Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o polityce

Nowy układ sił w Europie Środkowej

Po brexicie polska polityka zagraniczna stała się zależna od kierunków wytyczanych przez Viktora Orbána.
AFP
Spada przydatnoœć faktycznych sojuszy z Polskš.

Wyniki wyborów parlamentarnych z ostatnich tygodni oznaczajš złe wiadomoœci dla pozycji Polski w UE. W oczach najważniejszych partnerów w regionie spada przydatnoœć taktycznych sojuszy z naszym krajem w ramach Unii Europejskiej. Nawet premier Węgier Viktor Orbán nie zawaha się skorzystać z lepszej oferty i zepchnšć relacje z Polskš na dalszy tor pełny pamištkowych zdjęć i nostalgicznych zapewnień o braterstwie. W perspektywie najbliższych 14 miesięcy oddziaływanie Polski na bliskie sšsiedztwo spadnie. Bez zasadniczej zmiany formuły naszej polityki zagranicznej grozi nam, że ta sytuacja utrwali nowy układ sił, a Polska bić się będzie o miejsce poniżej swojej wagi.

Sympatyczne uwagi pod adresem Polaków ze strony przyszłego kanclerza Austrii nie powinny przesłaniać celów austriackiej polityki w Europie. Cele te nie sprzyjajš Polsce. W dodatku zwycięstwo Andreja Babiša w Pradze jeszcze bardziej podważa wyszehradzki sojusz. Polska ma w zwišzku z tym mało czasu na zaprezentowanie konstruktywnej pozycji w ramach debaty o przyszłoœci UE i rozpoczęcie intensywnych starań o zajęcie niezagospodarowanego miejsca przy unijnym stole decydentów.

Zwycięski lider partii chadeckiej Sebastian Kurz, obecnie minister spraw zagranicznych i europejskich, opowiada się za przyjęciem do Unii kolejnych państw Europy Œrodkowo-Wschodniej, ale zarazem postuluje opóŸnienie rozszerzenia strefy euro z uwagi na, jego zdaniem, słabš kondycję gospodarczš nowych krajów członkowskich. Opowiada się także za ograniczeniem konkurencji płacowej na rynku pracy UE. Bliskie pomysłom PiS sš promowane przez niego tradycyjne wartoœci chadecji oraz postulat ograniczenia siły komisji UE m.in. poprzez zmniejszenie liczby komisarzy i ograniczenie imigracji spoza Europy, co zamierza forsować podczas austriackiej prezydencji w UE rozpoczynajšcej się w 2018 r.

Jego partnerem koalicyjnym niemal na pewno będzie skrajnie prawicowa FPÖ, której lider zgłaszał nawet ambicje przystšpienia do Grupy Wyszehradzkiej, ale bynajmniej nie po to, by przyklaskiwać polskim przywódcom. Austriacka prawica chce połšczyć siły nacjonalistów, by rywalizować o wpływ na agendę regionu.

Dotychczasowi koalicjanci z socjaldemokracji pogrzebali nie tylko szanse na odtworzenie przedwyborczej kolacji, w której byli partnerem większoœciowym, ale i własnš wiarygodnoœć, mieszajšc się w brudnš kampanię oszczerstw przeciwko Kurzowi. Przy czym nawet dotychczasowa polityka zagraniczna austriackiej lewicy sprzyjała osłabieniu pozycji Polski w regionie. Nie przypadkiem prezydent Emmanuel Macron na miejsce swojej kampanii przeciwko pracownikom delegowanym wybrał Austrię, gdzie spotkał się z Czechami i Słowakami, a pominšł Budapeszt i Warszawę.

Zamiast Grupy Wyszehradzkiej

Spotkania w ramach tzw. trójkšta sławkowskiego (Austria, Czechy, Słowacja) zapoczštkowali premierzy trzech partii socjaldemokratycznych, z których u władzy utrzymał się jedynie Robert Fico. Nie dziwmy się, jeœli format ten przetrwa i zostanie wzmocniony przez nowych szefów rzšdów. Stanie się wówczas poważnym konkurentem we wprowadzaniu na agendę UE interesów państw regionu w stosunku do Grupy Wyszehradzkiej.

Słaboœć V4 tym bardziej będzie się pogłębiać, im bardziej Polska – dotychczas nieformalny lider grupy – będzie się konfliktować z głównš liniš UE. Słowacki premier nie przebierał w słowach, krytykujšc linię politycznš V4 zdominowanš przez węgierskš i polskš prawicę. Latem tego roku mówił w jednym z wywiadów, że jeœli zostałby postawiony przed wyborem: albo V4, albo UE, to bez wahania wybrałby właœnie zjednoczonš Europę. Takie stanowisko zajmujš także Czesi.

W przypadku Pragi może się ono jednak zradykalizować, jeœli nowy rzšd będzie szukać poparcia skrajnej prawicy lub eurosceptycznych konserwatystów z ODS. Bardziej prawdopodobny jest jednak scenariusz, w którym Andrej Babiš będzie się kierował raczej pragmatycznš kalkulacjš niż sentymentami, a ta nakazuje mu bardziej stonowany przekaz i budowanie koalicji z partiami umiarkowanymi. Jego partia ANO 2011 w Parlamencie Europejskim należy do grupy europejskich liberałów ALDE.

Niewykluczone, że utrzyma się obecna koalicja powiększona o centrowš Unię Chrzeœcijańskich Demokratów, choć dziœ wydaje się to mało prawdopodobne. Andrej Babiš, na którym cišżš zarzuty prokuratorskie i sprawa tajnej współpracy z komunistycznym aparatem władzy, chce być premierem. Na to nie mogš się zgodzić żadni dbajšcy o reputację koalicjanci. Ale w parlamencie znalazły się partie gotowe na radykalnš przebudowę czeskiej polityki. Wysuwane propozycje reform mogš obejmować zmiany w ordynacji wyborczej, likwidację Senatu i wzmocnienie urzędu prezydenta zapowiedziane w ksišżce „O czym marzę, kiedy mam czas na sen", opublikowanej przez Babiša jako manifest wyborczy. Tym propozycjom chętnie przyklaœnie prokremlowski prezydent Miloš Zeman wybierajšcy się już za rok po drugš kadencję.

Nowe napięcia w UE

Wszystko to sprawia, że dotychczasowa pozycja Polski – do niedawna stosunkowo silna nie tylko z racji wielkoœci, ale i umiejętnej promocji interesów regionalnych w ramach instytucji unijnych – jest jeszcze bardziej zagrożona.

Opierajšc się wyłšcznie na sojuszu z Węgrami i bez wsparcia dla naszych inicjatyw ze strony pogršżonej w brexitowym chaosie Wielkiej Brytanii polska polityka zagraniczna stała się de facto zależna od kierunków wytyczanych przez Viktora Orbána. Tymczasem premier Węgier w wyniku wyborów może zyskać nowe karty w europejskiej grze. Łatwo mu będzie dogadać się z Andrejem Babišem: obaj podzielajš nie tylko zamiłowanie do bogacenia się kosztem podatników, ale i agresywnš politykę handlowania interesami politycznymi w ramach Unii Europejskiej – tak jak Orbán jest czarnš owcš Europejskiej Partii Ludowej, tak Babiš przysporzy jeszcze bez liku kłopotów liberalnej frakcji ALDE, której przewodzi Guy Verhofstadt.

W dodatku dla obydwu kluczowa będzie rola Sebastiana Kurza jako kanclerza Austrii. Przez lata wypracował on sobie œwietne relacje z węgierskim ministrem spraw zagranicznych Péterem Sijjártó, a do tego reprezentuje kraj eurolandu – kluczowy stół w procesie integracji europejskiej, przy którym zapada coraz więcej decyzji dotyczšcych Unii Europejskiej.

Inicjatywę można próbować odzyskać, włšczajšc się we współpracę z Austriakami przygotowujšcymi się do zaprezentowania własnej agendy zmian w UE podczas austriackiej prezydencji w drugiej połowie 2018 r. Jednoczeœnie musi się to odbywać przy œwiadomoœci, że wiele z celów ich polityki zagranicznej idzie w poprzek naszych starań.

Polskiej pozycji pomogłoby na pewno wyznaczenie daty przyjęcia euro, bo w ten sposób uzyskalibyœmy przynajmniej pretekst do starań o udział w zamkniętych dla nas posiedzeniach, na których ustala się dziœ dużo więcej niż tylko politykę monetarnš. Wiemy już jednak, że nie będš nam w tym sekundować ani Austriacy, ani zapewne Czesi. Polskiemu rzšdowi musiałoby zaœ wystarczyć odwagi, by iœć pod pršd własnej retoryki. Taka okazja nadarzy się już niedługo przy okazji zapowiadanej rekonstrukcji rzšdu.

Autor jest redaktorem naczelnym Visegrad Insight, prezesem fundacji Res Publica.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL