Rzecz o polskich śmigłowcach

PZL Świdnik w strategii Leonardo. Zamiary koncernu na tle tegorocznych wyników oraz planów inwestycyjnych

AW101
materiały
Koncern Leonardo zainwestował w drugą już linię montażu struktur śmigłowców AW169 w PZL-Świdnik. Zakład z Lubelszczyzny pozwoli zaspokoić popyt na najnowsze wiropłaty koncernu, które stały się rynkowym bestsellerem.

Poprzez obecne inwestycje w Świdniku Leonardo konsekwentnie umacnia pozycję PZL-Świdnik jako swojego polskiego centrum doskonałości w dziedzinie produkcji śmigłowcowych struktur lotniczych. Pod Lublinem od lat już powstaje zresztą większość kompozytowych komponentów do niemal wszystkich maszyn włoskiej grupy.

– Na 900 wyprodukowanych i wyjątkowo popularnych śmigłowców AW139 ponad 800 wiropłatów ma kabiny zaprojektowane i zmontowane w Polsce – mówi Krzysztof Krystowski - wiceprezes Leonardo Helicopters.

Świdnickie centrum doskonałości dzięki m.in. helikopterowym kadłubom wysyłanym za granicę do spółek macierzystego koncernu jest w kraju liderem technologicznego eksportu.

- W kategorii produkty lotnicze, kosmiczne i zbrojeniowe, jesteśmy w Polsce niekwestionowanym numerem jeden - mówi Krystowski. Na przewidywany 1 miliard zł tegorocznych przychodów PZL przeszło 70 proc. stanowiła wartość naszego eksportu – dodaje.

Nie tylko komponenty

Świdnickie zakłady wyspecjalizowane w dziedzinie produkcji lotniczych struktur nie przestają być fabryką zdolną do projektowania, produkcji i integrowania wyposażenia kompletnych wiropłatów. To zasługa pięciu dekad doświadczeń w produkcji licencyjnych maszyn Mi-2, własnych wielowariantowych średnich Sokołów czy mniejszych dyspozycyjnych maszyn SW-4. W ostatnich latach wyraźnie wzmocniono pion badawczo- rozwojowy.

– Myślimy o ulokowaniu w podlubelskiej firmie montażu i kompletnej produkcji mniejszych śmigłowców – planuje wiceprezes Leonardo. – Nasz właściciel zamierza wykorzystać w pełni kompetencje naszej załogi - na Wschodniej Ścianie RP wdrażanie nowych technologii jest wciąż tańsze niż na Zachodzie. Nie ma też zastrzeżeń do jakości naszych produktów – przekonuje prezes Krystowski.

Przy zatrudnieniu w PZL ok. 3 tys. fachowców - co w Lubelskiem sytuuje świdnickie zakłady na 3- 4 pozycji w rankingu największych regionalnych pracodawców, inżynierska kadra już liczy 650 specjalistów. Oczkiem w głowie pozostaje wzmocnione w ostatnich latach biuro konstrukcyjne (około 120osób), włączone w najważniejsze obecnie badania i przedsięwzięcia rozwojowe całej międzynarodowej grupy Leonardo.

Centrum testowe i zmiennopłaty

Włoski koncern docenia doświadczenie polskich specjalistów zgromadzone także w pamięci instytucjonalnej firmy, która w swej historii wyprodukowała blisko 7,5 tys. śmigłowców. Umiejętności zapisane w genach lubelskich inżynierów wykorzystywane są choćby w pracującym pełną parą największym w kraju laboratorium lotniczych badań zmęczeniowych. W awiacyjnej rodzinie Leonardo świdnicki ośrodek testowy odpowiedzialny był ostatnio za m.in. próby wytrzymałościowe kadłubów helikopterów AW189 i AW149.

Polski zakład przygotowuje się też do badań najnowszej konstrukcji - prototypowego rozwijanego przez koncern Leonardo zmiennowirnikowca AW609 Tiltrotor. Przemiennopłat AW609 może startować i lądować pionowo, zawisać w powietrzu, a przy tym osiągać prędkości przelotowe niedostępne dla helikopterów. Powstanie zmiennowirnikowców to wynik doświadczeń bojowych w Iraku i Afganistanie oraz pilnej potrzeby pokonania nieprzezwyciężalnych dotąd ograniczeń klasycznych śmigłowców.

Ośmiotonowy Tiltrotor z kabiną ciśnieniową i bardzo wydajnym układem napędowym może przemieszczać się z prędkością prawie 550 km /godz. i wznosić na maksymalny pułap ponad 7,5 tys. metrów. Maszyna wywodzi się z hybrydowych konstrukcji amerykańskiego Bella przeznaczonych do misji wojskowych. Leonardo wyznaczył przemiennopłatowi AW609 przede wszystkim cywilne zadania. W przyszłości włoskie tiltrotory będą mogły pełnić funkcję np. transportowców korporacyjnych, platform ewakuacji medycznej czy poszukiwawczo – ratowniczej SAR.

Odpowiednio przystosowany Tiltrotor znajdzie też zastosowanie w wojsku: idealnie nadaje się zadań patrolowych, rozpoznawczych czy nadzoru morskiego.

SW- 4 Solo - czas na bezpilotowce

Inżynierowie z PZL-Świdnik współpracują z brytyjskimi i włoskimi specjalistami nad rozwojem lekkiego, dyspozycyjnego i szkoleniowego śmigłowca SW-4 do wersji bezzałogowej. Wirnikowy dron Solo o znacznym udźwigu nadaje się doskonale do celów militarnych. Został zaprojektowany do realizacji zarówno operacji bezzałogowych, jak i wykonywania lotów załogowych, zapewniając tym samym maksymalną elastyczność operacyjną. Śmigłowiec SW-4 w wersji RUAS może być wykorzystywany do realizacji różnorodnych zadań, w tym najtrudniejszych, niebezpiecznych misji obserwacyjnych, rozpoznawczych oraz transportu ważnych ładunków w warunkach bezpośredniego zagrożenia. Obsługiwany przez pilota może służyć do transportu personelu oraz misji z zakresu nadzoru i interwencji. Ponadto na śmigłowcu przewidziano możliwość zainstalowana szerokiej gamy wyposażenia misyjnego, w tym systemów poszukiwawczych i komunikacyjno/wywiadowczych.

- Tekst powstał we współpracy z PZL-Świdnik - partnerem serwisu Rzecz o polskich śmigłowcach.

 

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL