Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o prawie

Adwokat Artur Nogal o ustawie o IPN: pułapki narodowościowej terminologii

Adobe Stock
Od odpowiedzialnoœci moralnej do odszkodowaczej jest tylko jeden krok.

W ostatnich dniach burzę wywołała nowelizacja ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, która m.in. zakłada penalizację przypisywania państwu lub narodowi polskiemu niemieckich zbrodni w czasie drugiej wojny œwiatowej. W tej sytuacji warto skupić się na pojęciu „narodu", które w rozmaitych wariantach było i jest używane w dyskusji. Zbyt bowiem lekko przenosi się dzisiejsze klisze narodowe na niezwykle skomplikowane realia II Rzeczpospolitej i zbyt lekko feruje wyroki, kierujšc się zasadš odpowiedzialnoœci zbiorowej.

...Wszyscy obywatele Rzeczypospolitej

Otóż nagminne jest wykorzystywanie we wszelkich dyskusjach prawnohistorycznych niejasnoœci słowa „naród" w języku potocznym i przenoszeniu ich na grunt prawny. W œwietle prawa sprawa jest jasna – w preambule obowišzujšcej Konstytucji czytamy: „My, naród polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej". Takie jest podstawowe znacznie słowa naród i jedyne obowišzujšce np. w œwiecie anglosaskim czy we Francji. Tamże pojęcia naród i wspólnota obywateli danego państwa sš pojęciami tożsamymi. Oprócz tego znaczenia słowa naród, mamy jeszcze znaczenie potoczne, daleko bardziej płynne i oparte na poczuciu wspólnoty kulturowej: elementach obiektywnych tj. tradycji, religii języku, oraz subiektywnych, poczuciu łšcznoœci z danš grupš etnicznš, albo też odgórnego zaszufladkowania w niej przez jakieœ czynniki zewnętrzne. Współczeœnie w Polsce pojęcia polityczne i kulturowe polskoœci bliskie sš zlania: przez ostatnie pół wieku zdecydowana większoœć obywateli Polski czuje się też kulturowo Polakami. Z tej przyczyny niełatwo nam odróżniać pojęcie narodowoœci w obu znaczeniach.

Nie znaczy to jednak, że tak było zawsze. Wiek temu nie było w ogóle Polski, nie było więc obywateli polskich. W II RP obywatelstwo polskie mieli wszyscy mieszkańcy, ale kulturowo 1/3 z nich zaliczana była do mniejszoœci etnicznych.

Tego się już nie dowiemy

Dla zobrazowania złożonej sytuacji zacytuję fragment pamiętnika z czasu okupacji znakomitego przedwojennego prawnika Maurycego Allerhanda, przewodniczšcego lwowskiej gminy żydowskiej w okresie międzywojennym, zamordowanego zresztš przez ukraińskš policję pomocniczš w 1942 r.: „(...) Pułkownik (niemiecki) St. zapytał mnie, do jakiego stronnictwa politycznego należę. Odparłem, że nigdy nie zajmowałem się politykš, ale przyznaję się do narodowoœci polskiej. Gdy wyraził zdziwienie, że jako Żyd uważam się za Polaka, że można być Żydem innej narodowoœci niż żydowskiej, jako przykład przytoczyłem, że w Niemczech przed erš narodowosocjalistycznš było wielu Żydów, którzy się przyznawali do narodowoœci niemieckiej". (s. 34 „Zapiski z tamtego œwiata" Kraków 2003 r.).

Tego rodzaju stanowisko nie było bynajmniej wyjštkiem w II Rzeczpospolitej, jak wynika ze statystyk międzywojennych. Wœród mieszkańców II RP doœć liczna była grupa Polaków wyznania mojżeszowego, stanowiła 3 proc. ludnoœci państwa i 1 ogółu wyznawców judaizmu w Polsce. To były osoby, które w spisie podały narodowoœć polskš i wyznanie mojżeszowe. Spis nie ujmował także odrębnie licznej grupy osób, które zmieniły wyznanie na katolickie. Do dzisiaj ta liczna rzesza ludzi jest pomijana w opracowaniach, gdyż nie przystaje do nacjonalistycznej wizji oddzielonych i zantagonizowanych narodów.

Powyższe uwagi poczyniłem w celu wskazania, jakie wštpliwoœci interpretacyjne nasuwa debata o narodach w kontekœcie drugowojennych zbrodni. W czasie drugiej wojny œwiatowej mordercami ludnoœci żydowskiej bywali przedwojenni obywatele polscy, ale ich ofiary również. Mordercami byli zapewne katolicy, ale może i ateiœci, a ofiarami zapewne wyznawcy judaizmu. Ale może i przechrzczeni lub ateiœci? Tego się już nie dowiemy. Podobnie jak tego, jakš narodowoœć w spisach deklarowali zabójcy i mordowani. Warto tu wskazać, że nawet obywatelstwo stron dramatu jest w okresie zbrodni wieloznaczne. Przed wojnš mieli wszyscy polskie, ale w wyniku paktu Ribbentrop-Mołotow ziemie zajęte przez Sowietów zostały przyłšczone do Białorusi i Ukrainy, i wszyscy mieszkańcy otrzymali 29 listopada 1939r. uchwałš prezydium Rady Najwyższej ZSRS przymusowo obywatelstwo sowieckie. Tym samym pojawił się nowy element w narodowoœciowym galimatiasie „Białorusini sowieccy" i „Ukraińcy sowieccy". Potem zaœ terytoria te okupowali Niemcy, majšc faktycznš władzę i oni ponoszš formalnš odpowiedzialnoœć za zbrodnie popełnione w czasie ich okupacji.

Erystyczne sztuczki

Powyższe niejasnoœci w znaczeniu słowa „naród" sš nadużywane w debacie publicznej w celu przypisania odpowiedzialnoœci za mordy wojenne popełnione przez obywateli polskich narodowi polskiemu w znaczeniu konstytucyjnym, czyli wspólnocie politycznej, która działa poprzez swoich przedstawicieli.

W takim momencie przypisanie i przyjęcie odpowiedzialnoœci oznacza już odpowiedzialnoœć prawnš wobec tych, którzy mieniš się z kolei reprezentacjš wspólnoty politycznej ofiar. A że zbrodnie przeciwko ludzkoœci nie ulegajš przedawnieniu, to niezależnie od upływu czasu możliwe jest podniesienie roszczeń. Ułatwia to kolejna sztuczka argumentacyjna, o której dalej. Otóż kolejnym zastosowanym zabiegiem erystycznym jest generalizowanie i utożsamienie jednostek z ogółem.

W czasie wojny często zdarzało się że pewna grupa morderców zamordowała grupę ofiar. Teraz, jeżeli jest taka możliwoœć, to w debacie publicznej pojawiajš się okreœlenia zbiorowe Polacy i Żydzi, co prowadzi w sposób zamierzony lub nie do wywołania wrażenia, że mamy tu do czynienia nie z incydentalnym wydarzeniem, ale z elementem jakiegoœ ludobójczego planu, zgodnie z którym ogół Polaków zmierzał do wymordowania swoich żydowskich sšsiadów. No i za który ogół współczesnych obywateli Polski powinien poczuwać się do odpowiedzialnoœci, chociaż zbrodnia była dziełem jednostek, a organy państwa polskiego (jedyna istniejšca realnie emanacja narodu) nie miały w tym czasie żadnej, ani formalnej ani faktycznej władzy nad terytorium okupowanej Polski. A że od odpowiedzialnoœci moralnej do odszkodowawczej tylko jeden krok, możemy spodziewać się w przyszłoœci postawienia tej sprawy na płaszczyŸnie prawnej.

Argumentów jest pod dostatkiem

Podsumowujšc, zauważmy że historia wykorzystywana jest przez moralistów do stawiania przykładów chwały i hańby, ale też przez polityków i prawników do wysnuwania mniej lub bardziej prawdopodobnych roszczeń sprzed wielu, wielu lat. Kilka miesięcy temu premier Indii domagał się od Anglii zwrotu słynnego diamentu Koh-i-Noor, znajdujšcym się obecnie w koronie królowej Anglii. Diament ten został podarowany królowej Wiktorii 170 lat temu, co nie jest przeszkodš, jak widać, w formułowaniu roszczeń.

Z tej przyczyny apeluję do polityków i mediów o oględnoœć i precyzję w słowach przy debatowaniu o drugowojennych zbrodniach, tak aby nie dorzucać pozornych argumentów naszym oponentom, bo i tak mniej lub bardziej realnych majš pod dostatkiem.

Autor jest warszawskim adwokatem

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL