Tomasz Pietryga o zabójstwie w Ełku

aktualizacja: 21.01.2017, 09:02
Foto: PAP, Tomasz Waszczuk

Zabójstwo w Ełku ukazuje smutny obraz wyalienowanej polskiej policji.

REDAKCJA POLECA
12.02.2017
Katowice: Zniszczono lokal z kebabem
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!

Pamiętam, jak wiele lat temu, pracując jeszcze w Chicago, obserwowałem przechadzającego się policjanta. Wielki facet z dużą spluwą przy boku kroczył pewnie głównym deptakiem.

Miał coś w sobie z westernowego szeryfa i Marlona Brando z „Ojca chrzestnego" jednocześnie.

Nie budził niechęci, ani strachu, ale respekt i szacunek.

Idąc pewnym krokiem pośród sklepów, kawiarni z wystawionymi ogródkami, pozdrawiał właścicieli, ucinał krótkie pogawędki. Był częścią tej społeczności. Był stąd, znał wszystkich, i wszyscy go znali.

Obserwowałem tego groźnego, ale sympatycznego policjanta wiele razy. I zachodziłem w głowę, jak to możliwe.

Ta historia przypomniała mi się przy okazji tragedii w Ełku, gdzie doszło do awantury i zabójstwa w jednym z miejscowych barów z kebabami. Sprawa wywołała lokalne zamieszki, debatowali o niej eksperci, dziennikarze i politycy.

I oto przeczytałem, że niejako w odpowiedzi na to wydarzenie policja podjęła decyzję, że więcej patroli pojawi się przy tego rodzaju przybytkach gastronomicznych.

Jak podał TVN 24: Zamieszki po zabójstwie 21-latka. Policyjne patrole w woj. warmińsko-mazurskim dostały zadanie zwracania uwagi na lokale gastronomiczne typu kebab.

Rzecznik prasowy warmińsko-mazurskiej policji Krzysztof Wasyńczuk: policjanci "mają monitorować, zwracać baczniejszą uwagę na lokale gastronomiczne typu kebab w całym województwie, aby nie doszło w ich pobliżu do naruszenia porządku i ładu publicznego czy zniszczenia mienia". Rzecznik zaznaczył, że nie oznacza to, iż pod każdym barem stanie radiowóz. - Nie jesteśmy firmą ochroniarską, żeby stać przez 24 godziny na dobę pod takimi lokalami. To zadanie doraźne; funkcjonariusze z patroli pojawią się częściej w takich miejscach, mają na nie zwracać uwagę - dodał. Wasyńczuk podkreślił, że dotyczy to wszystkich lokali typu kebab w całym regionie, niezależnie od tego, czy należą one do obcokrajowców czy do Polaków.

Trochę mnie to zmroziło. Dlaczego bowiem tylko pod barami z kebabami, a nie np. również z wietnamskim jedzeniem, dlaczego pominięto bary mleczne i rybne. Ale rozumiem tę logikę: gdyby zatem do zabójstwa doszło pod orientalnym barem, więcej patroli pojawiłoby się w ich okolicach.

Tragedia w Ełku zastanawia o tyle, że ponoć zgłoszenia o mających tam miejsce awanturach, i napiętej sytuacji były sygnalizowane wcześniej. Nie wiem, czy to miasto jest objęte słynną interaktywną mapą bezpieczeństwa, którą tak reklamowało MSWiA, a jeśli tak, to czemu niepokojących sygnałów nie uwzględniono.

Czegoś istotnego w działaniach policji zabrakło. Rutynowy wyjazd na zgłoszenie, raport spisany na miejscu okazał się szczytem możliwości. Słynne patrole pokazują, jak topornie podchodzi ona do kwestii prewencji.

Szeryfa, który wtopiłby się w lokalną społeczność i próbował rozładować narastający konflikt zabrakło. Zresztą nie tylko tam, ale w wielu polskich miastach. Wiele mówi się ostatnio o usuwaniu z policji tych, którzy mają swoje korzenie w PRL. A ja mam wrażenie, że ów PRL jest dziedziczony mentalnie przez kolejne pokolenia policjantów. Pozostających gdzieś daleko poza lokalnymi społecznościami, wkraczających, gdy się coś wydarzy. A gdy się wydarzy, wysyłają pod bar z kebabami dodatkowy patrol. Jakie to smutne.

POLECAMY

KOMENTARZE