Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o polityce

Niemi rzecznicy cenieni przez PiS

Krzysztof Łapiński miał być rzecznikiem rzšdu Beaty Szydło
PAP, Marcin Obara
Rzšd a media: Dostęp do informacji jest mocno reglamentowany

Partyjna awantura o Krzysztofa Łapińskiego, nowego rzecznika prezydenta Andrzeja Dudy, szykowała się od dawna. Wywołał jš sam Łapiński wywiadem w „Dzienniku Gazecie Prawnej" z poczštku maja tego roku, który ukazał się na kilka dni przed jego nominacjš do Pałacu. Łapiński powiedział o Bartłomieju Misiewiczu, kontrowersyjnym rzeczniku Antoniego Macierewicza, że to „obciach", a zmiana statutu Polskiej Grupy Zbrojeniowej, by mógł on trafić do rady nadzorczej bez wyższego wykształcenia, była „skandalem". Wywiad Łapińskiego, już wtedy dogadanego z prezydentem Dudš, był jak bomba atomowa. Po pierwsze dlatego, że PiS udało się wyciszyć aferę z Misiewiczem i nie potrzebował on paliwa do gasnšcego ognia. Po drugie, zasadš w partii jest wyłšczne krytykowanie opozycji, a nie własnych szeregów. Cenzura wewnętrzna jest tu traktowana bardzo poważnie.

Wrogowie i przyjaciele

– Krzysiek œwiadomie popełnił tym wywiadem samobójstwo – œmieje się jego znajomy. Łapiński nieoficjalnie zebrał wiele gratulacji, z drugiej strony napytał sobie w partii nowych wrogów. Głównie z „drużyny rzšdowej".

Krzysztof Łapiński, od 15 lat w PiS, autor kampanii Andrzeja Dudy i Beaty Szydło, a wczeœniej rzecznik Zbigniewa Wassermanna, koordynatora ds. służb specjalnych, miał być rzecznikiem tego rzšdu. Ale premier wybrała potulnego, pozbawionego własnego zdania i charyzmy Rafała Bochenka. – Krzysiek był tym afrontem rozżalony. Kiedy widział, jakie jego partia popełnia personalne i komunikacyjne błędy, po prostu o tym zaczšł mówić. A to nie jest w PiS w cenie – dodaje jego znajomy.

Dziœ to już otwarta wojna. „Zwolniłbym go" – stwierdził niedawno marszałek Senatu Stanisław Karczewski, a poseł Joachim Brudziński nazwał go „nadpobudliwym członkiem drużyny" i zarzucił „brak klasy". Łapiński pozwolił sobie też na obœmianie wiceministra sprawiedliwoœci Patryka Jakiego, powielajšc jego przejęzyczenie o „hatakumbie". – Błyskotliwe, ale œmiertelne – ocenia jego znajomy.

Adam Hofman, b. rzecznik PiS i klubu parlamentarnego, który nie zawsze był lubiany, ale ceniony za błyskotliwoœć ocen, dziœ ekspert ds. komunikacji, dobrze ocenia zachowanie Łapińskiego. – Taka jest rola rzecznika, że bierze ataki na prezydenta na siebie. To taki polityczny piorunochron. I wyglšda na to, że robi to, co powinien – ocenia Hofman.

Prezydent Duda sięgnšł po rozgoryczonego Łapińskiego, który krytycznie patrzy na to, co się dzieje w partii i rzšdzie, bo sam znajduje się w identycznej sytuacji. To, że mimo nacisków jeszcze Łapińskiego nie tylko nie okiełznał, ale i nie wyrzucił, pokazuje, że Duda z Łapińskim tworzš zgrany duet pokrzywdzonych przez PiS.

Eufemizmem jest stwierdzenie, że polityka informacyjna rzšdu Beaty Szydło kuleje. – Bez komentarza – odpowiada Hofman pytany o to, jak jš ocenia.

Aż szeœć ważnych ministerstw w ogóle nie ma rzeczników (m.in. energii, rozwoju, MSW), a ci, którzy teoretycznie funkcjonujš, praktycznie medialnie nie istniejš – nie wypowiadajš się inaczej niż pisemnie, via biuro prasowe i mail. Zdobycie goršcego komentarza do newsowych wydarzeń rzecznika jakiegokolwiek ministra graniczy z cudem.

– Wynika to z tego, że praktycznie wszyscy panicznie bojš się wzišć odpowiedzialnoœci za słowa, bo każda wypowiedŸ, nawet najbardziej oględna, może być problemem. Nikt nie chce się wychylać – tłumaczy Cezary Tomczyk, rzecznik rzšdu Ewy Kopacz (PO). Pokazuje to przykład Bartosza Zbroi, rzecznika Ministerstwa Sportu, który pozwolił sobie zażartować po tym, jak Jarosław Kaczyński otrzymał aż trzy tytuły Człowieka Roku – od tygodnika „w Sieci", „Gazety Polskiej" i „Wprost". Następnego dnia nie był już rzecznikiem.

Praktycznie tylko formalnie istnieje Centrum Informacyjne Rzšdu, które przestało odpowiadać na większoœć pytań dziennikarzy, łamišc nagminnie prawo prasowe. „Jednym z elementów pisowskiej ťdobrej zmianyŤ w instytucjach publicznych i spółkach państwowych jest odcięcie od informacji mediów, zwłaszcza tych krytycznych wobec rzšdu. Na odpowiedzi z urzędów, w najdrobniejszych nawet sprawach, dziennikarze czekajš tygodniami. A informacje, które ostatecznie dostajš, sš szczštkowe i wymijajšce" – pisze OKO.press. Polityka przemilczania trudnych pytań œwietnie sprawdza się w resorcie Antoniego Macierewicza. Nowa rzeczniczka MON Anna Pęzioł-Wójtowicz komunikuje się z dziennikarzami wyłšcznie post factum, za pomocš oœwiadczeń i komunikatów. Na pytania kontrowersyjne dla ministra czy resortu po prostu nie odpowiada. O tym, jak jest Ÿle, pokazuje sytuacja, jaka kiedyœ była praktycznie ewenementem – dziennikarze składajš skargi na bezczynnoœć ministrów w kwestii informowania do sšdów administracyjnych (ostatnio np. Juliusz Ćwieluch z „Polityki" wygrał sprawę z ministrem Macierewiczem). Mimo to w pół roku Pęzioł-Wójtowicz z majora awansowała na podpułkownika.

Im ciszej, tym lepiej

Szczęœcia do rzeczników nie ma Witold Waszczykowski, minister spraw zagranicznych, który w krótkim czasie miał ich aż trzech, dziœ nie ma ani jednego. Z posiadania własnego rzecznika zrezygnował też Zbigniew Ziobro, który Sebastiana Kaletę eksportował do komisji weryfikacyjnej w sprawie reprywatyzacji i nie wyznaczył nowego.

Politykę informacyjnš rzšdu Beaty Szydło wypełniajš generalnie sami ministrowie, którzy zazwyczaj chodzš do zaprzyjaŸnionych mediów lub łapani na korytarzach sejmowych lub na ulicy rzucš jedno zdanie lub powtórzš „przekaz dnia". Ministrowie nie chcš się komunikować na zewnštrz według zasady „im ciszej, tym lepiej".

Ale i oni nie sš samodzielni. Tomczyk: – Opinie, jakie wychodzš z MSZ, de facto sš pismami z Kancelarii Premiera, które w kopertach lšdujš w MSZ i stamtšd w œwiat.

Zdaniem Adama Hofmana rzecznik rzšdu Rafał Bochenek wypełnia rolę, do jakiej został zatrudniony. – Pani premier nie lubi iœć na zwarcie i jej rzecznik jest jej odbiciem. Jego rolš jest być w cieniu – ocenia Hofman.

Żadna władza nie lubi mediów, bo patrzš jej na ręce. PiS nie lubi tego szczególnie. – Nie ma też skoordynowanej, spójnej i mšdrze prowadzonej polityki informacyjnej. Paradoks polega na tym, że twarzš rzšdu jest Beata Mazurek (rzeczniczka partii i Klubu Parlamentarnego PiS – przyp. red.) czy posłanka Krystyna Pawłowicz, którym trudno przyznać laur dyplomacji czy kompetencji. Niestety widać, że rzšd i PiS to akceptuje – ocenia dr Krzysztof Izdebski z Fundacji ePaństwo.

Zdaniem byłego rzecznika rzšdu Ewy Kopacz problem w komunikacji bierze się stšd, że premier Beata Szydło nie jest samodzielna. – Nie zarzšdza autonomicznie swoim rzšdem, więc jak komunikować coœ, za co się nie odpowiada? – pyta retorycznie Cezary Tomczyk. Jak podkreœla, w rzšdzie PO–PSL decyzje zapadały przy jednym stole, przy którym siedział też rzecznik, a precyzyjne raporty, np. z klęsk żywiołowych, do godziny były rozsyłane do wszystkich ministrów i ich rzeczników, by byli dobrze poinformowani. – Przekaz medialny wynikał z decyzji, a w rzšdzie Beaty Szydło jest na odwrót – przychodzi decyzja, którš trzeba ubrać w informacyjny przekaz – ocenia Tomczyk. Obecnie Rzšdowe Centrum Bezpieczeństwa wyprowadzono z budynku Kancelarii Premiera, widocznie uznajšc, że ważniejsze jest oddanie częœci skrzydła CBA.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL