Rzecz o prawie

Przed seksem musi paść słowo „tak” - o projekcie nowej szwedzkiej ustawy

Adobe Stock
Szwedzki rząd przedstawił projekt ustawy zwanej powszechnie zgodą na seks. Osoba, która uprawia seks, musi wiedzieć, że zamiar uczestniczenia w tym akcie jest wspólną decyzją. Tylko sam fakt, że kobieta znalazła się w łóżku z mężczyzną, nie oznacza, że pragnie seksu.

Według projektu Komitetu ds. Przestępstw Seksualnych każda część aktu zbliżenia musi się odbywać na zasadzie dobrowolności. W innym przypadku czyn jest karalny. Komitet precyzuje tę sytuację: np. sprawca przechodzi z seksu waginalnego, na który była zgoda, do seksu analnego, nie upewniwszy się, czy partnerka na to przyzwoliła.

Jak ma wyglądać dokładnie przekonanie się o akceptacji partnerki czy partnera? Nie wiadomo. W każdym razie przyzwolenie musi być wyrażone aktywnie – albo ustnie, albo w postaci „różnych form fizycznych reakcji". Nigdy pasywność nie będzie mogła być interpretowana jako oznaka przyzwolenia.

Chodzi o powiedzenie„tak" , wyrażenie tego, że się chce być w seksualnej grze – tłumaczyła Mari Heidenborg, autorka rządowego projektu o zgodzie na seks. Nie musi paść słowo „nie". Ważne jest, by padło „tak".

Jednocześnie Komitet ds. Przestępstw Seksualnych postuluje wycofanie słowa „gwałt" i zastąpienie go pojęciem „nadużycie". Rząd jednak zgodził się z opinią krytyków, że słowo „nadużycie" nie ma tej samej wartości sygnalizującej powagę przestępstwa co gwałt i zrezygnował ze zmiany. Zamiast tego rozszerzył pojęcie gwałtu, wprowadzając dwie nowe kategorie: gwałt poprzez zaniedbanie i seksualną napaść z zaniedbania. Nawet gdyby prokurator nie był w stanie udowodnić, że podejrzany sprawca miał intencję zgwałcenia, to i tak spoczywa na nim odpowiedzialność za czyn. Wystarczy bowiem argument, że podejrzany powinien był zrozumieć, że druga strona nie życzyła sobie brania udziału w akcie seksualnym. Zdaniem ekspertów, pojęcie „poprzez zaniedbanie" mogłoby być używane w niektórych rozprawach o zbiorowy gwałt. Wówczas gdyby sąd uwalniał podejrzanych od zarzutów wobec braku dowodów premedytacji.

Nowe prawo przyspieszyła kampania kobiet #MeToo skierowana przeciwko gwałtom, napaściom i molestowaniom seksualnym w kilkudziesięciu branżach. Reforma legislacji była jednak przedmiotem dyskursu już od dekad. Najpierw zmiany forsowała partia Zielonych i lewica. Potem dali się do niej przekonać liberałowie, a w końcu socjaldemokraci i Umiarkowana Partia Koalicyjna. Do zwrotu w tej kwestii przyczyniło się zintensyfikowanie debat wywołanych wyrokami uniewinniającymi dla sprawców gwałtów. W ostatnich latach liczba zgłoszeń o gwałty wzrosła, chociaż statystyka wyroków skazujących drastycznie się różni od liczby meldunków o napaści. Doszło do tego, że organizacja Amnesty International krytykowała Szwecję za to, że ofiary seksualnych napaści nie mogą otrzymać zadośćuczynienia w postaci orzeczeń winy sprawców.

Dyskurs o konieczności wprowadzenia prawa zgody na seks osiagnął zenit, gdy sąd w Lund wydał prowokujący dla większości wyrok przed trzema laty. Oskarżonego o gwałt oczyszczono z zarzutów, chociaż ofiara wiele razy mówiła „nie" . Mężczyzna bowiem sądził, że porozumiał się z kobietą , że będą mieli „dominujący seks", a jej „nie" stanowiło element seksualnej gry. Gdyby już wtedy obowiązywała ustawa o zgodzie na seks, mężczyzna prawdopodobnie musiałby się upewnić, czy kobieta rzeczywiście chciała pójść z nim do łóżka.

Ostatnio też miał miejsce głośny proces o zbiorowy gwałt na klatce schodowej w podsztokholmskiej dzielnicy w Fittja. Wszystkich pięciu sprawców uniewinniono, co wywołało powszechne oburzenie. Wyrok uznano za kompromitację wymairu sprawiedliwości.

Nie ma jednak przesłanek, by sądzić, że z chwilą wprowadzenia w życie nowego prawa sądzenie będzie mniej dramatyczne.

Według rządowej ekspertki Mari Heidenborg legislacja oparta na zasadzie dobrowolności nie przyniesie większej ilości skazań za gwałt. Nie wierzy w to nawet była minister sprawiedliwości, a także obecny szef tego resortu. „ Sytuacja dowodowa w takich przestępstwach jest trudna. Najcześciej bowiem tylko dwie osoby wiedzą, co się stało". O co zatem chodzi? Według Heidenborg prokuratorzy będą nadal w tym samym stopniu się borykali z przedstawieniem dowodów. Podejrzany nie będzie musiał też udowadniać ani uwiarygodniać swojego braku winy.

Sekretarz generalny zrzeszenia adwokatów Anne Ramberg nazwała polityków, którzy opowiadają się za wprowadzeniem prawa o zgodzie na seks, populistami. Sama odnoszę się do nowego prawa ambiwalentnie. Jeżeli jednak ma ono służyć budowaniu norm, to jestem za. Jednocześnie aksjomat, że seks opiera się na dobrowolności, nie stanowi rewolucji i zawsze słowo jednej strony będzie zaprzeczane przez drugą –mówi adwokatka.

Można mieć tylko nadzieję, że prawo wprowadzi zmianę w procesach o gwałty w postaci np. pytań do sprawców: „W jaki sposób ofiara wyraziła akceptację?". W jakiś jednak sposób pozwany będzie zmuszony do wyjaśnień. Hipotetyczna zgoda go nie uniewinni.

A może wyraźna zgoda będzie w końcu polegała na parafowaniu papierów przez obie strony?

Autorka jest dziennikarką, wieloletnią korespondentką „Rzeczpospolitej" w Szwecji

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL