ 29)

Taka zmiana ma sens. Podniesienie minimalnego wieku sędziów, moim zdaniem, pozytywnie wpłynie na jakoœć wydawanych przez nich orzeczeń. Należy pamiętać, że zadaniem sędziego jest nie tylko automatyczne stosowanie tzw. litery prawa. Powinien on oceniać zaistniały stan faktyczny, między innymi opierajšc się na doœwiadczeniu życiowym. Sędzia musi ocenić wszelkie okolicznoœci sprawy, wzišć pod uwagę panujšce w danym œrodowisku zwyczaje i reguły postępowania.

Zwyczaje te często majš duże znaczenie dla rozstrzygnięcia, na przykład przy okreœlaniu, co strony miały na myœli, składajšc oœwiadczenie okreœlonej treœci czy zachowujšc się w dany sposób. Oczywiœcie może się trafić 29-letni sędzia nie tylko doskonale merytorycznie przygotowany do zawodu, ale i o dużym doœwiadczeniu życiowym. Zazwyczaj jednak przychodzi ono z wiekiem.

Uważam przy tym, że należy nie tylko podnieœć wiek minimalny, w jakim można zostać sędziš, ale także postawić wymóg posiadania przez kandydatów na sędziów kilkuletniego doœwiadczenia w wykonywaniu innych zawodów prawniczych, jak to jest na przykład w Wielkiej Brytanii.

Często powtarzany argument, że zawód sędziego powinien stanowić ukoronowanie kariery prawnika, jest moim zdaniem słuszny. Rozumiem, że droga do niego może trochę potrwać, ale trzeba się na to zdecydować.

Maciej Stršczyński, sędzia Sšdu Okręgowego w Szczecinie

Ma się pojawić możliwoœć czasowego delegowania sędziów z jednostek mniejszych do tych najbardziej obcišżonych

Pomysł delegowania sędziów do pomocy w najbardziej obcišżonych jednostkach ma usuwać skutki wieloletniej bezczynnoœci ministrów, którzy nigdy nie zajmowali się problemem należytego rozlokowania kadr. Stšd też mamy zaistniałš sytuację przecišżenia niektórych, głównie największych sšdów.

Co roku odchodzi ze służby kilkuset sędziów i te zwolnione etaty można przenieœć do innych sšdów, by wyrównać obcišżenie i wzmocnić kadrowo jednostki potrzebujšce. Ministrów to nie obchodzi, bo przychodzš do resortu na krótko i myœlš głównie o swoim wizerunku, a nie o sšdach. Konstytucja natomiast zakazuje przenoszenia sędziów bez ich zgody do innej siedziby i jest to ważna gwarancja niezawisłoœci.

Gdyby nie to, minister lub prezes mógłby naciskać na sędziego, grożšc mu przymusowš delegacjš. Jarosław Gowin, kiedy był ministrem sprawiedliwoœci, próbował wymuszać na sędziach pracę w kilku miastach naraz, łšczšc – dla pozoru – sšdy. Ale to też naruszało konstytucyjny zakaz przenoszenia sędziów.

Sędziów można delegować do innego sšdu, ale tylko za ich zgodš. Takš zgodę można uzyskiwać, np. przyznajšc sędziemu dodatek delegacyjny za to, że zgodzi się jeŸdzić do innego miasta. Każde inne rozwišzanie naruszy konstytucję.

Andrzej Zoll, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego

Zamiast trzech szczebli sšdownictwa miałyby funkcjonować dwa.

To wszystko już przerabialiœmy. I moja opinia o takiej zmianie się nie zmieniła. Oceniam jš negatywnie. Powód? Zakładajšc, że doszłoby do likwidacji szczebla trzeciego, czyli sšdów apelacyjnych, trzeba brać pod uwagę, że w takiej sytuacji Sšd Najwyższy musiałby przejšć przynajmniej częœć zadań sšdów apelacyjnych. W ten sposób spełniałby podwójnš funkcję. I nie sšdzę, że taki zabieg w czymkolwiek poprawiłby sytuację wymiaru sprawiedliwoœci. Podobnie jak niczego poza pozornym działaniem nie zmieni likwidacja prokuratur apelacyjnych i powołanie w ich miejsce jednostek regionalnych. Rozbijanie dobrze działajšcej struktury to nie jest dobry kierunek. Może należałoby inaczej rozłożyć przydział spraw, jakie wpływajš do sšdów; spróbować rozwišzać sprawę obcišżenia, zamiast od razu likwidować. To czysto populistyczne działanie nastawione na przekaz medialny, a nie konstruktywne działanie. Rozumiem jednak, że chęć reformowania jest silniejsza niż mozolna naprawa wymiaru sprawiedliwoœci. Zachęcałbym jednak do poprzedzenia rewolucji rzetelnš analizš istniejšcego stanu rzeczy. Mamy Instytut Wymiaru Sprawiedliwoœci, który z powodzeniem takš solidnš analizę mógłby przygotować.

Marek Celej, sędzia Sšdu Okręgowego w Warszawie

Sprawy majš być Rozpatrywane według kolejnoœci wpływu, bez wyjštków

Wprowadzanie tak kategorycznych zasad może się Ÿle skończyć. Nie możemy zapominać, że sš sprawy, w których sędziowie podlegajš wyłšczeniu np. z powodu znajomoœci ze stronš czy kalibru spraw, jakie zostały im przydzielone. Od 1 wrzeœnia 1997 r., a więc wraz z wejœciem w życie nowych kodyfikacji karnych, w pocedurze obowišzywała zasada przydzielania spraw według listy sędziów i kolejnoœci wpływu spraw. Przewidziano od niej jednak pewne odstępstwa. Przykład? Długotrwala choroba sędziego. Powodem odstępstwa mogły być też tzw. inne ważne przyczyny. Fakt pominięcia kolejnoœci i przekazania sprawy do referatu kolejnego sędziego musiał być odnotowany w stosownym zarzšdzeniu wraz z jego powodem. Byłem przewodniczšcym wydziału przez wiele lat i nawet jeœli dochodziło do pominięcia sędziego w przydzielaniu spraw, nikt nie miał o to pretensji. Bo skoro sędzia dostał z przydziału kilka dużych gospodarczych spraw z rzędu, to jego referat był zagotowany. Nie było więc sensu przydzielać mu kolejnych, nawet mniejszych, spraw, bo one także wymagajš przygotowania. Rozumiem intencję reformatorów. Dużo lepszym pomysłem byłoby np. wzmocnienie nadzoru nad pomijaniem kolejnoœci. Mogłoby się temu przyglšdać np. kolegium sšdu albo prezes. Choć to pierwsze rozwišzanie byłoby bardziej transparentne.

Waldemar Żurek, sędzia Sšdu Okręgowego w Krakowie

Likwidacja funkcji przewodniczšcych wydziałów w sšdach

Projekt likwidacji przewodniczšcych wydziałów w sšdach to projekt likwidacji bardzo wrażliwego systemu pracy, wręcz krwiobiegu sšdów.

Byłem przewodniczšcym jednego z wydziałów w sšdzie i wiem, na czym polega ta praca. Przewodniczšcy wydziałów skupiajš się nie tylko na załatwianiu postępowań międzyinstancyjnych czy przydziale spraw, ale także rozstrzygajš sprawy – sšdzš. Sędziowie, których znam, a którzy sš przewodniczšcymi wydziałów, pierwsi przychodzš do pracy i wychodzš ostatni. Sš ludŸmi naprawdę bardzo zapracowanymi. Koordynacja i dobre zorganizowanie pracy sędziów wymaga dużego zaangażowania i umiejętnoœci. Automatyczny system przydzielania spraw tego nie zmieni. Dobrzy sędziowie to na ogół także silne osobowoœci, a wœród dużej liczby sędziowskich indywidualnoœci potrzebna jest osoba, która prace koordynuje, nadzoruje i robi to mšdrze. Brak przewodniczšcego wydziału może spowodować chaos czy rozluŸnienie dyscypliny pracy i opóŸnienia w rozstrzyganiu spraw. Gdybyœmy tworzyli system podobny do anglosaskiego, w którym sędzia ma swoje biuro i odpowiada za całoœć jego pracy łšcznie z doborem zatrudnionych pracowników, to takie rozwišzanie miałoby sens i mogłoby się sprawdzić także w naszym kraju. W innym wypadku likwidacja przewodniczšcych wydziałów grozi zapaœciš i chaosem w pracy sšdów i liczbie załatwianych spraw. Czemu to ma służyć? Może przygotowaniu kolejnej reformy sšdownictwa i większemu podporzšdkowaniu sšdów ministrowi sprawiedliwoœci?

opracowała Agata Lukaszewicz

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL