To nie sztuka wymienić kilka wydarzeń i napisać: jestem za albo przeciw. Tego „za" i „przeciw" mieliśmy w ostatnim roku bardzo wiele. Zbyt wiele. Dlatego życzę czytelnikom „Rzeczy o Prawie" i sobie, aby w tym nadchodzącym nie nadużywano już tych określeń. Bo tak to już jest, że każde „za" zawsze prowokuje „przeciw".
Środowiska prawnicze często były mocno podzielone. Kiedy radcy prawni byli „za", to adwokaci „przeciw"... Czas wrócić do dialogu, ostatnio rzadko spotykanego w debacie publicznej. Dialogu zatem życzę czytelnikom i sobie.
Życzę również, aby już nikt nie majstrował przy rynku usług prawnych. Aby był to rynek przewidywalny i maksymalnie racjonalny. Funkcjonujący na zasadach znanych z krajów tzw. starej Europy. Rynek, który pozwala godnie wykonywać prawnicze zawody zaufania publicznego i z godnością wymawiać słowa: radca prawny i adwokat.
Życzę, aby już nikt niepowołany nie podawał w wątpliwość kwalifikacji żadnej grupy profesjonalnych prawników. W ciągu ostatniego roku zbyt często byliśmy świadkami nagonki na sędziów, prokuratorów, adwokatów, notariuszy czy radców prawnych.
Życzę, aby tysiące młodych radców prawnych i adwokatów znalazło swoje miejsce w zawodzie. By nie musieli się obawiać, co przyniesie 2016 r. By składając sobie noworoczne życzenia, z ufnością oczekiwali na kolejne miesiące, wiedząc, że przyniosą im satysfakcję zawodową i finansową.