Rzecz o prawie

Dłużnik też człowiek - Marek Domagalski o poszerzaniu wolności obywateli

123RF
Dłużnik też człowiek, obywatel tym bardziej. Dlatego za zapowiedzią szybszego przedawniania długów powinny pójść kolejne poszerzenia wolności.

Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło plan głębokiego ograniczenia starych długów. W najgorszym razie mają się przedawniać po sześciu latach, a nie po dziesięciu jak teraz, egzekucja komornicza z kolei będzie możliwa tylko w ciągu trzech lat od wydania wyroku czy nakazu zapłaty, a nie przez dziesięć lat jak teraz.

Te długie terminy w praktyce były jeszcze dłuższe, gdyż prostym i tanim pismem do sądu wierzyciel, a często była to już firma windykacyjna, mogła termin przedawnienia przerwać i reaktywować, i to więcej niż raz. Przyjęło się wręcz w branży windykacyjnej, która na tych nieśmiertelnych długach wyrosła, powiedzenie, że w Polsce długi się nie przedawniają, tylko hodują odsetki, często wiele razy wyższe niż pierwotna należność.

To ma się skończyć. Owszem, długi będą ściągane, ale w krótszym i nierozciągliwym terminie. Potem przedawnienie, i to nie w teorii, jak bywało do tej pory, ale w praktyce.

I dobrze, że państwo, sądy i komornicy zajmą się bieżącymi problemami i obecnymi dłużnikami, naciągaczami, a nie zaległościami sprzed 15 czy 20 lat. Setki tysięcy osób odetchnie z ulgą, gdyż nie będą nękani latami, a każdy przecież, także dłużnik, ma prawo do przedawnienia, jakby drugiej szansy. To przecież nic innego jak element wolności.

Tym bardziej wolność należy się reszcie obywateli. Ta reforma, która oznacza wycofanie się państwa, w tym wypadku sądów i komorników, ze ścigania starych długów, powinna przypomnieć, że są inne ogromne pola życia społecznego, na których państwo i samorządy bez potrzeby ingerują w wolność obywateli, by nie powiedzieć: nękają ich poprzez biurokrację, w tym mundurową.

Niedawno rząd zwrócił obywatelom prawo decydowania o wycince drzew i krzewów na prywatnych działkach, ale takich paternalistycznych rygorów i polityk jest więcej, jak choćby poważne kary za niewielkie wykroczenia drogowe, kiedy jednocześnie prawdziwych piratów nie ma kto zatrzymać.

Miejmy nadzieję, że poszerzanie wolności obywateli wejdzie władzy w nawyk, zaoszczędzi na tym pieniędzy i będzie się mogła skupić na sprawach i wykroczeniach poważniejszych, których przecież nie brakuje.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL